Related Posts with Thumbnails

life lately... piątkowa fotomigawka

Jesień wdarła się w nasze życie z kalosza... Wybiła z rytmu, zamknęła w czterech ścianach... Lubię jesień, ale nie można tak nagle, tak bez ostrzeżenia... oddzielić kogoś ścianą deszczu... Lekko nie jest, musimy się przestawić... na razie faza irytacji... Igor nie może znaleźć sobie miejsca, z umorusanego biegającego boso po trawie rozbójnika został facetem w rajtuzach, drzwi do domu nie stoją otworem, a w domu pole psocenia ma wielce ograniczone... a, i umówmy się jego charakterek zrobił się bardzo irytujący, tudzież wkurzający... W domu psoty się kumuluję... Wyścigi na kołowym jeździku między kuchnią, a salonem doprowadzją mnie do szewskiej pasji... wspinaczka do meblach ciśnienie podnosi... Mi się nic nie chce... a Vi bardzo się chce... żebym z nią z klocków pobudowała, książkę poczytała, w grę zagrała, porozwiązywała zadania... Mi się nie chce, a jej się nudzi... Kisimy się w domu czekamy na słoneczne dni, by na jesienny spacer wyjść, by w kolorowych liściach kroczyć i potem kolorowe sny pod ciepłą kołdrą  śnić... Paradoksalnie jesień w mieście jest trochę łaskawsza... Można kawę wypić na ławce w parku i pod kolorowym parasolem zalotnie zaśpiewać deszczową piosenkę... Ba w mieście jesień to nawet modna jest, na wsi wyciąga z szafy najgorsze ubrania... w naszej głuszy zaraz drogę rozmyje, w piecu pomału trzeba zacząć palić... Kolorowe kalosze, miejskie wspomnienie zjadły myszy i teraz szary gumiak króluje... Lubię jesień... ale kochałam ją, gdy byłam singlem... Teraz nie powyleguję się w łóżku z kubkiem gorącej herbaty i dobrą książką... bo herbatę zaraz Igor wyleje, a książkę zaraz Vi na literaturę dziecięcą podmieni... Cóż dzieci zmieniają optykę... nawet pory roku inaczej się odczuwa... jedno jest constans... wyciągam grube, wełniane skarpety... moja miłość do nich nigdy się nie zmieni:)

2 komentarze :