• Koniec niewinności

    Muszę ją uczulić na zagrożenia i dla jej dobra zburzyć bajkowy mit beztroski i bezgranicznej względem dorosłych ufności. Subtelnie wskazać nieakceptowalne zachowania, bestialskie gwałty dorosłych na dziecięcej niewinności. Nigdy nie skąpiąc córce czułości powiedzieć, że dotyk bywa zły, krzywdzący... że nikt nie ma prawa dotykać jej intymnych części ciała...

  • Prawa Murphy'ego dla rodziców

    Dopóki nie zostałam mamą, nie rozumiałam ich potęgi :) Dziś Prawa Murphy'ego pozwalają mi do macierzyństwa podejść z dystansem i uśmiechnąć się w najbardziej absurdalnej sytuacji... Bo przecież prawdopodobieństwo zdarzenia się czegoś jest odwrotnie proporcjonalne do pożądania tego zdarzenia... i rodzice, to wiedza najlepiej...

  • Wychować Chłopca

    Podobno aby "dobrze" wychować chłopca matka musi być szczęśliwa, silna, pewna siebie...

  • Cyberpacjenci Dr Google

    Już 8 mln polskich internautów poszukuje w sieci informacji na temat zdrowia, chorób i ich leczenia. Zanim odwiedzą lekarza najpierw szukają w internecie informacji o objawach, z którymi mają do czynienia

Płacisz... wymagasz... Dobre przedszkole

Płacisz... wymagasz...masz...


Składałam Podanie do 3 przedszkoli miejskich... nabór podstawowy, uzupełniający... Igor się nie dostał... Jak to? Tak to... rocznik 2012 nie jest preferowany...  Nie miałam statusu samotnej matki, syn mój nie jest chory, upośledzony... Wylądował w przedszkolu prywatnym... lekką ręką 500 zł miesięcznie... Czy mnie stać? NIE. Ale przynajmniej wiem, za co płacę...

Jestem zła, rozgoryczona... przez moja sytuację życiową- rozwód... Viki zmieniła przedszkole w połowie roku, Igor rozpoczął edukację przedszkolna w wieku 2,5 roku razem ze starszą siostrą... w prywatnym przedszkolu wątpliwej jakości... o opinię psychologa odnośnie gotowości szkolnej musiałam się prosić... były kradzieże, rażące zaniedbania... nie miałam wyboru... Zabrakło rzetelnej opinii odnośnie gotowości szkolnej, oceny rozwoju psychomotorycznego mojej córki... teraz nadrabiam deficyty, przepracowuję je ... ale wiem że mogła mieć łatwiejszy start  szkole...

Od września Igor ma nowe przedszkole... Urocze przedszkole przez płot z podstawówką starszej siostry.   Zabawki dzieci mogą przynosić tylko w piątek... afera, co rano, bo panie są bardziej konsekwentne ode mnie... Igor płacze... a ja w pracy mam zapas resoraków w torebce... Zdrowy jadłospis wywieszony w przedszkolnym holu, uśmiechnięta kadra... I wiecie... odbieram go przed siedemnastą z wyrzutem w sercu, że znów ostatni... i widzę jak pani z nim pracuje... bawi się... widzę jak zaczyna mówić i biegnę po nocy do tesco po kilogram marchewki, bo mają żółwie lądowe i wodne, rybki i ostatnio nawet pięknego czarnego królika... A, jak powszechnie wiadomo... królik je marchewki.

Igor lubi ciastolinę... w nowym przedszkolu zawsze jest... Do wyboru, do koloru... piękne ślimaki z niej lepi mój syn ... 

Takie niuanse... a jednak... 

I logopeda też jest... Igor nie będzie miał takiego problemu... jak starsza siostra... bo ja logopedą nie jestem... a Viki nie wymawia R... i teraz to niby moje zaniedbanie...

Płacisz... wymagasz...masz... Dobre przedszkole... bezcenne jest... I nie chodzi o pieniądze, nie ma znaczenia czy przedszkole jest prywatne, czy publiczne... chodzi o wykwalifikowaną kadrę podejście do dzieci, miejsce im przyjazne... o to coś niewidzialnego, a wyczuwalnego...









Wspomnienia przedszkolaka

Znalazłam zdjęcia z przedszkolnych lat... Lawina wspomnień i łezka w oku, bo przecież moja córka lada moment idzie do przedszkola... Z zakamarków podświadomości napływają urywki, obrazy... Wycinki z przeszłości układają się w spójną całość...


Moje przedszkole było najlepsze na świecie... The best of the best, choć w tedy nie było chyba robionych rankingów... Małe, zadbane, przyjazne dzieciom. Na ulicy Wańkowicza w Olsztynie, mały budynek jak pudełko po butach. Chodziłam do niego ja i moje siostry... Byłam w starszakach, jako jedyna 5 latka robiłam zerówkę i mogłam siedzieć na krzesełkach z 6 latkami ( 6 latki były uprzywilejowane, młodsze dzieci siedziały w siadzie skrzyżnym na dywanie). Miałam różowy zeszyt ćwiczeń przygotowujących do szkoły i z zapałem kreśliłam szlaczki.

Panie były bardzo sympatyczne, zawsze uśmiechnięte i jedna chyba nazywała się Mirka. Z tego, co pamiętam, to podczas leżakowania właśnie owa pani Mirka, popijając kawkę oglądała filmik z przedszkolnej choinki, na którym tańczyła ze Świętym Mikołajem... Na starym telewizorze schowanym w szafie z kasety vhs... Niezłe retro... Ale wracając do pani Mirki i Mikołaja, to pani przez przypadek ściągnęła mu brodę w tanecznym uniesieniu i się okazało, że to nie święty, a woźny był...

Jedzenie było znośne, tzn. nie mam traumy przedszkolnej stołówki, jak niektóre moje koleżanki. O programie Zdrowy przedszkolak nikt w tedy jeszcze nie słyszał... Ale wiem, że panie kucharki w białych fartuchach i czepkach na głowach, gotowały od serca, jak w domu, dla bliskich... Pamiętam pieczeń z mięsa mielonego z jajkiem w środku, gulasz z kaszą gryczaną i, że na podwieczorek zawsze było domowe ciasto i szklanka kompotu. Uwielbiałam być dyżurną i sprzątać po posiłkach... Mogłam pierwsza odejść od stołu i niedojadanie wszystkiego uchodziło mi płazem. Pamiętam rozkład sal, obrazki przy wieszakach w szatni, okazałe paprocie i jak wyglądała łazienka... Pamiętam wielką wykładzinową tablicę z naszymi obrazkami na szpilkach.

Była rytmika przy akompaniamencie pianina, czytanie bajek, spacery, ogródek, fluoryzacja chlorchinaldin zimą. I generalnie bardzo fajnie w tym przedszkolu było. Miałam koleżankę Alę, która wyglądała jak dziewczynka z okładki elementarza... Jak ja jej zazdrościłam przebrania Gadżet Hackwrench z Brygady RR na balu przebierańców... Ja jak widać na załączonym obrazku byłam marną podróbką Myszki Mickey... W grupie był Ariel i biedny, to był chłopak... imię niespotykane, oryginalne... na jego nieszczęście na rynku pojawił się taki proszek do prania... Dzieci potrafią być okrutne, imię stało się idealnym tematem drwin... zwłaszcza, że Arielowi zdarzało się zmoczyć majtki podczas leżakowania. Był Michał i Tomek, Patrycja, Wojtek i chyba więcej dzieci nie pamiętam.

Na koniec przedszkola dostałam książki, kalkulator i pożegnalne obrazki od grupy maluszków... i choć tyle lat minęło wciąż pamiętam... uśmiecham się na wspomnienie przedszkola... mam nadzieję, że moja córka też odnotuje w pamięci same piękne chwile... że to będzie dla niej dobry czas i że przedszkole okaże się  za te x lat dobrym wspomnieniem...



Przedszkole - książki dla dzieci


Pierwszy września dla wielu dzieci będzie dniem wkroczenia w nieznane. Pierwszy dzień w przedszkolu jest ogromnym przeżyciem nie tylko dla dziecka, ale również dla rodziców. Książki oswajające dziecko z pójściem do przedszkola rozwiewają dziecięce obawy związane z nową sytuacją. Pomagają im się przygotować na nieznane, opisują przedszkolną rzeczywistość i podpowiadają, czego dziecko może się spodziewać...


Jak to jest być przedszkolakiem? Jak wygląda zwyczajny i odświętny dzień przedszkolaka? Któż to może wiedzieć lepiej niż mama kilkulatki…? A jeśli opowiada to wierszem ilustratorce o takiej wyobraźni… Nie można tego przeoczyć!
Książeczka, której bohaterem jest mały Kamyczek, pomoże dzieciom odkryć świat. Barwne ilustracje i prosty, dostosowany do wieku dziecka tekst uczą malca nowych zachowań: jak przeżyć pierwszy dzień w przedszkolu, znaleźć kolegów. Dla dzieci od 3 lat.
– Nie chcę iść do przedszkola! Chcę zostać w domu z mamą! – marudzi Tupcio Chrupcio. Jak tym razem zakończą się jego kaprysy? Tupciowi Chrupciowi, podobnie jak dzieciom, zdarza się kaprysić. Ale jego mama umie sprawić, że Tupcio znów jest grzeczną, posłuszną myszką. Jak to robi?
Zuzia wkłada swoją najładniejszą sukienkę - dziś są jej urodziny. Skończyła trzy lata i wreszcie może pójść do przedszkola. Zuzia od dawna cieszyła się na tę chwilę. Ta książeczka opowiada o tym, jak dziewczynka spędziła swój pierwszy dzień w przedszkolu.
Urocza książeczka, która może w znakomity sposób ułatwić maluchowi oswojenie się z przedszkolem. Opowiada o jednym, ciekawym dniu z życia przedszkolaka. Szczególnie polecana rodzicom dzieci w wieku młodszym przedszkolnym.
Problemy maluchów wcale nie są małe. A to w przedszkolu pojawia się nowa osoba, na dodatek ze Szwecji, a to trzeba pomóc choremu koledze, a to po raz pierwszy założyć (przy wszystkich!) okulary, wystąpić w przedstawieniu? Kilkulatków zaprzątają naprawdę ważne sprawy! Cała sztuka w tym, by dziecięce dylematy dostrzec i rozwiązać. Barbara Gawryluk czyni to po mistrzowsku. Pokazuje świat oczami dziecka. Bez wymądrzania się, za to prosto i z humorem uczy najmłodszych troski o innych, odpowiedzialności i tolerancji. Ktoś, kto sepleni, pochodzi z innego kraju, nie ma mamy czy taty, wcale nie jest gorszy! A okulary na nosie to powód do dumy. W końcu Adam Małysz i Harry Potter też je noszą!
12 przygód przedszkolaków Sympatyczne opowiadania, które pomogą dzieciom przekroczyć próg przedszkola i doskonale bawić się w grupie rówieśników w interpretacji znakomitej aktorki.... Historyjki posiadają charakter terapeutyczny, w dyskretny sposób zwalczają obawy maluchów i ich rodziców związane z wyjściem dziecka z domu w `wielki świat`.
Przygody znanej i lubianej Basi w przedszkolu
Zbiór opowiadań, który wprowadzi nas w świat przesympatycznego Tomka, małego marzyciela o nieskrępowanej wyobraźni. Codzienne i niecodzienne zdarzenia takie jak jedzenie zupy czy nieprzyjemna choroba zadziwiają go i prowokują do tworzenia historii, których nie wymyśliłby żaden dorosły. 
Mała Ewcia wcale nie zamierza iść do przedszkola. Po prostu boi się tego, co dla niej nieznane. Ma mądrą mamę oraz wiernego przyjaciela - żyrafę Aldonę, które pomogą jej przezwyciężyć strach. I całe szczęście, bo w przedszkolu jest naprawdę fajnie. Przekonajcie się sami!
To książka stanowiąca pomoc dydaktyczną dla rodziców wprowadzających swoje dzieci w nieznany świat przedszkola. Ta unikalna pozycja pozwala w obrazowy sposób przedstawić małemu dziecku wszystko to, co czeka na niego za dzwiami prowadzącymi do tajemniczego ogrodu samodzielności.
Misia Marysia to miła trzyletnia dziewczynka. Zarówno rodzice, jak i dzieci na pewno zrozumieją jej radości, przygody i zmartwienia, ponieważ znają je z własnego życia. Marysia urządza urodziny, idzie do przedszkola, żegna pieluszkę, czeka na młodszego braciszka, boi się ciemnego pokoju, przeżywa napad złości… Nie zawsze od razu jej się wszystko udaje, czasami mama traci do niej cierpliwość, ale wszytko zawsze dobrze się kończy. Ciepłe, sympatyczne ilustracje i prosty tekst na pewno pomogą rozwiązać niejeden wielki problem małego człowieka i jego rodziców. Misia Marysia uwielbia swoje przedszkole. Zobaczmy, jak jej mija dzień, jakich ma kolegów i w co się lubi bawić.
Książka przedstawia życie przedszkolne i odpowiada na wiele dziecięcych pytań. Może więc przekonać maluchy, że przedszkole to nic strasznego i że można tak dobrze się bawić.
Dzisiaj pierwszy dzień Kubusia w przedszkolu. Chłopiec jest jednocześnie zaciekawiony i przestraszony. Dlaczego musi iść do przedszkola?!Sam w domu świetnie się bawi!A co jeśli mama po niego nie przyjdzie?Dzięki pani, Kubuś krok po kroku uczy się rozpoznawać swoje uczucia i poznaje odpowiedzi na nurtujące go pytania. Z czasem zaczyna czerpać radość z nowego doświadczenia.
to duża książka obrazkowa specjalnie do oglądania, do szukania, do odkrywania i opowiadania. Witamy w przedszkolu Dmuchawiec! Co możemy razem robić? Możemy razem malować, czytać, jeść smakołyki na śniadanie, a na placyku zabaw świetnie się bawić. Na każdej stronie książki znajdziecie Mię, Emmę, Selinę, Łukasza i Juliana. Bardzo się przyjaźnią. Miejcie oczy szeroko otwarte!
Bolek i Lolek w wersji dla najmłodszych! Wierszyki napisane przez Martę Berowską, ilustracje na licencji twórców serialu. Przygody w przedszkolu.