• Koniec niewinności

    Muszę ją uczulić na zagrożenia i dla jej dobra zburzyć bajkowy mit beztroski i bezgranicznej względem dorosłych ufności. Subtelnie wskazać nieakceptowalne zachowania, bestialskie gwałty dorosłych na dziecięcej niewinności. Nigdy nie skąpiąc córce czułości powiedzieć, że dotyk bywa zły, krzywdzący... że nikt nie ma prawa dotykać jej intymnych części ciała...

  • Prawa Murphy'ego dla rodziców

    Dopóki nie zostałam mamą, nie rozumiałam ich potęgi :) Dziś Prawa Murphy'ego pozwalają mi do macierzyństwa podejść z dystansem i uśmiechnąć się w najbardziej absurdalnej sytuacji... Bo przecież prawdopodobieństwo zdarzenia się czegoś jest odwrotnie proporcjonalne do pożądania tego zdarzenia... i rodzice, to wiedza najlepiej...

  • Wychować Chłopca

    Podobno aby "dobrze" wychować chłopca matka musi być szczęśliwa, silna, pewna siebie...

  • Cyberpacjenci Dr Google

    Już 8 mln polskich internautów poszukuje w sieci informacji na temat zdrowia, chorób i ich leczenia. Zanim odwiedzą lekarza najpierw szukają w internecie informacji o objawach, z którymi mają do czynienia

Nienawidzę placów zabaw


Przyznaję bez bicia... nienawidzę chodzić z dziećmi na plac zabaw. Traktuję to jako zło konieczne, dyskomfort macierzyństwa od wiosny do późnej jesieni ( bagatela 6-7 miesięcy)... Wolałbym już prasować , tudzież myć okna. Plac zabaw mnie irytuje, nudzi... ale moje dzieci go kochają, więc zrezygnowana, bez cienia sprzeciwu regularnie poddaję się tym jakże wyszukanym torturom...


Żeby było jasne kocham moje dzieci i lubię spędzać z nimi czas... w każdej formie, ale litości nie na placu zabaw ( no dobra lalkami tez nie lubię się bawić). Na sama myśl mnie wzdryga. Bo co ja, osoba dorosła mam tam robić? Oddawać się przymusowej socjalizacji z innymi mamami? Biegać za dziećmi i chuchać i dmuchać, strzepywać piasek z bluzeczki? Pomijam fakt, że w tygodniu plac zabaw jest punktem programu podczas powrotu do domu po pracy i marzę o tym by pójść zrobić siku, napić się herbaty i zrzucić biurowy outfit... Pomijam fakt, że na placach zabaw nie ma toalet, a Igor jak musi, to musi i dobrze jak chociaż odejdzie na bok gdy potrzeba fizjologiczna bierze górę... Pomijam.


Wyjęłabym z torebki książkę i poczytała, ale jakoś nie mogę, bo plac zabaw mnie stresuje. O ile wychodzę z założenia, że jak dziecko nie sięga do drabinek, tudzież huśtawki, to znaczy, że nie jest to atrakcja dla niego i sory gregory nie będę podsadzać, asekurować, ani wspinać się na drewniany zamek by zjechać z tobą ze zjeżdżalni ponad twój wiek i hart ducha. To jednak zerkam i kontroluję... żeby nie było, że moje dzieci panoszą się w piaskownicy czy wchodzą w konflikt z rówieśnikami... Piaskownica to pole bitwy, na placu zabaw są strefy wpływów. Nie lubię ingerować w dziecięce relacje, stoję z boku dopóki nie widzę realnego zagrożenia strat w ludziach... no niestety wyrodna matka jestem siedzę na ławce i się nie wtrącam... Wiem są rodzice satelity, sekundanci na życzenie... To nie ja , ja tak nie mam...
.

Place zabaw są dla dzieci... wiadomo... niestety ja za cudzymi dziećmi nie przepadam... albo raczej nie wiem jak je ugryźć... Moje dzieci idealne nie są... Ja idealna nie jestem... Czuję się oceniana, często mam ochotę komuś zwrócić uwagę... ale nie moje dzieci nie moja bajka, wolę przemilczeć... no chyba, że dziecku jawnie dzieje się krzywda, no to w tedy muszę... i potem żałuję że się wtrąciłam... A starsze dzieci... temat rzeka... no niby nie ma na placach plakietki z przedziałem wiekowym, ale kwiecista polszczyzna zalatująca łaciną, muzyka ze smartfona i ich małe wielkie życiowe dramaty moja córka chłonie jak gąbka... a mi ręce opadają.


Podziel się... ta fraza wywołuje u mnie skok ciśnienia...  Uważaj bo się wybrudzisz/ wywrócisz/ spocisz/... zalewa mnie fala gorąca. No jakbym się starała nie nadaję się na plac zabaw... A te dantejskie sceny, gdy trzeba iść do domu? Nie na moje nerwy...





A Wy lubicie place zabaw? Czy może czujecie mój ból?



Jutro

Jutro...

Na jutro tak bardzo czekam, że wciąż odkładam je na jutro...

Bo gdyby wydarzyło się dziś... to jutro byłoby wczoraj...


Jutro się wyśpię, jutro wyprasuję stos koszul, umyję okna, jutro poćwiczę z Chodakowską...

Jutro wyrzucę zasuszone kwiaty i odpiszę na przemilczane wiadomości.

jutro... dziś nie mam mocy...

Symboliczne jutro zaczynam od nowa.

Uskrzydlające przekleństwo, naruszające mą strefę komfortu.

Wszystkie znaki na niebie mówią, że już czas...

Anna weź się w garść, czas zacząć od nowa...

Rozwód, nowa praca, nowe znajomości, wiosna...

"Jutro to dziś, tyle że jutro”

Paradoksalnie, zupełnie przypadkiem każdego dnia zaczynam od nowa...

Nie dla mnie freshstart, rewolucja z łyżwą you can do it w tle.

Po ponad roku zaczynania od nowa.

Odnalazłam spokój i z premedytacją sabotuję każdą zmianę bo jest mi dobrze

kocham ten stan

nie wiem, czy jestem gotowa na lepiej...

Ale wiem, że w końcu jestem sobą... tak bardzo sobą, jak nie byłam od dawna...


Córki Dancingu


Córki dancingu to kino specyficzne, w którym nie każdy się odnajdzie... albo film się pokocha, albo znienawidzi... Agnieszka Smoczyńska zrobiła obraz wolny, niewyrachowany i szczery. A takie filmy siłą rzeczy muszą drażnić.


Dwie nastolatki – Złota i Srebrna – lądują w środku tętniącego muzyką, mieniącego się światłami neonów i cekinów świata warszawskich dancingów lat 80. Nie są to jednak zwyczajne dziewczyny, tylko syreny, które próbują poznać i zrozumieć, czym jest bycie kobietą w otaczającej je rzeczywistości. Dołączają do muzyków zespołu Figi i Daktyle, z dnia na dzień stając się sensacją nocnego życia stolicy. Pochłonięte przez miłość i rodzące się namiętności, na chwilę zapominają o swojej prawdziwej naturze. Ale wystarczy jedno złamane serce, by sytuacja wymknęła się spod kontroli…




Wampiryczne syreny PRL-u... mitologia popkultury i to skojarzenie Davida Lyncha... Jak przebrniemy przez  to wszystko, przez cały ten kicz, cała tą tandetę... nawet jest przesłanie...



Nowe przygody Bolka i Lolka.


„Nowe przygody Bolka i Lolka. Domowi odkrywcy” – zbiór historyjek z życia niesfornego duetu. Chłopcy doskonale się bawią, odkrywając domowe tajemnice. Bolek i Lolek jakich pamiętam z wieczorynki wracają z zupełnie nowymi przygodami... w nowej papierowej odsłonie... dziś bawią moje dzieci podczas wieczornego czytania, a Viki podejmuje nawet próby samodzielnej lektury.



Tego duetu nie można nie lubić :) Książki czyta się szybko, przyjemnie i jest przy tym kupa śmiechu.

Jakie zwierzę lubi podkradać kanapki? Jakie skarby można znaleźć w ogródku? Do czego przydają się nowe buty? Kto może wyłonić się z jeziora? I jak sprawić, żeby nagle w lodówce pojawił się ulubiony sernik?



POPIERAMDZIEWUCHY


Wiesz córeczko mama była dziś na manifestacji... machała wieszakiem w słusznej sprawie... Wiesz co symbolizują te wieszaki, które od kilku tygodni solidarnie wznoszą w górę kobiety w Polsce? Kiedyś w krajach, które zakazywały aborcji, kobiety za pomocą wieszaka próbowały usunąć niechcianą ciążę. Okaleczały się... często umierały. Dzisiaj wieszaki symbolizują solidarność z ofiarami tych nielegalnych zabiegów oraz prawo kobiet do decydowania o sobie...

Do Sejmu wpłynął kontrowersyjny projekt nowelizacji ustawy o planowaniu rodziny. W Kodeksie Karnym ma się pojawić nowy artykuł określający zabójstwo prenatalne. Kara przewidziana przez ustawodawcę to od 3 miesięcy więzienia do 5 lat. Projekt zakazuje wszelkiej aborcji. Wyklucza terminację ciąży, do której doszło w wyniku gwałtu, zagrażającej życiu ciężarnej kobiety oraz w przypadku ciężko chorego, zdeformowanego płodu.

Jestem kobietą matką... Nie klasyfikuję aborcji jako awaryjnego środka antykoncepcyjnego, nie wyobrażam sobie ciężaru decyzji o aborcji, podobnie jak nie wyobrażam sobie urodzenia dziecka tylko i wyłącznie ze strachu przed sankcjami karnymi. Nie umiałabym zgwałconej dziewczynce powiedzieć, że będzie morderczynią i ma urodzić i kochać dziecko swojego ojczyma, czy spojrzeć w oczy kobiecie i powiedzieć, że chore dziecko to błogosławieństwo i jakoś to będzie... Mama dwójkę cudownych dzieci, zdrowych... jestem wdzięczna losowi, że nie musiałam takiej decyzji podejmować... bo nie wiem jaką decyzję bym podjęła, gdyby moja ciąża była z gwałtu, zagrażała mojemu życiu i zdrowiu, albo moje dziecko miało się urodzić poważnie chore, czy wychowywać się w atmosferze patologii i przemocy...

Wiesz córeczko machałam tym wieszakiem także dla Ciebie... Bo projekt tej ustawy nas gwałci, odziera z godności i uprzedmiotawia... Jesteś moją kochaną córeczką, nie inkubatorem, czy macicą armatnią w politycznej potyczce. Jesteś planowana, wyczekana... Ty i Twój brat... Jesteś za mała, żeby walczyć o swoje prawa... ale ja jako kobieta i matka czuję się zobowiązana stanąć w obronie Twojej wolności, Twojego życia narodzonego nie z przymusu, a z miłości. Nie pozwolę by ktokolwiek Cię upokarzał... zasługujesz na prawo wyboru i decydowania o swoim ciele.

Dressmaker


Tilly Dunnage po latach zdobywania doświadczenia w najlepszych paryskich domach mody powraca do rodzinnego miasteczka w Australii. Używając swojej maszyny do szycia i umiejętności krawieckich w stylu haute couture, odmienia życie wielu okolicznych kobiet. Przy okazji dokonuje rozliczenia z przeszłością... W tym filmie zdecydowanie zemsta jest pięknie ubrana :)



Tilly jako dziecko została oskarżona o morderstwo. Chce pogodzić się ze swoją schorowaną, ekscentryczna matką i wyjaśnić wydarzenia z przeszłości... Tragikomiczna historia, teatralnie groteskowa i kadry niczym z sesji do Vogue'a. Plejada ciekawych mieszkańców z zabitej dechami dziurze. Burmistrz, który usypia żonę środkiem nasennym po czym ją gwałci, starszy pan damski bokser, policjant transwestyta...



Tilly potrafi przemienić każdą kobietę w piękną i szykowną damę... niestety, tylko wygląd tych pań się zmienia, one same pozostają ograniczone, okrutne i głupie... Miasteczko jest obłudne, zakłamane... A Tilly jest ponad tym... Zemsta jest kwestią stylu.


No i Liam Hemsworth... Zdecydowanie polecam film :)