• Koniec niewinności

    Muszę ją uczulić na zagrożenia i dla jej dobra zburzyć bajkowy mit beztroski i bezgranicznej względem dorosłych ufności. Subtelnie wskazać nieakceptowalne zachowania, bestialskie gwałty dorosłych na dziecięcej niewinności. Nigdy nie skąpiąc córce czułości powiedzieć, że dotyk bywa zły, krzywdzący... że nikt nie ma prawa dotykać jej intymnych części ciała...

  • Prawa Murphy'ego dla rodziców

    Dopóki nie zostałam mamą, nie rozumiałam ich potęgi :) Dziś Prawa Murphy'ego pozwalają mi do macierzyństwa podejść z dystansem i uśmiechnąć się w najbardziej absurdalnej sytuacji... Bo przecież prawdopodobieństwo zdarzenia się czegoś jest odwrotnie proporcjonalne do pożądania tego zdarzenia... i rodzice, to wiedza najlepiej...

  • Wychować Chłopca

    Podobno aby "dobrze" wychować chłopca matka musi być szczęśliwa, silna, pewna siebie...

  • Cyberpacjenci Dr Google

    Już 8 mln polskich internautów poszukuje w sieci informacji na temat zdrowia, chorób i ich leczenia. Zanim odwiedzą lekarza najpierw szukają w internecie informacji o objawach, z którymi mają do czynienia

Zdrowy jak japońskie dziecko


2,1 miliarda ludzi na świecie zmaga się z problemem otyłości. To prawie 30% całej populacji. Problem zdaje się nie dotyczyć jedynie mieszkańców Japonii. Od lat utrzymują się na 1 miejscu światowych rankingów ciesząc się najniższym odsetkiem otyłych osób i najwyższą długością życia w zdrowiu. Czego możemy nauczyć się od Japończyków?


Karmimy dzieci tanim, wysokokalorycznym, przetworzonym jedzeniem, nie wyrabiamy w nich nawyku aktywności fizycznej, nie mamy czasu na gotowanie zdrowych posiłków dla całej rodziny. Otyłość stała się problemem globalnym. Problem dotyka wszystkich niezależnie od wieku i dochodów. Zaczyna się w dzieciństwie. Średnia liczba otyłych poniżej 18 roku życia w krajach wysokorozwiniętych sięga ponad 20% (w Polsce wynosi 19,8%). Nadwaga niesie ze sobą poważne konsekwencje dla zdrowia, włącznie z chorobami układu krążenia, cukrzycą i wieloma odmianami raka. Jednocześnie istnieje na świecie naród, który zarówno utrzymał się na pierwszej pozycji w światowym rankingu długowieczności w zdrowiu, jak i zachował wyjątkowo niski poziom dziecięcej otyłości w stosunku do reszty świata. Tym narodem są Japończycy. Co takiego robią Japończycy, że daje to ich dzieciom szansę na szczupłą sylwetkę i długie życie w zdrowiu? 



Szukając odpowiedzi na to pytanie Naomi Moriyama i William Doyle zabrali swojego 7-letniego synka w niezwykłą podróż. Mieszkający na co dzień w Nowym Jorku rodzice odwiedzili rodzinne strony Naomi m.in. Tokio oraz dom jej dziadków na odległej japońskiej wsi, gdzie nadal funkcjonuje gospodarstwo rolne. O spostrzeżenia pytali japońskie matki, ojców i dziadków, nauczycieli przedszkolnych i szkolnych dietetyków. Przeprowadzili wiele wywiadów z lekarzami, badaczami, naukowcami i ekspertami w dziedzinie zdrowia publicznego w Japonii i na całym świecie. Stopniowo odkryli, że istnieje zestaw czynników kulturowych oraz decydujących o losie człowieka zachowań, które są udziałem japońskich dzieci. Cechy te, razem wzięte stanowią sekret długiego życia w zdrowiu i dają japońskim dzieciom przewagę nad resztą świata. 


 „Zdrowy jak japońskie dziecko” to książka, która w oparciu o wiarygodne badania naukowe propaguje zdrowy styl życia już od najmłodszych lat. Pokazuje m.in., jak ważne jest podawanie dzieciom nowych potraw oraz dlaczego pozwalanie dzieciom by same nakładały sobie porcje zaszczepia im dobre nawyki. Całość to zestaw zasad zaskakująco prostych do wprowadzenia w życie. W opinii lekarzy z całego świata ta książka zasługuje na miejsce na półce każdego rodzica.


Wydawca: Wydawnictwo MUZA SA

Smartinvite


Zaproszenia to forma znana od dawna – ich formalny aspekt znany był już w czasach Średniowiecza w Anglii, gdzie urzędnik przechadzał się ulicami i ogłaszał wiadomość dnia, czyli kto kogo zaprasza na ślub. Gdy wynaleziono druk tak wytworna forma komunikacji znana była tylko wśród wyższych sfer, opatrzona herbem rodu i stemplem woskowym wskazywała na prestiż i niesamowite wyróżnienie. I mimo że setki lat upłynęły, technologia poszła o tysiące kroków do przodu, to otrzymanie zaproszenia nadal kojarzy się z uprzywilejowaniem, docenieniem, wyjątkowością, nadal wzbudza uśmiech i radość oczekiwania na ten niezwykły nadchodzący dzień i możliwość wspólnego spotkania i świętowania.... 

SMARTINVITE - łączą ze sobą tradycję z nowoczesnością! 


Smartinvite to pomysł na nowoczesne zaproszenie. To również sposób na wyróżnienie gości, ale dostępny dla każdego. Przez Internet. Dzięki Smartinvite można szybko i wygodnie zaprosić wybrane osoby na ślub, chrzciny, imprezę służbową czy roczek dziecka, wieczór panieński czy pierwszą komunię swego dziecka. Smartinvite daje Ci możliwość zaproszenia gości na jakiekolwiek spotkanie wymyślisz, równie dobrze może to być parapetówka jak i warsztaty artystyczne, spotkanie klasowe po latach, zjazd rodzinny czy zlot miłośników gier. Wygodne i piękne w swej formie zaproszenia smartinvite to rozwiązanie zarówno dla tych dbających o każdy szczegół imprezy, jak i dla tych zabieganych i ceniących czas. To komfort zarówno dla zapraszającego, jak i dla zapraszanego: możliwość zebrania wszystkich informacji o przyjęciu w jednym miejscu, swoisty planer wydarzenia, kamień z serca dla organizatorów. A miłośnikom tradycji z pewnością spodoba się także opcja wydrukowania i wysłania zaproszeń – w równie nowoczesny sposób – kilka kliknięć i gotowe! Smartinvite zmieni Twoje postrzeganie organizacji imprez – zapraszanie i planowanie stanie się wręcz przyjemnością.




Świetna sprawa, intuicyjna aplikacja... kilka kliknięć, ładujemy zdjęcie i mamy gotowe piękne zaproszenie. Cena wydruku zaproszenia papierowego zaczyna się od 2,99zł za sztukę... Mała rzecz, a cieszy oko... Nasze Halloween Party będzie idealne... Zaproszenia już rozdane... Chcecie wypróbować Smartinvite? Mam dla Was dwie zniżki 20 % zostawcie komentarz, że chcecie, a ja 25.10.2015 wylosuję, do kogo uśmiechnie się szczęście...


summer must have

Kto biednemu zabroni marzyć? A kobiecie? To nawet nie próbujmy... Staram się zaciskać pasa, inwestować tylko w dzieci... ale marzy mi się kilka pięknych rzeczy na lato... Niby nic takiego, ale mój budżet ich nie uwzględnia... W nosie mam trendy na lato 2015... ja po prostu mam małe marzenia... Tak przyziemne i materialne...

/1/2/3/4/5/6/7/8/9/

Strong enough


Od ponad dwóch tygodni wciąż słyszę jaka jestem silna i że dam sobie radę... gówno prawda... jestem bezsilna i nie daję sobie rady tylko robię jak automat, to co muszę... bez uczuć bez emocji z łzą czającą się pod powieką... Zostałam postawiona przed faktem dokonanym, ktoś inny rozdał karty, a ja niestety nie mam asa w rękawie... Jak Syzyf wspinam się pod górkę, ciągnę za sobą bagaż 8 lat wspomnień, konsekwencji... i nawet gdy uda mi się dobić do skalnego pułapu i załatwić jedną sprawę, to z impetem spadam w dół i zaczynam mozolną wspinaczkę od nowa... Wypisuję na różowych karteczkach, co muszę załatwić wklejam do kalendarza... na niektóre działania i tak nie stać mnie ani finansowo, ani emocjonalnie... W urzędach poniewierana głupia laska z dwójką dzieci, co może 179zł dostanie, a może nie...

Podania, papierki, ciągłe pytania o rozwód, kilometry autobusami... a w Olsztynie, to chyba najdroższe mpk w Polsce... żenada.

Viki bardzo przeżywa całą sytuację... co dzień łamie mi serce na nowo, gdy płacze, a ja nie mogę nic zrobić... Jedynie przedszkole udało mi się załatwić i ku memu zaskoczeniu Igor nie miał problemów z adaptacją... nikt nie dzwoni, ofiar w ludziach nie ma... przedszkole stoi... socjalizuje się mój zbój, który chyba najszczęśliwszy z naszej trójki bo w mieście wiadomo... wszędzie pojazdy... auta... autobusy... motory... raj...

Dobrze wiedzieć, że jest wkoło mnie tyle życzliwych ludzi... potwierdzam prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie... tylko ten system taki krnąbrny... a ja jako samotna matka się jeszcze nie odnajduję...


DZIECKO BEZ KOSZTÓW

ile kosztuje dziecko

Decyzję o pierwszej ciąży podjęliśmy z moim mężem spontanicznie... Ja poczułam, że rodzi się we mnie pragnienie by zostać mama, mój partner stwierdził, że nigdy nie będzie idealnego momentu więc czemu, nie? Starajmy się o dziecko... Tak zrobiliśmy... Miałam 21 lat i świat produktów dziecięcych był dla mnie bajką, jak zahipnotyzowana chodziłam po sklepach oglądając piękne, malutkie, mięciutkie... i każda rzecz krzyczała do mnie "kup mnie" i pamiętam przykrość, którą odczuwałam wiedząc, że na większość tych rzeczy nie będzie mnie klasycznie stać... Bo nie oszukujmy się czar pryskał, gdy brałam do ręki metkę i zatrzymywałam wzrok na wysokości ceny. Wyprawkę skompletowałam on-line z łóżka, wyszukując promocji, okazji i starając się nie stresować, bo ciąża była zagrożona... Mąż był głosem rozsądku, bo gdy włączył mi się syndrom wicia gniazda, chyba byłam lekko niepoczytalna, zafiksowana na gromadzeniu wszystkiego co niezbędne i co uczyni mnie lepszą matką... Sterylizatory, smoczki, laktatory, butelki, wkładki, maści, szmatki, grzechotki, penaten sprowadzany z Niemiec i kropelki na kolkę z allegro... Życie szybko zweryfikowało mój matczyny konsumpcjonizm, najlepszym zakupem okazała się chusta i podkoszulki do karmienia z h&m... resztę rzeczy rozdałam i sprzedałam... W drugiej ciąży czułam wyrzuty sumienia, bo jedyną rzeczą jaką kupiłam dla Igora był kocyk (jego ukochany tak na marginesie).... wiklinową kołyskę pożyczyłam, ubranka dostałam i miałam po Viki... Okazało się, że dzieci wcale nie generują kosztów, że generuję je sama pod presją, że jak czegoś nie kupię, to będę wyrodną matką... a przecież kocham moje dzieci i chcę dla nich wszystkiego, co najlepsze... Odkąd pojawiły się dzieci inaczej rozkładają się wydatki, czasem sobie odmówię, by mieć dla dzieci... ale na pewno nie podpiszę się pod wyliczeniami rankingami popularnymi w mediach jak, to dziecko kosztuje fortunę i puszcza rodziców z torbami... 


„To książka bez granic i bez uprzedzeń, książka, która mówi o tym, co jest naprawdę potrzebne do zdrowego rozwoju psychicznego i emocjonalnego. To nie jest przewodnik po zakupach ani książka, dzięki której możesz zaoszczędzić. To znacznie więcej. To książka, która pomoże rodzicom bardziej uwierzyć w siebie, zaufać potrzebom wyrażanym przez dzieci i znaleźć w sobie zasoby, by wychować dziecko w miłości i szacunku”


Dziecko bez kosztów nie jest tylko poradnikiem, jak oszczędniej wychować dziecko, choć podtytuł Przewodnik po niekupowaniu mógłby tak sugerować. To wykład o świadomym konsumpcjonizmie, w kontekście naturalnych i prawdziwych potrzeb dziecka. Racjonalny głos jak znacznie zmniejszyć koszty utrzymania dziecka... Lektura obowiązkowa dla przyszłych rodziców, uświadamia jakie potrzeby ma dziecko realnie, a które są marketingowym tworem by sprzedać produkt, co ważne oddaje w nasze ręce rodzicielskie kompetencje, bo żadne gadżety dziecka za nas nie wychowają...


Krótko, zwięźle i na temat. Autorka analizując wydatki pierwszego roku życia dziecka potwierdza, że dziecko tak naprawdę potrzebuje bliskości rodziców... Zamiast mieć dziecko i mieć wydatki lepiej być rodzicem i być dla dziecka... „Tym, co jest dziecku naprawdę potrzebne, są pełne miłości objęcia i pierś mamy”. Wiele osób odrzuci lekturę za skrajny minimalizm, można powiedzieć, że życie trzeba sobie ułatwiać i wszystko jest dla ludzi... Jak to nie gromadzić wyprawki? Nie szykować pokoju dziecięcego, nie kupić łóżeczka, wózka, leżaczka, anatomicznych smoczków i wanienki? Kupić najprostrze, najtańsze , a nie fikuśne i "niezbędne do prawidłowego rozwoju"? W pierwszej ciąży sama wpadłam w pułapkę kupowania... w drugiej byłam już mądrzejsza... Po za tym odkryłam że apoteoza separacji, ułatwiania i przyspieszania, to nie dla mnie... odkryłam rodzicielstwo bliskości... 


Wiecie ostatnio byłam z dziećmi na spacerze w lesie... Igor dzielnie i dumnie dźwigał wiaderko pełne szyszek, kijków, kamyków... skarbów, które sam w lesie nazbierał, Vi zbierała maliny jedną do brzuszka, jedną na później do miseczki... I nagle córka moja powiedziała : " wiesz mamusiu, nie martw się jak nie będziemy mieć pieniążków zawsze możemy przyjść do lasu, tu jest pełna pysznego jedzenia". W pierwszej chwili poczułam ukłucie i przykrość, że moje dziecko wiele razy słyszało szczere nie kupię Ci tego, bo nie mam pieniędzy, potem, dopiero zrozumiałam, że szczerość zaowocowała ogromną mądrością mojego dziecka... że ona nie ma do mnie żalu, bo jej czegoś nie kupiłam i docenia, to co ma... Nawet jeżeli pieniądze są dla niej abstrakcją, zawsze pyta wyjmując grosiki ze skarbonki, czy starczy jej na dwa jaka kinder, dla niej i dla brata, bo trzeba się dzielić... potrafi wylosować badziewną kulkę z automatu i wsunąć tacie do kieszeni pierścionek z koralików mówiąc :"ciii to dla mamy, dasz jej w prezencie, ona się ucieszy z nowej biżuterii"


Pieniądze szczęścia nie dają, ale z nimi łatwiej żyć... Dziecko kosztuje, ale wiele kosztów można wyeliminować słuchając jego potrzeb... Nie mylmy zdrowego rozsądku ze skąpstwem... Miłość i bliskość rodziców, budowanie pełnej szacunku i zaufania relacji jest bezcenne... Możesz kupić dużo, za dużo... ale pewnych rzeczy nie kupisz za żadne pieniądze... Dzieci rosną pojawiają się nowe wydatki, ale tak naprawdę dzieci nie będą pamiętały za ile tysięcy miały wózek, ile lalek, ile kilogramów klocków... ale wspólne chwile z rodzicami, i dobra relacja będą wyryte w dziecięcym sercu... Bogactwo uczuć, nie przedmiotów dają szczęście...

Wilk z Wall Street

wolf of wall street

Odkąd jestem mamą większośc filmów oglądam w domowym zaciszu i na raty... Odkąd jestem mamą muszę sprawdzać ile trwa film, który włączam wieczorową porą, bo jaki ciekawy by nie był zasypiam średnio po godzinie filmowego relaxu:) 

Wilk z Wall Street oparty jest na prawdziwej historii pośrednika finansowego, uroczego cwaniaka i spekulanta, który w czasach rosnącej bańki internetowej niebotycznie się wzbogacił. Jego największą słabością były seks i narkotyki. Naginając zasady, balansując na granicy prawa wciagajć kolejne kreski koksu został obrzydliwie  bogaty... Za dnia zarabiał tysiące dolarów na minutę. Nocą wydawał je równie błyskawicznie na narkotyki, seks i zagraniczne podróże. Prowadząc interesy na krawędzi prawa bądź je łamiąc. Czarna komedia satyryczna opowiada w bardzo barwny i rozpustny sposób historię niezwykłej kariery Jordana Belforta, w którego rolę wcielił się Leonardo DiCaprio,  po raz kolejny pokazując charyzmę oraz skalę i rozpiętość swojego talentu. Film Martina Scorsese powstał na kanwie książki "Wilk z Wall Stret", autobiografii Jordana Belforta czyli tytułowego Wilka z Wall Street, jak ochrzciły go amerykańskie media...


Wulgarny hedonizm, zachłanność, czyli to, co biedni obywatele chętnie oglądają na dużym ekranie:) Pieniądze, sex, narkotyki, alkohol... i boski Leo... klasyka:) Może groteskowy, na pewno przerysowany... ale bądźmy szcerzy kto z nas nie chciałby przez chwilę pożyć jak Belfort?