• Koniec niewinności

    Muszę ją uczulić na zagrożenia i dla jej dobra zburzyć bajkowy mit beztroski i bezgranicznej względem dorosłych ufności. Subtelnie wskazać nieakceptowalne zachowania, bestialskie gwałty dorosłych na dziecięcej niewinności. Nigdy nie skąpiąc córce czułości powiedzieć, że dotyk bywa zły, krzywdzący... że nikt nie ma prawa dotykać jej intymnych części ciała...

  • Prawa Murphy'ego dla rodziców

    Dopóki nie zostałam mamą, nie rozumiałam ich potęgi :) Dziś Prawa Murphy'ego pozwalają mi do macierzyństwa podejść z dystansem i uśmiechnąć się w najbardziej absurdalnej sytuacji... Bo przecież prawdopodobieństwo zdarzenia się czegoś jest odwrotnie proporcjonalne do pożądania tego zdarzenia... i rodzice, to wiedza najlepiej...

  • Wychować Chłopca

    Podobno aby "dobrze" wychować chłopca matka musi być szczęśliwa, silna, pewna siebie...

  • Cyberpacjenci Dr Google

    Już 8 mln polskich internautów poszukuje w sieci informacji na temat zdrowia, chorób i ich leczenia. Zanim odwiedzą lekarza najpierw szukają w internecie informacji o objawach, z którymi mają do czynienia

life lately...


Leniwy tydzień za nami... oj bardzo... Senny taki... z przymrożeniem oka... z  na zapałkach podtrzymywaną powieką. Obfitujący dla mnie w nowe możliwości, ciekawe oferty współpracy, motywujący do rozwoju, ale w półśnie jakby... Jak lunatycy włóczymy się po domu w ciepłych skarpetach i piżamach... Ogień w kominku uspokaja, deszcz spływa po szybach, wiatr szumi w myślach i wycisza... Jesień na dobra zagościła w sercu... Na deficyt słońca cierpię bardzo, leczę się kofeiną i mantruję byle do wiosny wystawiając twarz do żarówki... Energooszczędny surogat słońca...

Jesienny Kraków

Kocham jesienny Kraków... kocham Planty przysypane kolorowymi liśćmi... nic tylko iść i szurać butami, kopnięciem wznosić w powietrze listki i listeczki... Kroczyć po rudo-złotym dywanie... Słońce rozpływa się gasnącym złotem... Barwy dopieszczają nas przepychem... Czas jakby wolniej płynie, nóżki jakby mniej Vi bolą od długiego spacerowania... Szeleszcząca cisza, ciut melancholijny powiew wiatru... Tak... kocham jesień!

All you need is tea and warm socks...

"Jesień trwa Rdzawych liści czas... Kaloszy, peleryn i mgły. Jesień trwa Szpetnej aury czas... Pod płaszcze się pcha Wyziębia nam serca - wiatr"
Lubię jesień... kochałam ją zanim zostałam mamą... a może kochałam ją zanim tak naprawdę dorosłam? Jesień to wspomnienie studenckich czasów... Dekadenckich stylizacji z kawą i książką na ławce w parku... długich spacerów w deszczu pod kolorowym parasolem, grzanej wiśniówki w Camelocie... Jesień, to Kraków zasypany liśćmi lecącymi z drzew... Jesień to zmysłowa kochanka, która nagie ciało otula trenczem i zaciąga do łóżka... i nie wypuszcza bez maratonu z sexem nie koniecznie w wielkim mieście... Jesień to aromatyczna zupa dyniowa, herbata pachnąca piernikiem... to te choroby i choróbska, które sprzyjają błogiemu wylegiwaniu się w łóżku w wełnianych skarpetach, pod ciepłym kocem z serialami w tle...  Długie noce...i piękne sny z kasztanami pod poduszką... Jesień jest kobietą... kapryśna jest, humorzasta jest...i na pewno ruda jak Bree z "Gotowych na wszytko". I lubię ją, choć dla mnie się zmieniła... uśmiecham się do niej mijając kałuże, robiąc przetwory... zamykam oczy i chłonę podczas spaceru po lesie... cieszę oko kolorami... ale teraz jesień inna jest... zamieni mi syna w faceta rajtuzach, zamienia dom w centrum domowej aktywności, pachnie amolem i bezsenną nocą... czuwaniem przy chorym dziecku... Jesienny flirt ustąpił miejsca zbieraniu darów jesieni... z kasztanów będą ludziki... a sny są jałowe ze zmęczenia... Chorowanie to luksus, na który nie mogę sobie pozwolić, łykam niebieskie tabletki, żeby być na chodzie... Mieszkam na wsi, na odludziu... w szyby dzwoni melancholia... droga spłynęła deszczem... zwiewne sukienki ustąpiły miejsca grubym swetrom... jesienna moda to szare gumiaki i korale z jarzębiny... prezent od córki. Jesień w mieście łaskawsza jest, dekadencka jest... ta moja taka prosta... prowincjonalna... Romantyzm kominka pryska jak bańka mydlana, gdy nie masz centralnego ogrzewania... W kubku parzy się melisa, bo dzieci zamknięte w 4 ścianach irytują bardzo... a nudzą się jeszcze bardziej tęskniąc do lata... Jesień jest singielką, lubimy się, ale ja matka zmieniłam postrzeganie świata... ona jest mną zanim wydoroślałam... miłym wspomnieniem beztroski wirującej jak kolorowe liście na wietrze...