• Koniec niewinności

    Muszę ją uczulić na zagrożenia i dla jej dobra zburzyć bajkowy mit beztroski i bezgranicznej względem dorosłych ufności. Subtelnie wskazać nieakceptowalne zachowania, bestialskie gwałty dorosłych na dziecięcej niewinności. Nigdy nie skąpiąc córce czułości powiedzieć, że dotyk bywa zły, krzywdzący... że nikt nie ma prawa dotykać jej intymnych części ciała...

  • Prawa Murphy'ego dla rodziców

    Dopóki nie zostałam mamą, nie rozumiałam ich potęgi :) Dziś Prawa Murphy'ego pozwalają mi do macierzyństwa podejść z dystansem i uśmiechnąć się w najbardziej absurdalnej sytuacji... Bo przecież prawdopodobieństwo zdarzenia się czegoś jest odwrotnie proporcjonalne do pożądania tego zdarzenia... i rodzice, to wiedza najlepiej...

  • Wychować Chłopca

    Podobno aby "dobrze" wychować chłopca matka musi być szczęśliwa, silna, pewna siebie...

  • Cyberpacjenci Dr Google

    Już 8 mln polskich internautów poszukuje w sieci informacji na temat zdrowia, chorób i ich leczenia. Zanim odwiedzą lekarza najpierw szukają w internecie informacji o objawach, z którymi mają do czynienia

Bez znieczulenia. Jak powstaje człowiek


„Człowiek. Kiedy jest człowiek? Tych definicji może być bardzo wiele. Ale ta biologiczna, ten moment, kiedy dochodzi do połączenia się dwóch materiałów genetycznych, dwóch gamet i powstaje nowe, jest nie do podważenia”.

„Rodzenie naprawdę boli. Jestem w stanie przychylić się do tezy, że poród naturalny ma dużo wspólnego z nabijaniem na pal Azji Tuchajbejowicza. Są kobiety, które warunkują fakt zachodzenia w ciążę od tego, że nie będą musiały rodzić drogami natury. I ja je rozumiem. Mówię: jeżeli pani uważa, że psychicznie nie dojrzała do tego, by podjąć próbę porodu drogami natury, boi się pani tego porodu i chce mieć pani zrobione cięcie, to proszę bardzo. Ma pani prawo decydować o sobie."



Małżeństwo profesorów opowiada o tajemnicach życia płodowego, kobietach i ich nienarodzonych dzieciach, a także o najtrudniejszych wyborach, które pokazują niejednoznaczność ludzkiego życia. Dawno nie czytałam tak rzeczowej i jednocześnie pełnej ambiwalnetnych emocji książki... książki o ciąży, aborcji, kontaktach pacjent-lekarz, prawach życia narodzonego i poczętego... Ogromne doświadczenie Romualda Dębskiego i Marzeny Dębskiej, poruszające, niekiedy wręcz wstrząsające historie kobiet sprawiają, że książka jest fascynującą lekturą. Czytałam, płakałam... książka wyzwala lawinę emocji i uświadamia jak wielkim szczęściem jest urodzić zdrowe dzieci... i z jak dramatycznymi wyborami borykają się ludzie. W dobie afery Chazana, deklaracji wiary lekarzy, osoby takie państwo Dębscy dają nadzieje, że jest szansa na dobra opiekę zdrowotną również w Polsce.

Mądrzy, empatyczni, pełni zrozumienia i szacunku dla wyborów... "walczą o każdą matkę i każde dziecko. Ratują, kiedy wydaje się, że nie ma już nadziei. Walczą o najbardziej kruche życie. Bo są za życiem." Zawsze i w każdej sytuacji są po stronie pacjentek... Respektują decyzję o aborcji, wiedzą, że urodzenie chorego dziecka, to ogromna odpowiedzialność i równie dramatyczne jak decyzja o usunięciu chorego płodu jest późniejsze zderzenie z rzeczywistością... dziecko chore z poważnymi wadami letalnymi nigdy nie będzie zdrowe, wielu rodziców może nie sprostać... Prof. Dębski podziwia i szanuje kobiety, które decydują się urodzić chore dziecko, ale nie ocenia kobiet, które nie potrafią... "Celem naszych działań jest ratowanie życia" przekonuje prof. Dębski. Ale głośno mówi też o tym, że jego zdaniem są sytuacje, gdy "aborcja jest mniejszym złem"

„Bez znieczulenia. Jak powstaje człowiek” to również książka o pasji, odpowiedzialności i poświęceniu lekarzy dla drugiego człowieka. Profesor Romuald Dębski jest specjalistą w zakresie położnictwa, ginekologii, endokrynologii, ultrasonografii i diagnostyki prenatalnej. Zajmuje się prowadzeniem ciąż wysokiego ryzyka, diagnostyką i terapią płodu, diagnostyką i terapią zaburzeń hormonalnych u kobiet, wykonuje pełen zakres operacji ginekologicznych, w tym operacje onkologiczne. Jego żona, Marzena Dębska, specjalista w zakresie położnictwa i ginekologii, ultrasonografii i diagnostyki prenatalnej, zajmuje się patologią ciąży, prowadzeniem ciąż wysokiego ryzyka oraz diagnostyką i terapią wad wrodzonych i chorób płodu. Prof. Romuald Dębski stał się "ikoną aborcji", a lekarze usuwający ciążę "mordercami". Ta książka pokazuje, że przede wszystkim są ludźmi, świetnymi specjalistami, odpowiedzialnymi lekarzami szanującymi prawa pacjentek i wspierającymi je w nawet najtrudniejszych sytuacjach... Pracują w w Szpitalu Bielańskim, w którym wykonuje się zgodne z prawem aborcje. Jednak ustawa to jedno, a praktyka drugie. W Polsce bardzo trudno jest zrealizować prawo do przerwania ciąży, nawet w sytuacjach najbardziej dramatycznych. Cud narodzin niestety nie zawsze jest cudem... to czasem ból i łzy. Kobiety nie zachodzą w ciążę planując aborcję... one starają się, czekają, a potem może się zdarzyć tak, że każda decyzja, którą podejmą będzie zła... Aborcja jest traumatyczna... Dębscy mają determinację i odwagę, by pomagać kobietom. Tajemnice życia płodowego, cud narodzin, pierwsze chwile macierzyństwa, ale też trudne wybory... Małżeństwo lekarzy specjalistów położnictwa i ginekologii opowiada o tym, jak powstaje człowiek. Życie nie zawsze jest lukrowanym cudem, warto przeczytać książkę i poznać gorzką prawdę bez znieczulenia...



(PO)GWAŁCENIE DZIECIŃSTWA


Wiecie czasami nie jestem w stanie pojąć fenomenu ludzkiej głupoty... Naprawdę nie wiem, co w głowie mają osoby, które w upalny sobotni dzień zaczepiają przechodniów z wielkim transparentem głoszącym, że edukacja seksualna to samo zło, że nie pozwolą by uczyć dzieci w wieku 0-4 lat masturbacji, informować o związkach tej samej płci i różnych koncepcjach rodziny, a dzieciom w wieku 6-9 przekazywać wiedzy na temat różnych metod antykoncepcji i ich skutecznego stosowania... Czy im nie wstyd stać i głosić takie farmazony? Nagabywać matki, ojców, babcie... i machać takimi tekstami dzieciom przed oczyma? Czy mają dzieci i w ogóle zastanowili się jaką krzywdę im wyrządzają? Jak w ogóle można? Te hasła są naprawdę niebezpieczne... jaki rodzic chciałby inicjacji seksualnej kilkuletniego dziecka? Edukacja seksualna, to nie prowokacja wczesnego rozpoczęcia współżycia. Można być przeciwko jakiejś idei, ale jak można argumentować swoje stanowisko tak wypaczonymi hasłami? Jak komuś, kto twierdzi, że chroni niewinne dzieci w ogóle takie hasło przez gardło przechodzą? Bo ja jestem matką, mam dwójkę dzieci, czuję się naprawdę zniesmaczona... Nie bulwersuje mnie edukacja seksualna, uważam, że jest konieczna. Bulwersuje mnie wizja, którą promują środowiska edukacji seksualnej przeciwne! 

Rzetelna edukacja seksualna dostosowana do wieku jest niezbędna... w naszym społeczeństwie z jednej strony sex jest tabu z drugiej strony stał się towarem, który się dobrze sprzedaje... A po środku tego wszystkiego są młodzi ludzie odkrywający swoją seksualność... moja córka niebawem kończy 5 lat... Co wie o seksualności człowieka? Tyle ile pięcioletnie dziecko ( podkreślam dziecko!) wiedzieć powinno. Wie, że będzie dojrzewać, że urośnie jej biust, będzie miała okres, wie, że kobiety i mężczyźni się różnią od siebie anatomicznie, wie że czasem pan kocha pana, a pani panią ( bez wdawanie się w szczegóły co i jak robią w sypialni), ma młodszego brata, więc zapoznała się z literaturą dla dzieci przygotowującą na powiększenie się rodziny, wie że ma aktywnych seksualnie rodziców, którzy się kochają i wie, że jako rodzice chronimy ją przed treściami nie stosownymi dla dziecka, bo są treści dla dzieci i dla dorosłych... Uwielbia bajki o królewskiej miłości, wierzy, że książę na białym koniu walczy o wybrankę swego serca, pocałunkiem ratuje ją z opresji i żyją długo i szczęśliwie... KOCHAJĄ SIĘ. I jest to piękne uczucie.

Moja córka ma 5 lat, dziewczynka, która jest od niej 6 lat starsza, która mogłaby być jej koleżanką, z którą mogłaby się bawić, plotkować, śmiać się niewinnie i beztrosko, była gwałcona przez swoich nastoletnich kuzynów. Jest w ciąży... Czy jedenastoletnie dziecko ( bo dla mnie, to dziecko) jest gotowe na ciążę i poród? Czy gdyby moja córka padła ofiarą przemocy seksualnej skazywałabym ją na urodzenie dziecka, którym ona sama jest? Czy jedenastoletnie dziecko jest gotowe na zmiany hormonalne i psychiczne zachodzące w jej ciele? Czy jedenastoletnie dziecko naprawdę jest gotowe na bycie inkubatorem i emocje związane z oddaniem do adopcji dziecka, które dziewięć miesięcy nosiło pod sercem, i które zmieniło całe jej życie? Nie będę podejmować tematu aborcji ( odsyłam do Konstytucji, sumienia i zdrowego rozsądku), ale ofiarą przemocy seksualnej padło dziecko i naprawdę nie można o tym zapominać... Dorośli powinni chronić dzieci! Osoby wypowiadające się w mediach naprawdę powinny wziąć to pod uwagę i warzyć słowa... Środowiska pro-life nie maja prawa  robić karty przetargowej dla swojego programu z tragedii jedenastoletniego dziecka... bo jest to po prostu nieprzyzwoite i niesmaczne.

Co będzie robiła moja córka za 6 lat? Nie wiem. Wiem, że jak ja miałam naście lat czytałam książki, chodziłam na długie spacery z koleżanką za rękę, dostałam pierwszą miesiączkę i książkę Co się dzieje z moim ciałem, rozmnażanie człowieka było tematem w programie ósmej klasy podstawówki... na inicjację seksualną, ciążę i poród nie byłam gotowa... bo na przemoc seksualną gotowym nigdy i w żadnym wieku nie można być...

Człowiek jest istota seksualną, robienie tabu z tak naturalnej rzeczy moim zdaniem prowadzi do licznych tragedii... Edukacja, nie zamiatanie problemu pod dywan i i transparenty z farmazonami... I naprawdę serce mi się kraja i autentycznie bolą mnie takie historię. Boli mnie ludzka głupota i ciche przyzwolenie na przemoc seksualną...  Dorośli maja chronić dzieci, edukować, a nie seksualność demonizować. Nie edukacja seksualna odebrała dzieciństwo tej jedenastoletniej dziewczynki...

Mundra rodzić po polsku

„Położna to pierwszy zawód kobiecy. Różnie nazywano kobiety go wykonujące: babki, akuszerki, mądre. Myślę, że to zawsze były bardzo silne osoby. Cieszyły się szacunkiem środowiska, bo przychodziły nie tylko do porodów, ale były tez doradczyniami kobiet. Takim źródłem informacji o kobiecości, niezależnie od swojego wykształcenia czy przygotowania. To były tak zwane „mądre kobiety”. Zresztą tak kiedyś się mówiło na położną: mundra czyli mądra. W języku francuskim wciąż położną nazywa się sage-femme, czyli mądra kobietą.”



Mundra, czyli mądra... babka, znachorka, akuszerka, dziś położna. W Polsce zawód położnej nie jest wysoko ceniony, mylony z pielęgniarką, czasem salową... Żaden prestiż, psie pieniądze... Szczerze po lekturze Mundrej poczułam do pracy położnej jeszcze większy szacunek. Doceniłam ich rolę... Książka Sylwii Szwed jest głosem w dyskusji na temat położnictwa i zawiera zapis rozmów z dziesięcioma położnymi. Wielkim atutem zamieszczonego w książce wielogłosu jest to, że Szwed rozmawia z przedstawicielkami różnych pokoleń kobiet uprawiających ten sam zawód... mamy wielopłaszczyznowe spojrzenie na temat i wyraźniej widzimy szereg zmian, które nastąpiły na przestrzeni lat.

Należą do różnych środowisk, mają odmienne doświadczenia i światopogląd. Opowiadają o cudzie narodzin, o ogromnej sile, którą natura obdarzyła każdą matkę, ale także o ciemnej stronie swojego zawodu – poronieniach, aborcjach, powikłaniach okołoporodowych, przemocy wobec rodzących. Poruszają wiele aktualnych i kontrowersyjnych tematów – problem medykalizacji porodu, odejścia od natury, cesarskiego cięcia na życzenie czy zapłodnienia in vitro.

Położne opowiadają autorce ksiązki osiemdziesiąt lat historii rodzenia po polsku. Na kolejnych kartach historia, za historią poznajemy opowieść o stopniowym upodmiotowianiu rodzących i walce o choć częściową demedykalizację porodu. Położne opowiadają o fizjologii i seksulaności porodu, o lękach i bólu towarzyszących kobiecie rodzącej, o swojej pracy i jej wpływie na życie prywatne, o poświęceniu i zaangażowaniu. Nastawienie do położnych odzwierciedla stosunek społeczeństwa do kobiet... są niedoceniane... autorytetem w sprawie porodu stał się mężczyzna lekarz...

To książka o mundrości natury i kulturowej sile kobiety. Książkę powinna przeczytać każda kobieta... Bez względu na wiek, status społeczny... Poznałam realia, w których rodziły moja babcia i mama... Nasuwa się wiele refleksji... między innymi jak bardzo nasze przyjście na świat determinuje panujący ustrój polityczny... Doceniłam zawód położnej... Inaczej spojrzałam na pewne kwestie...


„We wszystkich społeczeństwach, nie tylko w naszych wysoko rozwiniętych, jest coś takiego jak lęk przed porodem. W każdej kulturze ma inne przyczyny. Lek przed porodem może wynikać ze strachu przed bólem, ale też z prawdziwych lub nieprawdziwych relacji porodowych, czyli z tego, co nam naopowiadały inne kobiety. Może też brać się z uwarunkowań społecznych. Odeszliśmy od rodzin wielopokoleniowych, w których matki i babki rodziły razem w czerwonym namiocie. Nie wiemy, jak się rodzi. Możemy też bać się z najbardziej podstawowego i odwiecznego powodu: narodziny to wydarzenie ślizgające się na granicy życia i śmierci. Można użyć różnych słów, że to jest mistyczne, że to jest duchowe, że to jest niebezpieczne, ale na granicy pierwszego i drugiego okresu porodu, w tym słynnym kryzysie siódmego centymetra rozwarcia, wyrzut adrenaliny jest tak duży jak w sytuacji zagrożenia życia.”

Matka Polka mordująca


Może ten post popełniam w chorobowym majaku, może pod wpływem pseudefedryny w lekach... może przysporzy mi wrogów... ale wiecie gotuje się we mnie ciśnienie skacze, gdy czytam kolejne dzieciobójcze newsy. Mój tata zawsze mówił, że zbrodnie, to w Ameryce, tam dużo psychopatów w Polsce alkoholicy i bieda nie ma warunków na spektakularne zbrodnie... Fakt u nas nie ma American horror story, ani dzieci trzymanych w piwnicach... u nas są noworodki w zamrażalniku...

U nas jest dulszczyzna stosowana, wolność Tomku w swoim domku i głuchota wybiórcza na krzyki u sąsiada za ścianą... W Polsce mamy temat zastępczy ustawę antyaborcyjną  i z miłości do życia próbujemy zrozumieć czemu matka zabiła dziecko, a kara śmierci, za tak bestialski czyn się w głowie nie mieści. W Polsce jak dziecko wyślizgnie Ci się śmiertelnie z kocyka zostajesz kryminalną celebrytką, jeździsz w bikini na koniu i wydajesz pamiętniki... Litości.

Dlaczego kobiety zabijają swoje dzieci? Dla większości z nas to jest niezrozumiałe, niepojęte. Żaden powód nie jest bowiem wystarczający, aby odebrać życie bezbronnej istocie. A jednak to się dzieje i to wcale nie tak rzadko. W 2013 roku 25 dzieci i nastolatków padło ofiarą zabójstwa. To dwa razy więcej niż w całym 2012 roku. Rośnie liczba zabójstw, których ofiarami są dzieci i nastolatki. W gronie tym znajdują się również niemowlęta skatowane przez rodziców... Nie wiem, czy przed kryminalną celebrytką z Sosnowca nie zauważałam problemu, czy przypadków zakatowania dzieci było mniej, ale teraz martwe dzieci stały się chlebem powszednim. Tematem społecznie ciężkostrawnym, ale naturalnym. Oczywiście wszyscy szukają genezy problemu... bieda, alkoholizm, depresja, choroba psychiczna....

Szczerze? Nie interesuje mnie to. Mord to mord. Czy pobudki kierujące dzieciobójcą umniejszają jego zbrodni? Może to interesować psychologów piszących rozprawy naukowe o portrecie psychologicznym matki morderczyni. Ale nie ławę przysięgłych, bo w przypadku zbrodni na niewinnym dziecku nie ma okoliczności łagodzących... Dla mnie błędne koło... Polska nie jest przedmurzem chrześcijaństwa, potrzebna jest edukacja seksualna i propagowanie antykoncepcji. Niewiele osób czeka z sexem do ślubu, nie wiele chce brać ślub, a ciąża pozamałżeńska nie jest karą. Może naoglądałam się amerykańskich filmów, gdzie młoda dziewczyna podpisuje w szpitalu papiery adopcyjne i czekająca, kochająca rodzina przysposabia jej dziecko... w Polsce nie jest łatwo z opieką socjalną, adopcją i śmię wątpić, że dom dziecka jest lepszym bytem...

Patologia nie jest dla mnie standardem i polską rzeczywistością, w której przyszło mi żyć...  XXI wiek, kraj podobno cywilizowany i bieda zakrapiana alkoholem stoi na straży doboru naturalnego... Podziemie aborcyjne kwitnie,  aborcja poporodowa tańsza, mąż maltretuje żonę... Ja mam siedzieć cicho, bo jako młoda matka, to co ja wiem o życiu i jeszcze pewnie wychowuję bezstresowo i popieram homoseksualizm i w dupie mi się poprzewracało od tej emancypacji... Za młoda jestem, żeby stanąć w obronie poniżanego dziecka, czy zwrócić uwagę szanowanemu obywatelowi, który co niedziela w pierwszym rzędzie w kościele, mógłby napisać doktorat pt jak bić, żeby bolało, a nie było widać... „Polityka prorodzinna”, choć odmieniana w mediach przez wszystkie przypadki, pozostaje pustym hasłem... pan wie, ta pani wie, wszyscy wiedzą, ale to nie nasz sprawa, że pan Kowalski bije dzieci i gwałci żonę... ja zapalę znicz na grobie małej Madzi, i wzruszę ramionami na siniaki Franka. Dziecko karta przetargowa, nie dogaduję się z jego tatą, to mu wpierd..." w akcie desperacji... Potem opowiem bajkę jakie miałam trudne dzieciństwo, jak ciężko i jak ten bahor wyzwolił we mnie mordercze instynkty.... wróć bejbi blus wywołał chwilową niepoczytalność  pięć razy, raz do roku... możecie policzyć małe ciała w beczce... Najpierw się pastwią nad dzieckiem, a potem je mordują. Obwiniają maleństwa za całe zło, jakie im się na tym świecie przydarzyło. Tak wedłud ekspertów działa typowa polska dzieciobójczyni...

Wiem, rodzice Madzi, Szymonka, Nadii... są tylko ludźmi, mieli powód  by podjąć tak desperackie kroki... ale powiem jeszcze raz... nie interesuje mnie tło ich bestialstwa, nie ma okoliczności łagodzących. Są mordercami, a ja ignorantką, która nie ma litości dla mordu na niewinnym dziecku, która woli antykoncepcję od niechcianej ciąży, uważa, że aborcja jest prywatną decyzją kobiety i która nie bała by się podnieść ręki na tego, kto ją na dziecko podnosi...


A jak ABORCJA

jak

Ktoś poprosił, żeby w Alfabecie Matki pojawiła się aborcja... hmmm, jakoś aborcja i macierzyństwo dla mnie w parze nie idą, ale każdy ma w jej temacie coś do powiedzenia... Paradoksalnie najwięcej i najgłośniej prawią ci, których, to moim zdaniem nie dotyczy... Aborcja jest jednym z najbardziej kontrowersyjnych tematów poruszanych w dyskusji społecznej... budzi wiele emocji, etycznych wątpliwości... W Polsce aborcja jest dozwolona jedynie w trzech przypadkach, gdy w grę wchodzą nieuleczalne choroby, zły stan fizyczny matki, zagrożenie zdrowia lub życia oraz jeśli ciąża jest efektem niedozwolonego czynu. Kobieta nie posiada jednak pełnego prawa, aby decydować, czy chce urodzić poczęte dziecko, czy też nie... A mimo prawnej "aprobaty" o tą społeczną bardzo trudno. Staram się być ... NEUTRALNA. Szanuję, życie, szanuję, prawo do decydowania o własnym ciele... wierzę, że człowiek ma wolną wolę, podejmuje decyzje i ponosi ich konsekwencje. Nie uważam aborcji, za antykoncepcję awaryjną, takiemu rozwiązaniu jestem przeciwna... (Powinna być lepsza edukacja sexualna i promocja antykoncepcji...). Niemniej uważam, że są różne sytuacje, rożne przypadki losu... a decyzja o poddaniu się zabiegowi aborcji, jest tak trudna, że nie mnie oceniać kobietę, która się na aborcję decyduje. Kobieta narażona jest na społeczny ostracyzm i dla niej aborcja często nie kończy się w momencie usunięcia płodu i uważam, że kobieta po zabiegu aborcji powinna być objęta  opieką psychologiczną... a nie piętnowana jako niewierna, czy ścigana jako zła do szpiku kości morderczyni. Nie oceniam, bo nie wyobrażam sobie urodzenia dziecka tylko i wyłącznie ze strachu przed prawnymi konsekwencjami aborcji, nie umiałabym zgwałconej dziewczynce powiedzieć, że będzie morderczynią i ma urodzić i kochać dziecko swojego ojczyma, czy spojrzeć w oczy kobiecie i powiedzieć, że chore dziecko to błogosławieństwo i jakoś to będzie... Mama dwójkę cudownych dzieci, zdrowych... jestem wdzięczna losowi, że nie musiałam takiej decyzji podejmować... Podobno aborcja, to podwójne morderstwo- na nienarodzonym dziecku i na sumieniu kobiety... Co mogłoby być bardziej moralnie karygodne i przerażające, niż morderstwo dziecka przez jego rodziców? Czy człowiek zaczyna się po poczęciu? Czy aborcja zabija człowieka czy mnożące się w ciele matki komórki płodu? Ja naprawdę nie czuję się na siłach na tego rodzaju dyskusję i naprawdę nie wiem jaką decyzję bym podjęła, gdyby moja ciąża była z gwałtu, zagrażała mojemu życiu i zdrowiu, albo moje dziecko miało się urodzić poważnie chore, czy wychowywać sie w atmosferze patologii i przemocy... nie wiem i nie chcę myśleć... Wierzę w ludzi, nie zakładam, że są z natury źli i skorzy do bestialskich czynów, dlatego chcę wierzyć, że dla wielu kobiet to nie jest prosta decyzja, to nie jest awaryjna antykoncepcja po szybkim numerku, zabieg kosmetyczny, by zachować piękne ciało... wierzę, że bija się z myślami, cierpią, mają wyrzuty sumienia, decyzja o aborcji odciska na ich psychice piętno na całe życie, muszą żyć z tą świadomością i dlatego nie chcę ich jeszcze piętnować