• Koniec niewinności

    Muszę ją uczulić na zagrożenia i dla jej dobra zburzyć bajkowy mit beztroski i bezgranicznej względem dorosłych ufności. Subtelnie wskazać nieakceptowalne zachowania, bestialskie gwałty dorosłych na dziecięcej niewinności. Nigdy nie skąpiąc córce czułości powiedzieć, że dotyk bywa zły, krzywdzący... że nikt nie ma prawa dotykać jej intymnych części ciała...

  • Prawa Murphy'ego dla rodziców

    Dopóki nie zostałam mamą, nie rozumiałam ich potęgi :) Dziś Prawa Murphy'ego pozwalają mi do macierzyństwa podejść z dystansem i uśmiechnąć się w najbardziej absurdalnej sytuacji... Bo przecież prawdopodobieństwo zdarzenia się czegoś jest odwrotnie proporcjonalne do pożądania tego zdarzenia... i rodzice, to wiedza najlepiej...

  • Wychować Chłopca

    Podobno aby "dobrze" wychować chłopca matka musi być szczęśliwa, silna, pewna siebie...

  • Cyberpacjenci Dr Google

    Już 8 mln polskich internautów poszukuje w sieci informacji na temat zdrowia, chorób i ich leczenia. Zanim odwiedzą lekarza najpierw szukają w internecie informacji o objawach, z którymi mają do czynienia

Mama Time


Rzadko utożsamiam się z filmowymi boaterami... jeszcze żadziej dostrzegam głebszy sens w amerykańskich komediach... Bo raczej, tego sensu, to ze świecą trzeba szukać... Ale mam za to niezwykłą zdolność do dobierania filmowego repertuaru pod kątem wewnętrznych tęsknot i potrzeb... W komentarzu do posta #codziennosc pani Joanna napisała, że mój stan to zmęczenie materiału i powoinnam odpocząć... Nic dodać, nic ująć... a jednak coś z tym fantem zrobić dużo trudniej... Myślę, że mój stan zna doskonale każda mama... Olśnienie potrafi spłynąć na nas niespodziewanie... nawet oglądając hollywoodzkią komedię parentingową o  lekkim zabarwieniu religinym :)


Moms' Night Out... opowiada o matkach, które postanawiają spędzić czas poza domem, zostawiając dzieci pod opieką mężów... Jak można się domyślić, szybko pojawiają się problemy...  Ubierają sexowne kiecki, robią makijaż i chcą się najzwyczajniej w świecie rozerwać... Tak dla higieny i zdrowia psychicznego... jeden wieczór być kobietami, a macierzyństwo zostawić w domu... Oj łatwo utożsamic się z boaterkami... podejrzewam, że niejeden rodzic oglądając komedię na ekranie zobaczy siebie...


"Ok. Czas opisać bloga. Jestem blogującą mamą. Przygotujcie się za chwilę posypią się same złote myśli... Publika czeka" Ally jest blogerką :) I na pierwszy rzut oka, tu podobieństwo między nami się kończy... A jednak doskonale rozumiem jej tęsknotę, frustrację i chęć wyrwania się z wiru domowych obowiązków. Jest świetną mamą na skraju obłędu... i ja też ostatnio czuję, że musi się coś zmienić, bo jak kocham moje dzieci, to nie chciałabym zwariować. Bohaterka sytuacyjnej komedii wciąż zastanawia się czemu nie jest szczęśliwa skoro ma cudowne życie... życie o którym zawsze marzyła? Szczęśliwa mama, to szcząsliwe dzieci... banalny frazes... a jednak i do niego trzeba dojrzeć. Kocham moje dzieci poświęcam im czas, uwagę... towarzysze im każdego dnia... a jednak jak każdy bywam zmęczona... znużona... trochę może rozczarowana... Macierzyństwo to cięzki kawałek chleba... blaski, cienie, wzloty, upadki... a ja mam wrażenie, że pracując w domu jeszcze dorzucam sobie szczypty uziemienia... Bycie 24h/dobę "dla innych" łatwo prowadzi do frustracji i rozgoryczenia...


"Moje życie musi się zmienic, żebym była szczęśliwa... To nieprawda. Tak naprawdę moje życie nie zmieniło sie wcale... zmieniłam sie Ja." Między wieczornym seansem filmowym, praniem, sprzataniem, pracą iście chałupniczą, zajmowaniem się dziećmi... wreszcie do mnie dotarło... Nie wkurza mnie moje życie, nie irytują dzieci, nawet ten brak pomocy ze strony męża nie doprowadza mnie jesnak do szewskiej pasji... żeby odnaleźć radość z rzeczy małych... zasypiać się i budzić z uśmiechem na twarzy... zmienić muszę się ja... Mam cudowną rodzinę... jestem spełnioną mamą i żoną... ale gdzieś między obowiązkami i społecznymi rolami zgubiłam się JA... Tak naprawdę trochę nie zdążyłam pobyć sobą... Byłam studentką, a potem zostałam mamą i w moim życiorysie brakuje rozdziału o mnie, jako dorosłej kobiecie... totalnie wyrwanego z macierzyńskiego kontekstu... Słuszności tej tezy dowodzi chociażby stan mojej szafy, w której znajdzieci ubrania ciążowe i te, które pamietają jeszcze studenckie imprezy... Jak następnym razem mój mąż zapyta, po co sie tłukę 5 godzin autobusem do tej Warszawy już wiem, że mu odpowiem ; " Bo tego potrzebuję , czasu dla siebie w innej niż domowa scenerii". To nie jest post motywacyjny, ale mam nadzieję, że jak za kilka miesięcy siądę nad kartką, na której mam wypisać co robię każdego dnia dla siebie... to tym razem punktem programu nie będzie tylko codzienna kawa... Chcę być szczęśliwa i chcę poznać bliżej tą kobietę, którą z racji wiosen na karku się stałam... Doba ma 24godziny... i nie ma wybacz musze znaleźć każdego dnia czas "dla siebie", na małe niczym nie zmącone przyjemności dnia codziennego... Na samorozwój, na kobiecie błachostki... Akcja kreacja... dwa lata po drugim porodzie mama wraca nie do fgury, a do psychicznej formy sprzed ciąży... Mam niespełna 30 lat, moje dzieci lat 2 i 5 ... nie muszę już mieć pampersów na oczach... czas dać i wziąć od życia trocę więcej...  dla samej siebie :) #memyselfandi


Czego o mnie nie wiecie 2


Druga tura Waszych pytań. Wiecie... dziękuję Wam za chwilę refleksji nad własną osobą...

1. Jesteś wegetarianką, w ciąży też nie jadłaś mięsa?
Nie jadłam, jestem przykładem dwóch wegetariańskich ciąż. Wyniki badań miałam świetne, o wiele lepsze niż zazwyczaj, bo chyba podświadomie chciałam dostarczyć dzieciom wszystkiego, co niezbędne do prawidłowego rozwoju.

2. Jakie blogi czytasz, które są Twoje ulubione?
Tak naprawdę nie czytam blogów:) zaglądam na blogi osób, które poznałam, które lubię i zżera mnie ciekawość, co u nich słychać... Pierwszym blogiem, na który trafiłam był blog Hafiji i darzę, go ogromnym sentymentem, a autorkę prywatnie podziwiam za misję propagowania karmienia piersią, tajemnicą nie jest, że uwielbiam Alę Poliszmamidzieciole, śledzę blogi moich licealnych koleżanek, bo kilka z nich bloguje... Mam kilka blogów, na które regularnie zaglądam i nie sa bynajmniej parentingowe Jadłonomia, Venila Kostis, Kameralna, Malvina Pe... I swojego bloga bardzo lubię :)

3. Czy Twoje dzieci jedzą parówki?
hahahaha:) Tak, choć nie są one podstawą ich diety:) Wybieram, te z zawartością mięsa przynajmniej 82%, a na talerzu obok parówki są jeszcze warzywa.

4. Mam wrażenie, że na siłę starasz się być wyzwolona, za aborcją, masturbacją, gender. A co jakby Igor został "gejem", a Vi zaszła mając 15lat w ciążę i dokonała aborcji, nie czułabyś się winna? Dalej byłabyś taka wyrozumiała?
Dzieci kocha się mimo wszystko, a nie ponieważ... więc dalej bym kochała moje dzieci i je wspierała. Propagatorką masturbacji nie jestem, aborcja to prywatna sprawa kobiety i decyzja bardzo trudna, a o gender radzę poczytać wartościową literaturę tematu.

5. Jesteś szczęśliwa?
Nie jestem nieszczęśliwa.

6. Nie boisz się pokazywać wizerunku swoich dzieci w sieci?
Jestem świadoma zagrożeń i staram się szanować wizerunek moich dzieci, nie umieszczam zdjęć intymnych, takich których mogliby się później wstydzić, lub takich które mogłyby wywołać nienaturalne poruszenie. Selekcjonuję zdjęcia, które pojawiają się na blogu.

7. Kreujesz Wasze życie pod publikę?
Nie. Nie widzę potrzeby w budowaniu fałszywego wizerunku i mam nadzieję, że moi czytelnicy właśnie dlatego przy mnie są. Najgorsza prawda, jest lepsza od kłamstwa... tak mnie mama nauczyła.

8. Czytałaś Anię z Zielonego Wzgórza?
Proste:) Miałam całą kolekcję na półce... imię zobowiązuje :)

9. Jak Twoje małżeństwo znosi dzieci przychodzące w nocy do łóżka?
Na pewno nie ucierpiało przez Igora, który regularnie nas nawiedza w nocy... Małżeństwo i jego kondycja nie ogranicza się do łóżka, a sprawy łóżkowe już dawno wyprowadziliśmy z sypialni, potrzeba matką wynalazku, a przy dwójce dzieci o intymność trzeba trochę powalczyć :)

10. Czy Viki i Igor są grzeczni?
Jak wszystkie dzieci potrafią dać w kość, wyprowadzić mnie z równowagi... "grzeczność" to pojęcie względne. Są idealni dla mnie...

11. Naprawdę nie dałaś dzieciom nawet klapsa? Nie krzyczysz, nie karzesz?
Naprawdę nie biję dzieci, bo nie uznaję przemocy, krzyk jest objawem mojej słabości, frustracji i się zdarza i zawsze jest mi wstyd, źle i dzieci przepraszam, nie stosuję kar bo one niczego dziecka nie uczą i nie załatwiają problemu, który wyniknął

12. Studiowałaś pedagogikę, czujesz się wykształcona do bycia mamą?
Zdecydowanie NIE. Studia pedagogiczne i macierzyństwo, to dwie różne sprawy... Jest teoria, jest praktyka i jest miłość... Można mieć dyplom z pedagogiki i jako matka sobie nie radzić

13. Viki jest bardzo ładna i fotogeniczna, nie myślałaś żeby zrobić z niej modelkę, zgłosić ją do reklamy?
Myślałam, zwłaszcza, że dla mnie moja córka jest najpiękniejsza :) Ale chyba wolałabym, żeby ktoś ją zauważył:) Mieszkamy na wsi castingi, to wyjazdy... męczące dla dziecka, Viki chyba nie do końca też by chciała... jeszcze nie jest na etapie chcę być modelką...

14. Zastanawiam się nad udziałem w Konferencji Bliskości. Warto wydać tyle pieniędzy?
WARTO. Teraz jeszcze jest taniej, to dobrze zainwestowane pieniądze, naprawdę, czas spędzony wśród osób, które myślą, czują i wychowują dzieci w duchu RB, to piękny i wartościowy czas.

15. Jaki jest Twój znak zodiaku i czy czytasz horoskopy?
Jestem zodiakalnym koziorożcem. Horoskopy... jak są pomyślne chętnie czytam... tych złych wiadomości nie przyjmuję do wiadomości.

16. Nie wstydziłaś się występować w bodypaintingu?
Nie. Rozróżniam nagość intymną i ciało "ubrane" w makijaż dla sztuki. Nasza makijażystka jest świetna i dobrze pomalowany biust z łatką lycry przykrywającą sutek jest idealnie wkomponowany w makijaż i praktycznie nie widoczny.

17. Kim chciałaś zostać jak dorośniesz? Twoje marzenie się spełniło?
Chciałam być zapaśnikiem sumo, potem dobrą czarownicą hodującą kury, potem to już po prostu szczęśliwym człowiekiem i moje marzenie spełnia się każdego dnia

18. Jak nie blog, to co? Chyba nie będziesz pisać w nieskończoność?
Tego nie wiem. Blog ewoluuje ze mną, może jak dzieci podrosną będę pisać o czymś zupełnie innym? A może niedługo wystartuję z nowym projektem i na nim się skupię. Nie mam planu na przyszłość do odhaczania.

19. Pokażesz jakieś swoje zdjęcia? Bo na blogu pojawiasz się od niedawna i rzadko. 
Proszę bardzo:



część pierwsza tutaj