• Koniec niewinności

    Muszę ją uczulić na zagrożenia i dla jej dobra zburzyć bajkowy mit beztroski i bezgranicznej względem dorosłych ufności. Subtelnie wskazać nieakceptowalne zachowania, bestialskie gwałty dorosłych na dziecięcej niewinności. Nigdy nie skąpiąc córce czułości powiedzieć, że dotyk bywa zły, krzywdzący... że nikt nie ma prawa dotykać jej intymnych części ciała...

  • Prawa Murphy'ego dla rodziców

    Dopóki nie zostałam mamą, nie rozumiałam ich potęgi :) Dziś Prawa Murphy'ego pozwalają mi do macierzyństwa podejść z dystansem i uśmiechnąć się w najbardziej absurdalnej sytuacji... Bo przecież prawdopodobieństwo zdarzenia się czegoś jest odwrotnie proporcjonalne do pożądania tego zdarzenia... i rodzice, to wiedza najlepiej...

  • Wychować Chłopca

    Podobno aby "dobrze" wychować chłopca matka musi być szczęśliwa, silna, pewna siebie...

  • Cyberpacjenci Dr Google

    Już 8 mln polskich internautów poszukuje w sieci informacji na temat zdrowia, chorób i ich leczenia. Zanim odwiedzą lekarza najpierw szukają w internecie informacji o objawach, z którymi mają do czynienia

Czego nauczył mnie rozwód


Będzie rok jak na sali sądowej oficjalnie zakończyło się moje małżeństwo. Mijają dwa lata jak samodzielnie wychowuję dzieci. Czeka mnie kolejna batalia w sądzie, ale odnalazłam spokój. Jestem mądrzejsza i silniejsza o bagaż doświadczeń, których nie życzę najgorszemu wrogowi. To czego doświadczamy, co przynosi nam los jest lekcją, której nie można nie odrobić... Zaległości uważnego doświadczania codzienności się piętrzą i naprawdę nie da się w nieskończoność odkładać konfrontacji. Codzienność, z którą się borykamy definiuje nas na nowo.

Czego nauczył mnie rozwód?
Po pierwsze pokory i że moje mama miała rację powtarzając mi: że najgorsza prawda jest lepsza od kłamstwa. Po drugie, że jestem silna, wartościowa i chodź upadam, to powstaję ( zawsze, raz za razem). Po trzecie, że wsparcie bliskich - rodziny i przyjaciół, w ciężkich chwilach jest niezastąpione. Trzy fundamentalne prawdy, który stanowią podwaliny nowej mnie.

Nie snuję rewolucyjnych planów na 2017... doceniam, to co udało mi się osiągnąć w minionych miesiącach. A udało mi się wiele. Zmalałam pracę, którą lubię i w której spełniam się zawodowo. Wypracowałam sobie i dzieciom rytm, który daje nam Wszystkim poczucie bezpieczeństwa i stałości. Z pomocą bliskich osób stanęłam na nogi. Zaczęłam się uśmiechać, bo mimo wszystko jestem najzwyczajniej w świecie szczęśliwa... Są rzeczy na które nie mam wpływu, ale nie pozwalam się im przytłoczyć. Nie skupiam się na tym czego mi brak, tylko na tym, co mam... a mam wiele...

"Przeżyła to Pani i koniec. Żyje Pani, jest młoda i, sądząc z listu, mimo żalu, rozpaczy, upokorzenia – silna. Los i ludzie wyrządzili Pani krzywdę, jednak czas wszystko złagodzi, to jedno jest pewne, mimo że to banał: czas leczy wszystko. Ale pod jednym warunkiem – nie może Pani dopuścić teraz do coraz większej degradacji i uczuć, i sytuacji, i życia. Musi Pani wytrzymać, za wszelką cenę iść dalej, kochać siebie i przetrwać. I nie pozwolić sobie na rozpamiętywanie i rozpacz. Niech Pani dba o siebie! Nie pogrąża się w myślach, nie lituje nad sobą i dzieckiem, tylko wstaje co rano, myje zęby, robi śniadanie, pracuje, robi zakupy, patrzy ludziom w oczy spokojnie, uśmiecha się i zabiera do „prania”. A noce musi Pani jakoś przetrwać, mnie pomaga czytanie, zagłębianie się w historie innych. Niech Pani sobie nie pozwala na ani chwilę odpoczynku i myślenia. Wszystko minie. Przysięgam. Wysyłam Pani całą siłę i nadzieję, jaką można sobie wyobrazić, ale też pragmatyzm, rozsądek i spokój. Pewnego dnia życie znów będzie łatwe." 
Krystyna Janda, Listy polecone, PANI

EAT PRETTY-FILOZOFIA PIĘKNA

"Piękno w środku, piękno na zewnątrz"


Opróżnij szafę pełną chemicznych kosmetyków i zadbaj o to, co masz w lodówce. 
Bo: 
  •  – zdrowe włosy to: orzech włoski, botwinka, kokos, maliny, pietruszka, seler 
  • – płaski brzuch to: ananas, grejpfrut, karczochy, kiwi, szałwia 
  • – piękna cera to: awokado, bataty, brzoskwinie, marchew 
  • – doskonały nastrój to: pestki dyni, banany, cukinia, proso. 

Jedz tak, by cieszyć się pięknem w środku i na zewnątrz. EAT PRETTY to nowa filozofia piękna, dzięki której na zawsze zapomnimy o wahaniach wagi, przesuszonej skórze czy niedoskonałościach cery i rozbłyśniemy pełnym blaskiem. Jolene Hart na własnym przykładzie udowadnia, że prawdziwe piękno drzemie w każdej z nas. By rozbłysnąć pełnym blaskiem potrzebujemy tylko zdrowego, naturalnego pożywienia.



Książka Eat Pretty- Jedz i bądź piękna, to drogowskaz pokazujący w jakim kierunku podążać by jak najdłużej cieszyć się zdrowiem i urodą. Dieta, to nie odchudzanie, restrykcje... dieta, to sposób odżywiania. To co spożywamy wpływa na nasz wygląd i samopoczucie od środka. Kosmetyki, suplementy diety maskują skutki, podczas gdy zmiana nawyków żywieniowych uderza w przyczynę problemów, z którymi się zmagamy. Codzienna dieta i styl życia dają nam ogromną kontrolę nad tym, jak uwypuklona jest nasza uroda i jak funkcjonuje nasze ciało – w środku i na zewnątrz.

"Podobnie jak nie da się ograniczyć codziennej pielęgnacji do kosmetyków i zabiegów, nie można mówić o podsycaniu zdrowej próżności, nie uwzględniając tego, jak ważny jest styl życia i stan ducha. Odżywianie przyjmuje w twoim ciele rożne formy. Piękno żywi się nie tylko składnikami odżywczymi, ale też twoim oddechem, myślami, tym, jak śpisz, poruszasz się i czujesz, a nawet tym, jak trawisz. (…)" 

Eat pretty to styl życia, w którym proponowane są produkty wpływające na nas upiększająco. Spis wrogów wdzięku, czyli pożywienia, z którego warto zrezygnować, jeśli chce się wyglądać pięknie. Podział produktów względem pór roku oraz dokładny opis ich wpływu na organizm. Piękno i dobre samopoczucie zaczyna się na talerzu.


INFERNO


„Najmroczniejsze czeluście piekieł zarezerwowane są dla tych, którzy zachowują neutralność w czasach moralnego kryzysu.” 


Światowej sławy specjalista od symboli, Robert Langdon budzi się na szpitalnym łóżku w zupełnie obcym miejscu. Nie pamięta, jak i dlaczego znalazł się w szpitalu. Nie potrafi też wyjaśnić, w jaki sposób wszedł w posiadanie tajemniczego przedmiotu, który znajduje we własnej marynarce. Czasu na rozmyślania nie ma niestety zbyt wiele. Ledwie na dobre odzyskuje przytomność, ktoś próbuje go zabić. W towarzystwie młodej lekarki Sienny Brooks Langdon opuszcza w pośpiechu szpital. Ścigany przez nieznanych wrogów przemierza uliczki Florencji, próbując odkryć powody niespodziewanego pościgu. Podąża śladem tajemniczych wskazówek ukrytych w słynnym poemacie Dantego… Czy jego wiedza o tajemnych sekretach, które skrywa historyczna fasada miasta wystarczy, by umknąć nieznanym oprawcom? Czy zdoła rozszyfrować zagadkę i uratować świat przed śmiertelnym zagrożeniem?


Wartką akcja osadzona wśród zabytków Florencji, Wenecji i Stambułu... Film kontra książka? Wygrywa książka. Film zamiast zaskakiwać, męczy. Mimo że oglądałam go bezpośrednio po lekturze książki gubiłam się w chaotycznej filmowej fabule. Przy przerabianiu powieści na scenariusz zatracono gdzieś klimat... W fabule zrobiło się dużo dziur logicznych. Fosterowi udało się ukazać szaleństwo i geniusz człowieka opętanego niebezpieczną ideą, jednak cała reszta przekazu Browna została w ekranizacji wypaczona.




„Czy zabiłbyś połowę ludzkości, gdybyś mógł to zrobić, wciskając jeden guzik? A czy zrobiłbyś to, gdyby ci powiedziano, że jeśli go nie wciśniesz, w ciągu następnych stu lat zginą wszyscy ludzie na Ziemi?”

Matka młodej matki


„Obserwując różne swoje koleżanki, widziałam, jak zakochując się we wnukach, zdradzały swoje córki. Bardzo chciałam uniknąć takiego scenariusza. A czyhało na mnie wiele pułapek. Stając się matką młodej matki, konfrontujemy się z tym, czego nie dałyśmy naszym córkom. Siłą rzeczy wracają wspomnienia. Jak być przydatną młodym rodzicom, ale im się nie narzucać? Jak mieć cierpliwość i wyrozumiałość dla ich błędów, nieodzownych w zyskiwaniu rodzicielskich kompetencji? Jak uznać, że U. robi różne rzeczy inaczej niż ja i nie traktować tego jak osobistego ataku? Jak nie ulegać poczuciu winy, które dogania, gdy widzę, jak wspaniale U. radzi sobie z macierzyństwem, choć ja wcale sobie tak dobrze nie radziłam?"

Matka młodej matki, to zbiór felietonów znanej redaktorki Justyny Dąbrowskiej, psychoterapeutki i wywiadowczyni publikowanych na łamach „Dziecka”. Ta książka, to bardzo osobista podróż w świat współczesnego rodzicielstwa z bagażem własnych doświadczeń. Zależności i emocje Justyna Dąbrowska bada na sobie i swojej córce. Konfrontuje z najwyższą uwagą różnice w podejściu do tego wyjątkowego czasu w życiu kobiety, kiedy staje się ona matką. Rozkłada na czynniki pierwsze emocje wobec narodzin wnuka. Mierzy się z nowym wyzwaniem, ze swoimi potrzebami, jako matki młodej matki oraz ze społecznymi oczekiwaniami wobec osoby babci i rodzica. Głos Justyny Dąbrowskiej rozpoczyna dyskusję o roli współczesnej babci – do tej pory spychanej do zadania opieki nad wnukiem, teraz nadal i przede wszystkim matki młodej matki. Mądra, wrażliwa, wzruszająca, pełna trafnych spostrzeżeń. Słychać w niej echa rodzicielstwa bliskości, ale autorka komentuje też obecną politykę społeczną, stereotypy i przekonania zakorzenione w percepcji społecznej, wychodząc poza listę tematów bezpośrednio związanych z narodzinami i opieką nad maluchem. Piękna książka skłaniająca do refleksji... 

"(…) obserwuję siebie uczącą się nowej roli, widzę, że podstawowa różnica między nami polega na tym, że ona się martwi, a ja nie. Wobec mojego wnuka jestem całkowicie beztroska. Dlaczego? Bo wiem, że ma troskliwych, wrażliwych i uważnych rodziców, którzy świetnie sobie radzą. Czy nie zamartwiam się w ogóle? Wręcz przeciwnie. Zamartwiam się nieustająco. Ale o własne dzieci. I w tym tkwi istota tej przełomowej zmiany... "

"A może porozmawiajmy o tym, że życie z dziećmi jest fajne? Że dzieci nas skłaniają do rozwoju? Że dla nich nam się chce? Że nas rozśmieszają, wytrącają z rutyny, inspirują do myślenia? A przede wszystkim, że bywają źródłem, organicznej, zmysłowej, zapierającej dech w piersiach przyjemności."

"W słowie “więź” jest wewnętrzna sprzeczność. To coś, co nas łączy, pozwala czuć się bezpiecznie, nadaje sens relacji, a jednocześnie jest czymś co może więzić, zniewalać, utrudniać kroczenie własną drogą." 

"Jako matka młodej matki bardzo wyraźnie doświadczam tej podwójności. Czuję się mocno związana z moimi Młodymi. A także – coraz bardziej – z Najmłodszym, czyli Teosiem. To związanie sprawia, że mam ochotę im nieba przychylić. Ukoić lęki, przekazać wiedzę, zdjąć ciężary, likwidować przeciwności. Pozmywać, ugotować, posprzątać, poprasować. Wziąć Teosia na ręce, utulić, przewinąć, wykąpać. Być pomocną."

LA LA LAND


Kocham musicale... tak mam... A jeszcze o miłości i z Ryanem Goslingiem... boskość milion :)  



La La Land jest dobrym widowiskiem, budzi emocje, bawi i wzrusza. Chazelle reinterpretuje klasyczną musicalowa formułę spod znaku Astaire'a i Kelly'ego. Film daje nadzieję i ciekawie opowiada o miłości. To nie jest historia, w której wszystko toczy się idealnie... La La Land, choć momentami bajkowy, pokazuje, że prawdziwe życie nie zawsze wygląda tak, jak je sobie wyobrażaliśmy. Chłopak spotyka dziewczynę i razem wyruszają na podbój miasta wielkich gwiazd, łamiąc przy okazji wszelkie konwencje codziennego życia. Mia chciałaby zostać aktorką, ale na razie musi zadowolić się podawaniem kawy gwiazdom podczas przerw na planie. Sebastian to utalentowany jazzman, który rozmienia się na drobne grając do kotleta w podrzędnych spelunach. Tych dwoje poznaje się i zakochuje w sobie. Wraz z nadejściem sukcesów na polu zawodowym ich miłość zostaje wystawiona na próbę. La La Land zabiera widzów w podróż tętniącą energią, piosenkami oraz tańcem.





ŚMIETANKA TOWARZYSKA



46 film w dorobku Woody’ego Allena. To stylowa, elegancka i uroczo satyryczna opowieść rozgrywająca się w latach 30. XX w. w znienawidzonym przez Allena Los Angeles i ukochanym Nowym Jorku. Bobby to wrażliwy idealista i romantyk, który wyrywa się ze swojego małego świata i wyrusza do Hollywood, by zakosztować życia pełnego blichtru i ogrzać się w cieple gwiazd przemysłu filmowego. Na miejscu poznaje piękną sekretarkę Vonnie. Chłopak bez pamięci zakochuje się w dziewczynie, nie wiedząc jeszcze, że ta znajomość wywróci jego życie do góry nogami...





Ja tam po prostu lubię kreacje  Woody’ego Allena :)Wesoły film o smutnym zakończeniu...I mimo wszystko napawa optymizmem myśl, że można być szczęśliwym i nie do końca spełnionym jednocześnie...