• Koniec niewinności

    Muszę ją uczulić na zagrożenia i dla jej dobra zburzyć bajkowy mit beztroski i bezgranicznej względem dorosłych ufności. Subtelnie wskazać nieakceptowalne zachowania, bestialskie gwałty dorosłych na dziecięcej niewinności. Nigdy nie skąpiąc córce czułości powiedzieć, że dotyk bywa zły, krzywdzący... że nikt nie ma prawa dotykać jej intymnych części ciała...

  • Prawa Murphy'ego dla rodziców

    Dopóki nie zostałam mamą, nie rozumiałam ich potęgi :) Dziś Prawa Murphy'ego pozwalają mi do macierzyństwa podejść z dystansem i uśmiechnąć się w najbardziej absurdalnej sytuacji... Bo przecież prawdopodobieństwo zdarzenia się czegoś jest odwrotnie proporcjonalne do pożądania tego zdarzenia... i rodzice, to wiedza najlepiej...

  • Wychować Chłopca

    Podobno aby "dobrze" wychować chłopca matka musi być szczęśliwa, silna, pewna siebie...

  • Cyberpacjenci Dr Google

    Już 8 mln polskich internautów poszukuje w sieci informacji na temat zdrowia, chorób i ich leczenia. Zanim odwiedzą lekarza najpierw szukają w internecie informacji o objawach, z którymi mają do czynienia

Podejmij Witaminowe Wyzwanie dla mam!

Jak każda mama chcę zadbać o dietę mojego dziecka. Jednym z jej ważnych składników są m.in. witaminy, które wpływają na większość funkcji organizmu. Z tego powodu staram się wybierać produkty, które witaminy posiadają, bo przecież lepiej mieć niż ich nie mieć.

Dlatego też chciałabym Was zaprosić do podjęcia ciekawego zadania, Witaminowego Wyzwania dla Mam! Na portalu BabyOnline.pl ruszyła właśnie sonda Kubusia z nagrodami. Odpowiadając na pytania odnośnie witamin i drugiego śniadania (10 pytań zamkniętych i 1 otwartego) macie szansę, na wygranie fajnego zestawu dla swojego dziecka. 

Link do Kubusiowej strony zamieszczam Wam tutaj: http://babyonline.pl/kubus.html 


W ramach akcji Kubuś chce edukować mamy na temat drugiego śniadania i witamin. Pamiętajmy, że drugie śniadanie, to zaraz po śniadaniu, najważniejszy posiłek w codziennym jadłospisie całej rodziny. Często o nim zapominamy, spożywamy w biegu, a przecież to dostarczenie energii niezbędnej do rozruszania ciała i umysłu, co jest bardzo ważne. Czy wiecie, że uczniowie, którzy nie spożywają drugiego śniadania, osiągają słabsze wyniki lub mogą gorzej ogadywać się z rówieśnikami?

Elementem drugiego śniadania powinny być owoce, warzywa lub sok. Codzienna porcja owoców i warzyw bywa trudna do zrealizowania w diecie dzieci, gdy większą część dnia spędzają poza domem, a ich rówieśnicy wybierają niezdrowe przekąski. Dlatego właśnie soki np. te przecierowe są pewną alternatywną formą owoców i warzyw na wynos, którą łatwo dziecku przemycić.

Co o soku mówi dietetyk Zuzanna Antecka? „Soki stanowią łatwo przyswajalną porcję cennych witamin i mogą być wygodnym elementem zdrowego posiłku, lubianym przez dzieci i dorosłych. W czasie codziennych aktywności wykorzystujemy zmagazynowane w naszym ciele witaminy i musimy mu stale je dostarczać. Pijąc soki  uzupełniamy naszą dietę w te niezbędne składniki, a nasz organizm otrzymuje dawkę energii na cały dzień. Dlatego tak ważne jest uwzględnianie ich w codziennym, rodzinnym jadłospisie, szczególnie najmłodszych członków rodziny”  

Polecam zadawanie pytań dietetykowi! I do dzieła, nagrody czekają, wystarczy odpowiedzieć na pytania dotyczące witamin i drugiego śniadania!.



Mama Time


Rzadko utożsamiam się z filmowymi boaterami... jeszcze żadziej dostrzegam głebszy sens w amerykańskich komediach... Bo raczej, tego sensu, to ze świecą trzeba szukać... Ale mam za to niezwykłą zdolność do dobierania filmowego repertuaru pod kątem wewnętrznych tęsknot i potrzeb... W komentarzu do posta #codziennosc pani Joanna napisała, że mój stan to zmęczenie materiału i powoinnam odpocząć... Nic dodać, nic ująć... a jednak coś z tym fantem zrobić dużo trudniej... Myślę, że mój stan zna doskonale każda mama... Olśnienie potrafi spłynąć na nas niespodziewanie... nawet oglądając hollywoodzkią komedię parentingową o  lekkim zabarwieniu religinym :)


Moms' Night Out... opowiada o matkach, które postanawiają spędzić czas poza domem, zostawiając dzieci pod opieką mężów... Jak można się domyślić, szybko pojawiają się problemy...  Ubierają sexowne kiecki, robią makijaż i chcą się najzwyczajniej w świecie rozerwać... Tak dla higieny i zdrowia psychicznego... jeden wieczór być kobietami, a macierzyństwo zostawić w domu... Oj łatwo utożsamic się z boaterkami... podejrzewam, że niejeden rodzic oglądając komedię na ekranie zobaczy siebie...


"Ok. Czas opisać bloga. Jestem blogującą mamą. Przygotujcie się za chwilę posypią się same złote myśli... Publika czeka" Ally jest blogerką :) I na pierwszy rzut oka, tu podobieństwo między nami się kończy... A jednak doskonale rozumiem jej tęsknotę, frustrację i chęć wyrwania się z wiru domowych obowiązków. Jest świetną mamą na skraju obłędu... i ja też ostatnio czuję, że musi się coś zmienić, bo jak kocham moje dzieci, to nie chciałabym zwariować. Bohaterka sytuacyjnej komedii wciąż zastanawia się czemu nie jest szczęśliwa skoro ma cudowne życie... życie o którym zawsze marzyła? Szczęśliwa mama, to szcząsliwe dzieci... banalny frazes... a jednak i do niego trzeba dojrzeć. Kocham moje dzieci poświęcam im czas, uwagę... towarzysze im każdego dnia... a jednak jak każdy bywam zmęczona... znużona... trochę może rozczarowana... Macierzyństwo to cięzki kawałek chleba... blaski, cienie, wzloty, upadki... a ja mam wrażenie, że pracując w domu jeszcze dorzucam sobie szczypty uziemienia... Bycie 24h/dobę "dla innych" łatwo prowadzi do frustracji i rozgoryczenia...


"Moje życie musi się zmienic, żebym była szczęśliwa... To nieprawda. Tak naprawdę moje życie nie zmieniło sie wcale... zmieniłam sie Ja." Między wieczornym seansem filmowym, praniem, sprzataniem, pracą iście chałupniczą, zajmowaniem się dziećmi... wreszcie do mnie dotarło... Nie wkurza mnie moje życie, nie irytują dzieci, nawet ten brak pomocy ze strony męża nie doprowadza mnie jesnak do szewskiej pasji... żeby odnaleźć radość z rzeczy małych... zasypiać się i budzić z uśmiechem na twarzy... zmienić muszę się ja... Mam cudowną rodzinę... jestem spełnioną mamą i żoną... ale gdzieś między obowiązkami i społecznymi rolami zgubiłam się JA... Tak naprawdę trochę nie zdążyłam pobyć sobą... Byłam studentką, a potem zostałam mamą i w moim życiorysie brakuje rozdziału o mnie, jako dorosłej kobiecie... totalnie wyrwanego z macierzyńskiego kontekstu... Słuszności tej tezy dowodzi chociażby stan mojej szafy, w której znajdzieci ubrania ciążowe i te, które pamietają jeszcze studenckie imprezy... Jak następnym razem mój mąż zapyta, po co sie tłukę 5 godzin autobusem do tej Warszawy już wiem, że mu odpowiem ; " Bo tego potrzebuję , czasu dla siebie w innej niż domowa scenerii". To nie jest post motywacyjny, ale mam nadzieję, że jak za kilka miesięcy siądę nad kartką, na której mam wypisać co robię każdego dnia dla siebie... to tym razem punktem programu nie będzie tylko codzienna kawa... Chcę być szczęśliwa i chcę poznać bliżej tą kobietę, którą z racji wiosen na karku się stałam... Doba ma 24godziny... i nie ma wybacz musze znaleźć każdego dnia czas "dla siebie", na małe niczym nie zmącone przyjemności dnia codziennego... Na samorozwój, na kobiecie błachostki... Akcja kreacja... dwa lata po drugim porodzie mama wraca nie do fgury, a do psychicznej formy sprzed ciąży... Mam niespełna 30 lat, moje dzieci lat 2 i 5 ... nie muszę już mieć pampersów na oczach... czas dać i wziąć od życia trocę więcej...  dla samej siebie :) #memyselfandi


Ostatnia czarownica


Dziś pierwszy z cyklu warsztatów Dziecko na Warsztat II, czyli Dziecko na Warsztat w Podróży, warsztat dotyczący najbliższego otoczenia, którego motywem przewodnim jest legenda, historia... Legend o ziemi warmińskiej jest wiele... O Królu Sielaw, Skarbie na Zamku Olsztyńskim, o Łynie... my powędrujemy dziś nie do mego rodzinnego Olsztyna, a do Reszla, miasteczka na Pojezierzu Mrągowskim, w którym niezwykłe rzeczy się działy... do miasteczka, w którym to na stosie spłonęła ostatnia czarownica w Europie!

Źródło: www.zeno.org


- Mamo, to czarownice nie są stare, brzydkie i nie latają na miotle? (pyta Vi podczas czytania "Owocowych bajek")
- No niekoniecznie. Kiedyś ludzie zielarki też nazywali czarownicami.
- No co ty? To one wcale nie były złe?
- Nie, ludzie się ich bali, bo ich nie rozumieli...
- Ty suszysz mietę, też jesteś taką dobrą czarownicą !

Czarownica – osoba, w niektórych wierzeniach ludowych kobieta, zajmująca się czarną magią, kojarzona z siłami nieczystymi – często z szatanem. W folklorze pojawiają się także dobre czarownice, które zajmują się białą magią. (Wikipedia) Według dawnych wierzeń ludowych: kobieta podlegająca wpływom diabła, który obdarza ją mocą rzucania uroków; wiedźma.

Synonimem ”czarownicy” było słowo ”wiedźma”. Wywodzi się ono od ”wiedzieć”. Kobiety określane tym mianem po porostu wiedziały więcej od innych, to one często zbierały zioła, zajmowały się leczeniem.  


Ktos pomyśli, że palenie czarownic na stosie temat nie dla 5 latki, ale co zrobić sam wypłynął... a moda na Monster High i inne potworki trochę zmienia postrzeganie pewnyc kwestii przez nasze dzieci :) Vi kocha wampiry, mnie okrzyknęła dobrą czarownicą, a teraz również poznała historię Barbary Zdunk, czterdziestodwuletniej pasterki, matki czwórki dzieci..., która  21 sierpnia 1811 została uznana za czarownicę i spalona na stosie. Był to ostatni tego typu proces w nowożytnej historii Europy. Nigdy później na naszym kontynencie nie wykonano w ten sposób kary śmierci.

Prześladowanie czarownic. Reprod. fot. ryciny. Wikimedia Commons/dp

Barbara Zdunk urodzona w roku 1769 samotna matka czworga dzieci ( dwójke urodziła w więzieniu za sprawą "Szatana"), mając 30 lat zakochuje się w dwudziestodwuletnim mężczyźnie, Jakubie Austerze. Oboje pracują w miejscowej owczarni. Barbara Zdunk prawdopodobnie była upośledzona umysłowo, mając czwórkę nieślubnych dzieci nie cieszyła się dobrą opinią wśród społeczności. Nieszczęsliwa miłość i groźby zrozpaczonej kobiety, która próbuje ukochanego zatrzymać...  Jakub przenosi się do Reszla i na nieszczęscie Barbary w Reszlu wybucha pożar. W nocy z 16 na 17 września 1807 roku spłonęło pół miasta... Barbara zostaje aresztowana i oskarżona o wywołanie pożaru czarami, za co sąd skazał ją na śmierć na stosie. Przez kolejne 4 lata kobieta jest więziona, bita i torturowana w lochach baszty reszelskiego zamku... 21 sierpnia 1811 Zdunk została spalona na ostatnim w Europie stosie. Według niektórych przekazów, Zdunk została uduszona przez kata jeszcze przed podłożeniem ognia, aby oszczędzić jej cierpień

Czarownictwo dla dzieci, czyli z przymrózeniem oka:

1.


2. Kolorowanki z czarownicami do pobrania znajdziecie tutaj :)
3. Czarownictwo na wesoło: Vi wymyśla zaklęcia i mikstury:) Wyczarowała napój na przeziebienie jej sekretne skladniki to: imbir, miód i cytryna.
4. Lekcja eliksirów Gra poznawcza dla dzieci, która polega na przygotowaniu według przepisu eliksiru na lekcję magii. Gra na czas, ćwicząca pamięć i rozumienie ze słuchu.



5. Szukamy bajkowych czarownic tych dobrych i tych złych. W literaturze, filmie, kreskówkach...




W projekcie udział biorą :

Rodziny Lipikar kontra ATOPIA

Atopowe zapalenie skóry to powszechna i coraz częściej występująca choroba alergiczna skóry:

- 50 milionów Europejczyków cierpi na atopowe zapalenie skóry 
- w ciągu 50 lat przypadki jej występowania w krajach wysoko rozwiniętych zwiększyły się dwukrotnie 
- cierpi na nie 20% dzieci
- 85% diagnozowanych przypadków dotyczy dzieci poniżej 5 r.ż.
- u 70% pacjentów choroba ta występowała u kogoś z rodziny 
- atopia jest drugim w kolejności powodem konsultacji u dermatologa


Atopowe zapalenie skóry to przewlekły stan zapalny skóry. Skórę pacjentów z atopią cechuje niewłaściwa przepuszczalność bariery naskórkowej, charakteryzująca się nadmierną reaktywnością i zaburzonym układem odpornościowym. Nieskuteczna funkcja bariery umożliwia alergenom wnikanie w skórę, co wywołuje reakcje alergiczne. Skóra staje się bardzo sucha i łuszczy się. Nasilają się stany zapalne i swędzenie. Pacjenci drapią bolącą skórę, a to pogarsza jej stan. Dlatego właśnie mówi się o błędnym kole atopii. Wszechobecne czynniki determinujące atopie występujące w krajach uprzemysłowionych. Za atopie odpowiadają czynniki środowiskowe oraz predyspozycje genetyczne. Atopowe zmiany skóry objawiają się na ciele nadmierną reakcja obronną wobec niektórych alergennych składników środowiska (zanieczyszczenie środowiska, roztocza, zwierzęta itp.) lub diety. Inne czynniki potęgujące reakcje to wahania temperatury, poziom nawilżenia, a także intensywne emocje bądź stres. 


Wielu dermatologów zauważyło, ze młodzi pacjenci gorzej radzą sobie w szkole, maja problemy z koncentracją, a także atopia ma wpływ na problemy psychologiczne takie jak jąkanie się czy stres z powodu dokuczania w szkole. Rodzice skupiają swoja uwagę przede wszystkim na dziecku z atopią, co niejednokrotnie odbywa się ze szkoda dla rodzeństwa. Wybór miejsca wyjazdu na wakacje, pożywienia czy zwierzęcia domowego, stają się dla rodziny problematyczne i całkowicie uzależnione od choroby. Rodzice czują się bezradni. 85% rodziców uważa, że atopia dziecka negatywnie wpływa na ich stan emocjonalny i samopoczucie.

 W październiku 2014 roku marka La Roche-Posay ogłasza nowy, ogólnopolski program o nazwie „Rodziny Lipikar”, którego celem jest poprawa jakości życia dzieci chorych na atopowe zapalenie skóry i ich rodzin oraz uruchamia platformę internetową www.infoatopia.pl, dedykowaną rodzinom, które na co dzień borykają się z chorobą. 50 wybranych rodzin, w których co najmniej jedno dziecko choruje na atopowe zapalenie skóry, zostanie objęte specjalnym programem. Rekrutacja do programu „Rodziny Lipikar” będzie prowadzona od 1 października do 10 listopada 2014 r.


Zgłoszenia będą przyjmowane pod adresem www.infoatopia.pl, która będzie gromadziła społeczność internetową rodzin dotkniętych problemem. Do programu może zgłosić się rodzina, w której co najmniej jedno dziecko choruje na AZS i która spełni określone wymogiem regulaminu warunki. Wystarczy pobrać formularz i zgłosić się do lekarza dermatologa. Po jego wydrukowaniu oraz wypełnieniu przez lekarza, należy go odesłać wraz z wypełnioną ankietą i zdjęciem rodziny poprzez stronę internetową www.infoatopia.pl do dnia 10.11.2014. 

50 rodzin, otrzyma od marki gamę produktów do pielęgnacji suchej skóry, ze skłonnością do skóry atopowej LIPIKAR na cały rok. Każda z rodzin będzie miała możliwość konsultacji on-line z dermatologiem. Interaktywna strony o atopii, dostępna dla wszystkich, będzie zawierała kompleksowe informacje o atopii, jej celem jest pomoc dzieciom i ich rodzinom lepiej zrozumieć tę chorobę skóry i poprawić stan ich zdrowia. Zasady edukacji terapeutycznej będą bazowały na wymianie doświadczeń i rozmowie z innymi pacjentami oraz na dzieleniu się wiedzą, aby lepiej radzić sobie z chorobą. Ponadto poprzez stronę rodziny będą miały możliwość bezpośredniego kontaktu on-line z ekspertem marki (dermatologiem i dermokonsultantką). 

Szczegółowe informacje na temat programu i regulamin znajdziecie na stronie www.infoatopia.pl

W CZTERY OCZY


Marka Fisher-Price® prowadzi kampanię edukacyjną „Pobawmy się!”, której celem jest przypomnienie rodzicom, że najważniejszym elementem rozwoju dziecka jest zabawa. Kampanię wspiera wiedzą i doświadczeniem dr n. hum. Justyna Korzeniewska. W ramach kolejnej odsłony kampanii zwraca uwagę na kontakt wzrokowy. Niby nic nadzwyczajnego, ale… patrzenie rodzica w oczy dziecka, to dla malucha również zabawa! Dla dziecka ważnym elementem zabawy z rodzicem jest kontakt wzrokowy. Patrzenie w oczy rodzica i śledzenie wzrokiem jego twarzy to ćwiczenie podstawowej umiejętności wzrokowej, jaką jest fiksowanie wzroku.


W cztery oczy to określenie sugerujące szczerą i intymną rozmowę, czyli właśnie to, czym powinna być wspólna zabawa rodzica z dzieckiem. W tym kontekście oznacza też, że pewne zabawy i kontakt z rodzicem mogą stymulować rozwój wzroku dziecka. 

Pierwsze spojrzenie rodzica w oczy swojego dziecka nie jest zazwyczaj kojarzone z zabawą, ale nią jest. Łączy w sobie bowiem dwa najważniejsze elementy dobrej zabawy: interakcję i stymulację. Patrzenie w oczy rodzica i śledzenie wzrokiem jego twarzy to ćwiczenie podstawowej umiejętności wzrokowej jaką jest fiksowanie wzroku. Jest to duży wysiłek dla niemowlaka, ale też ważne doświadczenie emocjonalne, ponieważ rodzic wchodzi z nim w interakcję. Dlatego dziecko chętnie do tego wraca, ponawia próbę, domaga się takiej aktywności, czyli … świetnie się bawi.


Chcąc stymulować rozwój wzroku maluszka, jak najczęściej korzystaj z pozycji „twarzą w twarz”. Kontakt wzrokowy wzmacniaj poprzez mówienie do niego, uśmiech i dotyk. Zachęca to dziecko do interakcji z osobą, co jest podstawą rozwoju bliskich więzi społecznych w przyszłości. Stwarzaj dziecku możliwości i zachęcaj je do obracania głowy w różne strony i patrzenia z odmiennych perspektyw. Zapewnij kolorowe, ciekawe zabawki, najlepiej kontrastowe, o ciekawym wzorze, np. kratki, umieszczone w odpowiedniej odległości i pod właściwym kątem, skupiające jego uwagę wzrokową. Zmieniaj pozycję dziecka, np. układaj go w różne strony w łóżeczku tak, aby mógł widzieć ludzi, zabawki, kolorowe obiekty, obrazki i wydarzenia w otoczeniu pod różnym kątem. Pozwala to dziecku na skupianie uwagi wzrokowej, zainteresowanie otoczeniem, które w przyszłości będzie motywować go do sięgania po ciekawe przedmioty znajdujące się w jego otoczeniu.


Przesuwanie zabawką przed oczami dziecka poziomo lub pionowo uczy wodzenia wzrokiem, czyli umiejętności, która w przyszłości będzie podstawą czytania. Najpierw ustaw zabawkę centralnie na wysokości noska maluszka i daj mu chwilę by znalazł ją wzrokiem i zatrzymał na niej spojrzenie. Potem przesuń ten obiekt powoli w prawo lub w lewo. Dopiero po wielu takich ćwiczeniach możesz jednorazowo wykonać ruch po całym łuku o prawej do lewej lub odwrotnie albo z dołu do góry. Stwarzaj również dziecku okazje do patrzenia na obiekty w ruchu, poprzez np. umieszczenie karuzelki łóżeczkowej. Powyżej 8 m. ż. bardzo ważna i atrakcyjna staje się możliwość śledzenia zabawki przesuwanej na granicy jakiegoś pola i nagle znikającej, a po chwili ukazującej się ponownie. Wystarczy jednolity karton, ponad którym będziesz przed oczami dziecka przesuwać ulubioną zabawką, laleczką, pacynką imitując ruchy i gesty, robiąc mini-teatrzyk. Nagle schowaj ją za ten karton a mimiką i słowem okaż zdziwienie. Po chwili ukaż ją ponownie z okrzykiem „a-ku-ku”, „o jest”, „tu jestem”. Wariantem tej zabawy jest zasłanianie pieluszką zabawki, którą interesuje się maluszek i odsłanianie jej po chwili z okrzykiem „nie ma, nie ma – jest!”. Roziskrzone spojrzenie i wykrzykniki dziecka to cudowna nagroda za te wysiłki. Po kilku tygodniach takich pokazów i teatrzyków zauważysz, że twój maluszek spróbuje sforsować przesłonę, za którą chowasz zabawkę i odnaleźć, zanim zdążysz ukazać ją ponownie. To duży przełom w myśleniu malucha, bo oznacza, że nauczył się, iż przedmiot istnieje, nawet gdy on go nie widzi. Podnosząc stopień trudności zadania możesz po ukryciu zabawki za przesłoną, zmienić jej miejsce np. zamykając ją w dłoni lub chowając za siebie. Obserwuj, jak twój skarb okaże najpierw zadziwienie, gdy nie znajdzie przedmiotu w miejscu, w którym się go spodziewał, a potem zacznie poszukiwać go w innych miejscach. Najprzyjemniejszy moment to widok zadowolenia malucha, gdy odnajdzie ten pożądany obiekt. Kiedy już opanuje tę umiejętność i zainteresuje się samodzielnym wprawianiem zabawek w ruch, np. samochodzików, wyznacz paskiem lub wstążką drogę i zachęcaj go do „jechania” dokładnie po wyznaczonej trasie. Określ też różne inne cele do postrzegania wzrokowego np. zachęcaj do wrzucania piłeczek lub krążków piramidki do niskiego koszyka lub płaskiego pudełka.

Obrazki w zabawkach i ilustracje książeczek służą rozwojowi analizy wzrokowej, czyli zdolności wyróżniania elementów z większej całości. Jednak bierne przyglądanie się nawet najbardziej ciekawym obrazom to tylko częściowe wykorzystanie potencjału zawartego w tym materiale. Kiedy wskazujesz i nazywasz poszczególne elementy obrazka, próbując skupić na nich spojrzenie maluszka, stymulujesz jego bystrość postrzegania.


Dobrej jakości zabawki same w sobie są atrakcyjne wzrokowo. Kolory, kontrasty, refleksy, odblaski, różnokształtne pola, paski i szachownice, figury i fantazyjne postaci przyciągają spojrzenia maluszków. Zdecydowanie bardziej jednak dziecko z nich skorzysta jeśli rodzic wykorzysta je jako narzędzie atrakcyjnej zabawy, a sam będzie interaktywnym partnerem. Czy zauważyłeś, że wiele zabawek ma podkreślone oczy np. szczeniaczek ma łatkę w okolicy oka, a inne mają wysoko uniesione brwi. Zaspokaja to ogromną potrzebę dziecka patrzenia w oczy innej istoty. Najlepiej gdy w zabawie może śledzić atrakcyjne zabawki, przyglądać się ich oczkom, a jednocześnie często i głęboko spoglądać w oczy rodzica.

Dzieci uwielbiają być obserwowane przez swoich rodziców, domagają się tego, a dzięki temu wspaniale się bawią. Psycholog Justyna Korzeniewska podkreśla, że kontakt wzrokowy będzie dodatkowo wzmocniony, przez mówienie i uśmiechanie się do malucha, ale również przez wykorzystanie odpowiednich akcesoriów. Fisher-Price® oferuje wszystkim rodzicom wiele zabawek, które pomogą w ćwiczeniu wzroku malucha. Najlepsze są zabawki w żywych kolorach, o ciekawym wzorze, które przykują uwagę dziecka i je zainteresują



#codziennosc


Wstaję rano... wiem, nie tak bardzo rano... niemiłosierny budzik próbuje się wedrzeć dźwiękiem w mą świadomość od 7:10...  Naciągam kołdrę po czubek głowy, sny umierają pod powieką... a on nie przestaje dzwonić... Mam takich budzików z pięć nastawionych w pięciominutowych odstępach czasu... Lucky Five Nokii wywołuje gęsia skórkę i ciężkie westchnienie. W piecu zgasło i czuję nieprzyjemny chłód, gdy bosa stopa styka się z wychłodzoną podłogą, włączam czajnik... gotuję wodę na kawę... Przecieram oczy i szukam w półmroku ubrań, które wieczorem naszykowałam Vi do przedszkola. Igor wtulony w pana Tatę zajął już moje miejsce w łóżku... Składam pocałunek na czole córki, pora wstać do przedszkola. Pomagam jej się ubrać, jej ciało wciąż śpi, oddaje się w moje ręce jak marionetka... pakujemy skarby do małego przedszkolnego plecaczka... Teraz najcięższa misja, obudzić pana Tatę, który cierpi na głuchotę wyrywkową... zegar tyka...


Pojechali, cisza... Igor domaga się śniadania, za oknem unoszą się mlecznobiałe mgły... Kawa wystygła, Igor zjadł... próbuję wrócić do łóżka, doleżeć... gdy Igor ogląda poranna bajkę... nie wychodzi... Pstryk zielona herbata, maile, telefony, faktury, prasówka, przegląd resoraków, walczyk z miotłą, pranie... Nowy harmonogram dnia do mnie nie przemawia, chaos i bezsens w tej regularności... Gotujemy obiad Igor i ja. Ja i Igor siedzący na kuchennym blacie... Vi i tak nie zje, bo w przedszkolu się stołuje... szybki rzut okiem na tygodniowy jadłospis, żeby przedszkolnych kucharek nie dublować... Tak na wszelki wypadek... Jednym okiem czytam książkę, drugim pilnuję syna, który łapie słońce przed domem. Zdejmujemy ubłocone ubranie... małymi rączkami oplata mi szyję... zasnął, śpi... Jak Vi wróci z przedszkola będzie tryskał energią, tęski za siostrą, będa się kochac, nienawidzić, kłócic, bawić w wersji instant, bo od wrzesnia czasu zdecydowanie mniej mają dla siebie...

Potok słów, chaotyczna wielowątkowa, pełna zwrotów akcji opowieść z przedszkola... ogień trzaska w piecu, napuszczam wodę do wanny... kolacji konsumpcja, na dobranoc czytanie, kołdrą opatulenie, w czółka całowanie... pora na sen... Dla nich, nie dla mnie... Ja zaczynam działania... Pod osłoną nocy zmożona aktywność, presją codzienności wspomagana. Serial w tle, milion zakładek na pulpicie, mąż na wyciągnięcie ręki, nocny duet pralki i zmywarki... Hollywoodzkie historie na laptopa ekranie... z objęć Morfeusza co raz wyrywanie... wszystko na raz... kumulacja... Hasztag codzienność. Dobranoc. Jutro przewidywalne koleje losu, zmienne niezależne, przypadku równanie... O północy czar nie pryska, łamią się zapałki, oczy zamykają się same...