• Koniec niewinności

    Muszę ją uczulić na zagrożenia i dla jej dobra zburzyć bajkowy mit beztroski i bezgranicznej względem dorosłych ufności. Subtelnie wskazać nieakceptowalne zachowania, bestialskie gwałty dorosłych na dziecięcej niewinności. Nigdy nie skąpiąc córce czułości powiedzieć, że dotyk bywa zły, krzywdzący... że nikt nie ma prawa dotykać jej intymnych części ciała...

  • Prawa Murphy'ego dla rodziców

    Dopóki nie zostałam mamą, nie rozumiałam ich potęgi :) Dziś Prawa Murphy'ego pozwalają mi do macierzyństwa podejść z dystansem i uśmiechnąć się w najbardziej absurdalnej sytuacji... Bo przecież prawdopodobieństwo zdarzenia się czegoś jest odwrotnie proporcjonalne do pożądania tego zdarzenia... i rodzice, to wiedza najlepiej...

  • Wychować Chłopca

    Podobno aby "dobrze" wychować chłopca matka musi być szczęśliwa, silna, pewna siebie...

  • Cyberpacjenci Dr Google

    Już 8 mln polskich internautów poszukuje w sieci informacji na temat zdrowia, chorób i ich leczenia. Zanim odwiedzą lekarza najpierw szukają w internecie informacji o objawach, z którymi mają do czynienia

The Handmaid's Tale


"Czerwoną spódnicę mam podkasaną do pasa, nie wyżej. Poniżej Komendant pieprzy. Pieprzy dolną część mojego ciała. Nie mówię: kocha się ze mną, bo to nie jest to. Kopulacja też nie byłaby właściwym słowem. Kopulacja bowiem zakłada udział dwóch osób, a tu zaangażowana jest tylko jedna. Gwałt też nie oddaje istoty rzeczy: nie dzieje się nic takiego, co byłoby wbrew mojej woli. Wybór był niewielki, ale jakiś tam był, a ja dokonałam właśnie takiego. Dlatego leżę spokojnie i wyobrażam sobie baldachim nad głową. Przypomniała mi się rada, której królowa Wiktoria udzieliła swojej córce: zamknij oczy i myśl o Anglii. Ale to nie Anglia. Żeby się tylko pospieszył."


Wstrząsająca antyutopia o piekle kobiet Świat jak z najgorszego koszmaru, gdzie reżim i ortodoksja są jedynym prawem. Freda jest Podręczną w Republice Gilead. Może opuszczać dom swojego Komendanta i jego Żony tylko raz dziennie, aby pójść na targ, gdzie wszystkie napisy zostały zastąpione przez obrazki, bo Podręcznym już nie wolno czytać. Co miesiąc musi pokornie leżeć i modlić się, aby jej zarządca ją zapłodnił, bo w czasach malejącego przyrostu naturalnego tylko ciężarne Podręczne mają jakąś wartość. Ale Freda pamięta jeszcze, choć wydaje się to nierealne, że kiedyś miała kochającego męża, wychowywali córeczkę, miała pracę, własne pieniądze i mogła mówić. Ale tego świata już nie ma…


"…to nie jest miejsce, w którym chciałabym żyć. Ale żyję, i nie ma od tego ucieczki. Czas to pułapka, w którą wpadłam. Muszę zapomnieć o moim tajnym imieniu i o tym wszystkim, co było. Mam na imię Freda i żyję tutaj. Żyj chwilą obecną, wyciągnij z tego, ile się da, to jest wszystko, co masz."

Znakomity serial na podstawie powieści Margaret Atwood. Niezwykły. Wciągający. Poruszający. Przerażający...



Most nad Sundem


"Most nad Sundem" to szwedzko-duńska koprodukcja autorstwa Hansa Rosenfeldta. Tytuł serii nawiązuje do mostu nad cieśniną Sund, łączącego Danię ze Szwecją (dokładnie Kopenhagę z Malmö). Most ma podwójne znaczenie. Dzięki niemu w kolejnych sezonach serialu zawiązuje się akcja.W Malmö grasuje seryjny morderca. Szwedzka i duńska policja muszą zjednoczyć siły, żeby go powstrzymać. W tle zagadki kryminalnej rysuje się surowa ocena organów państwa, to wielowątkowa zagadka kryminalna oryginalnie wpleciona w diagnozę współczesnego państwa szwedzkiego.






Rozwiązanie serialowej zagadki w „Moście nad Sundem” nie jest równoznaczne z kulminacją akcji, napięcie trwa niemal do ostatniej sceny. To jeden z najlepszych kryminałów ostatnich lat, to również bez wątpienia kwintesencja skandynawskiego kryminału... przepadłam na 3 sezony... duński inspektor Martin Rohde i szwedzka policjantka Saga Norén, to ten typ współpracy i podejścia do rozwiązywania zagadek kryminalnych, który uwielbiam. Jakby ktoś pytał, to sprawy kryminalne zahaczają o ekologię, gender, kwestie homoseksualne czy imigrantów... czyli aktualne europejskie demony. Zdecydowanie polecam.






SEX and the CITY


W 1998 stacja HBO wyemitowała pierwszy odcinek „Sexu w wielkim mieście”. Hmmm ten kultowy serial jest już pełnoletni...a ja wciąż do niego regularnie wracam. Na różnych etapach mojego życia, bogatsza o kolejny bagaż doświadczeń... Za każdym razem wyciągam z niego coś innego... Bo przyznacie za małolata perypetie czterech przyjaciółek odbiera się zupełnie inaczej niż będąc trzydziestoletnią rozwódką, samodzielnie wychowującą dwójkę dzieci...

"Najbardziej ekscytującym, wymagającym i najważniejszym związkiem ze wszystkich jest związek z samą sobą."



Główne bohaterki serialu to kobiety spełnione zawodowo, atrakcyjne, zadbane i wyzwolone... ten motyw chyba przemawia do mnie aktualnie najbardziej, bo potrzebę uprawiania sexturystki w większym mieście lepiej przemilczeć ze względów obyczajowych. "Faceci boją się kobiet sukcesu. Jeśli chcesz kogoś złapać – siedź cicho i graj według reguł." Carrie Bradshow, Miranda Hobbes, Charlotte York i Samantha Jones... 4 oblicza kobiet... z każdą z nich w jakimś stopniu się utożsamiamy (jak nie dziś ,to jutro, albo za rok jak znów odpalę wszystkie sezony serialu). Cztery odrębne, wyraziste kobiety. Każda z nich ma swój styl, własne poglądy na świat i wie, co chce w życiu osiągnąć. Bohaterki były same, ale przy tym zaradne, świetnie ubrane i seksowne (jest dla mnie nadzieja:). Mimo że kobiety różnią się między sobą, każda jest gotowa poświęcić wiele w imię miłości. Serial, który stał się głosem pokolenia współczesnych trzydziestolatek, dokonał prawdziwego przełomu w mówieniu o obyczajowości... Główne bohaterki nieustannie poruszają temat seksu, opowiadają o swoim życiu intymnym, związkach, marzeniach i kłopotach z mężczyznami...

"Związki podupadają odkąd samica wylazła z jaskini i stwierdziła, że to nie takie trudne." "To normalne u facetów. Mówiąc „my” mają na myśli siebie i swojego penisa."


Na czym polega fenomen tego serialu? Na powalających kreacjach, skompilowanych związkach, babskiej przyjaźni ? A może na tym, że nie ma w nim tematów tabu? Oglądając kolejne odcinki czujemy się jak na niczym nieskrępowanych plotkach z przyjaciółką przy lampce wina, albo dwóch... Przecież ona też wie, że w stałym związku rzadziej goli nogi, i doskonale rozumie, że "Jesteś kobietą, a mężczyźni nie lubią kiedy kobieta jest człowiekiem. Nie powinnyśmy puszczać bąków czy używać tamponów. Kiedyś facet zerwał ze mną, bo nie ogoliłam okolic bikini"  

„Seks w wielkim mieście” tak naprawdę ma trzech bohaterów: pierwszym jest Carrie i jej miłosne dylematy, drugim jest przyjaźń między czterema kobietami, trzecim zaś Nowy Jork, jedno z najbardziej fascynujących miast na Ziemi... no i zapomniałabym o czwartym bohaterze- moda. Czyli wyłącznie tematy, które kobiety lubią najbardziej. 


A Wy za co kochacie Sex w wielkim mieście?

"Nie wierzę w e-maile, jestem staroświecka. Wierzę w dzwonienie i rozłączanie się." 

"Miasto powinno utrzymywać przytułki dla byłych kochanków. Nasi byli leżeliby w jednakowych łóżeczkach i rozmyślali czym zawinili." 


"Dziewczyna, która opanowała mechaniczną skrzynię biegów, poradzi sobie w życiu."

"W drodze do domu zastanawiałam się czemu ludzie samotni czują się jak trędowaci? Czy w restauracjach niedługo pojawią się osobne miejsca dla samotnych? I wtedy przeraziłam się, że może to ja udaję. Może przez tyle lat udawałam sama przed sobą, że jestem szczęśliwa?" 


"Lubię moje pieniądze w miejscu, w którym mogę je widzieć… wiszące na wieszakach w mojej szafie."
"Kiedy kobieta wychodzi za mąż, zapomina o sobie." 
"Los samotnej kobiety nie jest łatwy... dlatego każda powinna mieć wyjątkowe buty, żeby radośniej kroczyć przez życie." 


"Precz z zasadami, ja kieruję się emocjami." 
"Wszechświat może nie gra z nami fair, za to ma ogromne poczucie humoru."

Babskie seriale

Jestem serialomaniaczką... nie da się ukryć :) Lubuję się w kryminalnych zagadkach, uwielbiam seryjnych morderców... Powszechnie wiadomo, że za garniturem Harveya panny sznurem, a Pretty Little Liars tudzież American Gothic czy The Path nie pogardzę... Mam słabość do Mozarta in the Jungle i śledzę mini seriale BBC, a skandynawskim kryminałom nie przepuszczę.


Od czasów Sexu w wielkim mieście i Gotowych na wszystko trochę czasu minęło... ale mam kilka faworytów z działu babskie serial... bo wbrew pozorom takowe również oglądam po godzinach... Jesteście ciekawe mojej gorącej trójki babskich seriali? Oto one:

1. KOCHANKI


Prowokacyjny i podniecający dramat o życiu grupy czterech seksownych i nie bojących się wyzwań przyjaciółek, z których każda znajduje się na drodze do poznania samej siebie. April jest wdową samotnie wychowującą córkę. Beztroska Josslynjest pośrednikiem w handlu nieruchomościami, prowadzi styl życia wypełniony dobrą zabawą. Jej starsza siostra Savi jest szczęśliwie zamężną prawniczką, starającą się o dziecko. Karen jest psychiatrą, która nie może dojść do siebie po śmierci pacjenta, który był jej kochankiem... jestem z nimi już 4 sezony

2. POKOJÓWKI z Beverly Hills


Perypetie pięciu pokojówek, pracujących w zamożnych domach Beverly Hills. Rosie, Carmen, Valentina i Zoila stają się sobie bliższe, gdy w okolicy dochodzi do tajemniczego morderstwa, którego ofiarą pada ich koleżanka po fachu. Wkrótce dołącza do nich również nowa w tej okolicy tajemnicza Marisol. Rezolutne pokojówki poznają niejeden sekret mieszkańców elitarnej dzielnicy...

3. YOUNGER


Czterdziestoletnia Liza nagle została samotną matką. Wraca na rynek pracy i odkrywa, że w jej wieku znalezienie pracy graniczy z cudem. Kiedy podczas przypadkowego spotkania młody chłopak w barze przekonuje ją, że wygląda młodo jak na swój wiek, Lisa postanowiła podawać się za 26-latkę. Z pomocą przyjaciółki Maggie zmieniła swój wygląd zewnętrzny i zdobywa pracę marzeń. Teraz musi zrobić wszystko, by nikt nie odkrył jej sekretu... Pisałam, że kochankiem Lizy jest boski Nico Tortorella ?

Broadchurch


Broadchurch brytyjsi serial detektywistyczny na wysokim poziomie... doskonale nakręcony kryminał, który momentami urasta do rangi o dramatu społecznego. Pierwszy sezon poświęcony jest morderstwu jedenastoletniego chłopca, Danny’ego Latimera. Tragiczna śmierć, która burzy spokój małego nadmorskiego miasteczka... Sprawą zabójstwa zajmuje się detektyw Alec Hardy, który przybył do Broadchurch tuż przed morderstwem. Pomaga mu miejscowa policjantka Ellie Miller. Historia współistnieje z przyrodą... nagle jak przypływ, zaczynają wypływać na światło dzienne tajemnice mieszkańców miasteczka. Morderstwo, zadziałało jak katalizator na małą zamkniętą społeczność, uaktywniło wszystkie nieporozumienia, skrywane żale i tajemnice... Każdy mieszkaniec Broadchurch zostaje poddany wnikliwej obserwacji. W każdym odcinku twórcy serialu podsuwają nam tropy, które prowadzą do kolejnych mieszkańców. Okazuje się, że mają oni wiele do ukrycia. W miarę rozwoju akcji widz nie dostaje jasnych odpowiedzi... nic nie jest czarne, albo białe... Drugi sezon przemienił „Broadchurch” w połączenie kryminału z dramatem sądowym. Teoretycznie finał zamyka wątek ukarania mordercy Danny’ego, nie wyjaśnia jednak tak naprawdę wszystkich niewiadomych... zostawia więcej pytań niż odpowiedzi...






polecam.

Murdoch Mysteries


Serial detektywistyczny z końca dziewiętnastego wieku? Przystojni dżentelemeni... Herbatka, melonik, romans, zbrodnia, białe rękawiczki... Wiecie mi to wiele do szczęścia nie potrzeba... Jestem maniaczką seriali... Zamiast wieczorami odpoczywać... od kilku tygodni co wieczór jestem w Kanadzie i rozwiązuję kryminalne zagadki z Detektywem Murdochem :) Poznałam Teslę... i czuję, że muszę zgłębić biografie kilku XIX wiecznych wynalazców...

Bohaterem serialu, o którym mowa jest William Murdoch as policji XIX-wiecznego Toronto, entuzjasta najnowszych zdobyczy nauki i techniki. Jego najbliższymi współpracownikami są Julia Ogden pierwsza koronerka w historii kanadyjskiej policji oraz inspektor Brackenreid...


William Murdoch to postać z książek Maureen Jennings. Świetnie odtworzone są realia życia w Toronto końca XIX wieku. Zbrodnia jest tu wszechobecna, a zło czai się niemal wszędzie - zarówno w ciemnych, brukowanych zaułkach, jak i w szanowanych domach. Detektyw rozwiązuje zagadki za pomocą innowacyjnych ( jak na tamte czasy) metod kryminalistycznych. Korzysta z analizy odcisków palców, konstruuje miejską kamerę, używa światła ultrafioletowego… Nowoczesne podejście Murdocha do pracy często irytuje jego przełożonego... Subtelny, czarujący pan detektyw. Człowiek żelaznych zasad o nieprzeciętnym umyśle... Polecam ... :)








(Drugie) Dziecko Rosemery

Ze studenckich czasów, kiedy to dzieliłam kolejne krakowskie mieszkania ze studentami filmoznawstwa została mi słabość do dobrych filmów... Zaszczepili mi umiłowanie kinematografii i pokazali filmy, których normalnie nie odkryłabym w rankingach na filmwebie... Są filmy które trzeba obejrzeć, są filmy które uwielbiam i takie, do których wracam... z sentymentu... Klasyki... Raz na jakiś czas nachodzi mnie potrzeba... i tak na przykład regularnie oglądam Trzy Kolory Kieślowskiego i Dziecko Rosemery Polańskiego... To taki mój rytuał...

Film „Dziecko Rosemary” z 1968,  jest jednym z najbardziej znanych dzieł Romana Polańskiego. Opisuje on historię dziewczyny manipulowanej przez okultystyczną sektę wykorzystującą ją w swoich rytuałach... To ten typ horroru, który uwielbiam, nie ma epatowania krwią, spoconych sexi piękności, które przed oprawcą uciekają na strych falując biustem na ekranie... jest napięcie. Uwielbiam motywy czarownictwa, tajemnych kultów, rytuałów... "Dziecko Rosemary" to świetne studium schizofrenii paranoidalnej a jeszcze lepszy przykład manipulacji. Majstersztyk. Fabuła, okraszona niepokojącą muzyką, posiada zarówno elementy grozy, jak i ironicznego poczucia humoru. Postacie są tak wyraźnie nakreślone i wspaniale zagrane... Mia Farrow jest boska:) Perfekcyjna w każdym calu...

ROMAN POLAŃSKI





"Fantastyka w filmie Polańskiego nie jest techniką deformacji rzeczywistości, lecz hipotezą o nadnaturalnej motywacji zdarzeń. Objawia się w sferze świadomości wahaniem między wiarą a niewiarą w skuteczność czarnej magii oraz obecnością szatana. Tak określona fantastyka stanowi nadzwyczaj niebezpieczne źródło destrukcji, rozszczepiając świadomość Rosemary. Bohaterka pozostaje zawieszona między uznaniem rzeczywistości za zbitkę urojeń, a uznaniem jej za sataniczny koszmar. (...) W procesie percepcji filmu dzieje się podobnie. Niezwykłość rozdwaja sens zdarzeń, a utarte wyobrażenia o fantastyce i realizmie zazwyczaj nie dają się stosować." (Mariola Jankun, "Kino" nr 4/1985)


W sumie nie wiem czego oczekiwałam po serialowym remaku? Czy się rozczarowałam? Tak... ale w sumie czy mogło być inaczej skoro ekranizacja Romana Polańskiego była idealna? Widziałam ją kilkanaście razy, zamykam oczy i słyszę temat muzyczny Krzysztofa Komedy... W głowie mam obrazy, filmowe kadry... Może jestem maniaczką seriali? Albo łudziłam się, że Agnieszka Holland naprawdę chce zwrócić uwagę na aspekt feministyczny tej historii polegający na utracie przez ciężarną kobietę kontroli nad własnym ciałem, pokazać uwodzicielskie oddziaływanie pieniędzy i władzy...? Nie wiem...


Nie żałuję tych 3 godzin z mini serialem NBC... Obejrzałam... znałam historię... w głowie, równolegle odtwarzałam oryginał  przy akompaniamencie kołysanki Komedy... Rosemery nie powinna mieć drugiego dziecka (z mojego punktu widzenia)... Serial pewnie spodoba się nowemu pokoleniu wychowanemu na amerykańskiej Czystej Krwi i innych Pamiętnikach Wampirów... połączenie psychologicznego thrillera z tarantinowskim pastiszem gore i elementami satanistycznego horroru... Niestety chyba się starzeję i uważam, że klasykę powinni obejrzeć w oryginale... Patrick J. Adams pozostaje facetem w garniturze ( uwielbiam Adama i uwielbiam Suitsy żeby nie było), a Zoe Soldana nigdy nie będzie Mią Farrow...


Swoja drogą oglądałam Dziecko Rosemery dwa razy będąc w ciąży... I z Vi i z Igorem... Przeżywałam historię Rosemery... i wciąż zastanawiam się, czy powinna zabić dziecko "Szatana"? Rosemary staje przed trudnym wyborem... musi się wyrzec albo swego dziecka, albo swojej moralności... Czy matka bezwarunkowo kocha "potwora", którego zrodziła? Czy instynkt jest silniejszy niż moralność? Czy matka jest inkubatorem? Czy dieta w ciąży spowodowała  diabelskie deformacje u płodu? Czy zło jest dziedziczne? Jejku jak ja uwielbiam ten film! Film... nie serial:)

Television addict


Jestem maniaczką seriali... Nie mam telewizora, narzekam na nudę w kinematografii i oglądam seriale do potęgi... Złośliwi powiedzą siedzi w domu z dziećmi nic nie robi, ma czas, takiej to dobrze... Mam wrażenie że na matkach pokutuje opinia, że siedzimy gotujemy i oglądamy wszystko jak leci na tvnie, a  w ogóle to ponad życie lubujemy się w Rozmowach w toku, Pamiętnikach z wakacji i rozprawach Anny Wesołowskiej... Pewnie nasze ambicje umarły z pierwszym bólem partym i teraz tylko mało ambitna oferta telewizyjna jest sensem naszego życia. Matki żyją kaszkami, pieluszkami, kupkami swoich dzieci i perypetiami bohaterów Na Wspólnej... Nic bardziej mylnego jestem bardzo wybredna jeśli chodzi o seriale. Może trudno w to uwierzyć patrząc na listę 45 seriali, które mogę od tak przywołać bez zastanowienia... Cóż lubię je i mogę każdemu polecić... niemniej przeszły ostrą selekcję...

Following

Uwielbiam seriale...mam taka słabość do kryminalnych, detektywistycznych historii, morderstwa, intrygi...Dziś odkryłam nowy serial i czuję, że będzie mi towarzyszył...



FBI szacuje, że obecnie w Stanach Zjednoczonych działa ponad 300 seryjnych morderców. Jeden z nich, Joe Carroll (James Purefoy), były wykładowca literatury skazany za serię mordów na studentkach uniwersytetu, zbiegł z celi śmierci i przy pomocy nowoczesnej technologii tworzy kult zrzeszający seryjnych morderców z całego kraju. FBI zwraca się o pomoc do emerytowanego agenta - Ryana Hardy'ego (Kevin Bacon), który dziewięć lat wcześniej przyczynił się do jego schwytania. Nie jest on jednak już tym samym człowiekiem - poprzednia pogoń za Carrollem pozostawiła głębokie rysy na jego psychice...