• Koniec niewinności

    Muszę ją uczulić na zagrożenia i dla jej dobra zburzyć bajkowy mit beztroski i bezgranicznej względem dorosłych ufności. Subtelnie wskazać nieakceptowalne zachowania, bestialskie gwałty dorosłych na dziecięcej niewinności. Nigdy nie skąpiąc córce czułości powiedzieć, że dotyk bywa zły, krzywdzący... że nikt nie ma prawa dotykać jej intymnych części ciała...

  • Prawa Murphy'ego dla rodziców

    Dopóki nie zostałam mamą, nie rozumiałam ich potęgi :) Dziś Prawa Murphy'ego pozwalają mi do macierzyństwa podejść z dystansem i uśmiechnąć się w najbardziej absurdalnej sytuacji... Bo przecież prawdopodobieństwo zdarzenia się czegoś jest odwrotnie proporcjonalne do pożądania tego zdarzenia... i rodzice, to wiedza najlepiej...

  • Wychować Chłopca

    Podobno aby "dobrze" wychować chłopca matka musi być szczęśliwa, silna, pewna siebie...

  • Cyberpacjenci Dr Google

    Już 8 mln polskich internautów poszukuje w sieci informacji na temat zdrowia, chorób i ich leczenia. Zanim odwiedzą lekarza najpierw szukają w internecie informacji o objawach, z którymi mają do czynienia

Be happy


Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wypi­suje­my marzenia, a jakaś niewidzialna ręka nam je przekreśla... Nie mamy wtedy żadnego wyboru. Jeżeli nie jesteśmy szczęśliwi dziś, jak potrafimy być nimi jutro?Wykorzystaj ten dzień dzisiejszy. Obiema rękoma obejmij go. Przyjmij ochoczo, co niesie ze sobą: światło, powietrze i życie ­jego uśmiech, płacz i cały cud tego dnia. Wyjdź mu naprzeciw.

Phil Bosmans

Jakość czasu


Od wielu lat próbuję wytłumaczyć panu Tacie, że spędzać razem czas, to nie to samo, co razem przebywać w jednej czasoprzestrzeni... Można być obok i wcale czasu razem nie spędzać... Można patrzeć w tym samym kierunku i nie widzieć, iść równoległymi ścieżkami... a one nigdy się nie spotkają... pamiętam z geometrii... Dlatego oczywiste jest, że można mieć czas i wcale go nie wykorzystywać... Najłatwiej coś docenić, gdy czegoś brak... gdy się to straci. Deficyt skłania do refleksji... Ktoś może powiedzieć weekend? Wy macie całe życie wakacje/weekend... Poniedziałek, piątek czy niedziela, co za różnica skoro nie chodzicie do pracy i siedzicie w domu? Takim to dobrze... Paradoksalnie rozliczanie się z obowiązków przed samym sobą jest najtrudniejsze i choć "nic" nie robię na nadmiar wolnego czasu nie narzekam... Jestem z dziećmi 24/7... a jednak nie jest, to taka jakość spędzanego wspólnie czasu jakiej bym chciała... Pomijając fakt, że każdemu czasem się nie chce, a znaczenie codzienności najtrudniej dostrzec... po prostu ten czas w większość jest jałowy... Pył, piach przesypujący się w klepsydrze... I po to właśnie jest weekend, by się zaktywizować, porzucić codzienne czynności i wspólnie spędzić czas, wypełnić go wspólnymi doznaniami, przeżyciami, emocjami... Łapać znaczące skrawki, przebłyski sensu i odmienności... by docenić przełamanie codzienności. Być dla siebie na wzajem , a nie obok siebie... focus on beeing together... Czas jest zawsze... czasem mamy go za mało, czasem nie wiem, co z nim zrobić i godziny dłużą się przeokropnie... ale nie zapominajmy, że od nas zależy jakość czasu, który mamy... Czas jest dany, zastany... ale czy wykorzystany?






life lately


To był mój tydzień... Pierwszy raz od bardzo dawna moje potrzeby i plany wysunęły się na pierwszy plan. Nawet podstępna wysypka bostońska ich nie pokrzyżowała, choć morale matki ucierpiało. Oswajam Warszawę jak Mały Książę, czekam na wiosnę jak na Godota... Czas płynie. Anna po drugiej stronie lustra starzeje się, kurczy przygniatana codziennością... 


Paradoks czasu

Czas jest najbardziej paradoksalnym zjawiskiem jakie znam... czas płynie, ucieka, przeciak mi przez palce... ale, co to tak naprawdę znaczy? Dlaczego odkąd zostałam mamą, jak gnuśna ciotka podszczypująca dziecięce policzki, widzę upływ czasu z każdym kamieniem milowym w rozwoju moich dzieci? I dlaczego odkąd zamieszkałam na wsi mam wrażenie, że czas stoi w miejscu? Wiecie, że kalendarz z zeszłego roku mam pusty? Odkąd zamieszkałam z dala od miejskiego zgiełku, nie używałam osobistego planera, po za datami urodzin nic w nim nie zapisałam... służy Viki do malowania... Dziś mam, co notować... ale ostatni rok, to była przytłaczająca stagnacja i impregnacja kalendarza przez kurz... Z jednej strony nie dzieje się nic, z drugiej dzieje się tak dużo... Wiem jestem z tych co czują za bardzo myślą za dużo, rozpamietuja przeszłość, analizując, co mogłam zrobić inaczej... Tkwię jedną nogą w przeszłości, mijam się z teraźniejszością... robię krok do przodu, by cofnąć się trzy do tyłu i bilans jest taki, że stoję w miejscu... Cierpiąc na deficyt czasu, wciąż za dużo go marnuję... Nie mam czasu na sen... zarywam kolejne noce, by nadrobić, to na co zabrakło czasu w dzień... a prawda jest taka, że przecież w dzień nie wydarzyło się nic... nie jest to kwestia wydłużenia doby... mnie brak czau, nóż na gardle, motywują... Nie mam czasu... odczuwając bezsens sytuacji mam go za dużo... Minuta po minucie tyka w mojej glowie... Może ja stoję w miejscu, czas płynie... porywam mnie swoim nurtem, który nie wiadomo dokąd zmierza... Świadome doświadczanie przemijania... egzystencja wypadkową przenikająceych się teraźniejszości i przyszłości, współistniejących w teraźniejszości...