• Koniec niewinności

    Muszę ją uczulić na zagrożenia i dla jej dobra zburzyć bajkowy mit beztroski i bezgranicznej względem dorosłych ufności. Subtelnie wskazać nieakceptowalne zachowania, bestialskie gwałty dorosłych na dziecięcej niewinności. Nigdy nie skąpiąc córce czułości powiedzieć, że dotyk bywa zły, krzywdzący... że nikt nie ma prawa dotykać jej intymnych części ciała...

  • Prawa Murphy'ego dla rodziców

    Dopóki nie zostałam mamą, nie rozumiałam ich potęgi :) Dziś Prawa Murphy'ego pozwalają mi do macierzyństwa podejść z dystansem i uśmiechnąć się w najbardziej absurdalnej sytuacji... Bo przecież prawdopodobieństwo zdarzenia się czegoś jest odwrotnie proporcjonalne do pożądania tego zdarzenia... i rodzice, to wiedza najlepiej...

  • Wychować Chłopca

    Podobno aby "dobrze" wychować chłopca matka musi być szczęśliwa, silna, pewna siebie...

  • Cyberpacjenci Dr Google

    Już 8 mln polskich internautów poszukuje w sieci informacji na temat zdrowia, chorób i ich leczenia. Zanim odwiedzą lekarza najpierw szukają w internecie informacji o objawach, z którymi mają do czynienia

Matka Polka Terrorystka

Zanim dojrzałam do macierzyństwa... temat dla mnie nie istniał... Ani mnie ziębił, ani cieplił... Nie był tabu, ale jakoś nie było potrzeby go roztrząsać. Mama była moja, były mamy moich koleżanek i ta mama z piosenki, co krokodyla wsadziła do garnka. Był też motyw matki w literaturze przed maturą... Na studiach pedagogicznych uodporniłam się na wszelkie wychowawcze doktryny... I nagle bum! grom z jasnego nieba, obudził się We mnie instynkt macierzyński i zapragnęłam zostać mamą... Doskonale wiedziałam jaką mamą nie chcę być... zbudowałam swoją wizję macierzyństwa na zaprzeczeniu... Dopiero potem zaczęłam czytać, szukać... praktykować... i znalazłam swoją macierzyńską drogę... Brukowaną, krętą, pod górkę... ale moją... Moja wizja macierzyństwa ewoluowała... Dziś jestem mamą z niespełna pięcioletnim stażem, każdego dnia się uczę, popełniam błędy wychowawcze (tak wiem szkoda że uczę się na błędach popełnianych na własnych dzieciach, ale cudzych do nauki nie mam), wyciągam wnioski, nie zjadłam wszystkich rozumów... 


Jestem Matką... Polką z racji narodowości, choć dziś zestawienie tych dwóch wyrazów jest drwiącym epitetem. I coraz częściej mam wrażenie, że używając tego zestawienie sama, siebie obrażam. I wicie , co jeszcze? Ostatnio coraz częściej wstydzę się... Chcę być wzorem dla moich dzieci, chcę dla nich wszystkiego, co najlepsze... unikam matczynej rywalizacji, porównywania... Nie wdaję się w dyskusje na placach zabaw, nie komentuję postów na wallu super niani... Nie oceniam, szanuję, nie krytykuję... w język się ugryzę, byle kogoś nie urazić... Ważę słowa, bo zwrócić uwagę innej matce, to czyn grożący uszczerbkiem na zdrowiu... niemniej czasem człowiek musi... Staram się nie mieszać... interweniuję, gdy naprawdę widzę krzywdę dziecka. Przede wszystkim jestem człowiekiem (rodzice nauczyli mnie szanować innych, słuchać i nie odbierać im prawa do odmiennego zdania), potem matką ( tego codziennie, się uczę)... i wizji Matki Polki coraz bardziej się wstydzę... 

Wstydzę się wszechobecnej w mediach wizji Matki Polki Terrorystki, anonimowych potyczek w internecie, jadu lejącego się na forach... Terror laktacyjny, terror butelkowy, terror pieluszkowy, słoiczki, smoczki, szczepionki, klapsy... Jedna matka, by drugą w łyżce mleka utopiła, sprawdziła, czy zwłoki rywalki lepiej mleko modyfikowane, czy z piersi konserwuje, sprzątnęła nawilżaną chusteczką... Usta smoczkami o anatomicznym kształcie pozatykała, albo czarną polewkę ze słoiczka podała... Kobiety zawistne są... ojcowie by dali sobie po pysku i byłby koniec tematu, przedyskutowaliby opcje, po klapsie, rączki podane, sprawa załatwiona... A kobiety nie.. tu jad strumienianami leje się... sypnę soli do rany niech pojątrzy się... Macierzyństwo jest sprawą indywidualną, ale Matka wychowuje obywatela, jej problemy są społeczne... Każdy dorzuci dwa grosze w słusznej sprawie publicznego pożytku.


Matki Rodzicielki, werbalne bokserki, o swe racje na wirtualnych barykadach wojujące.. Kochające swoje dzieci, świecące przykładem... nie potrafiące uszanować drugiego człowieka... Jak można? Nie mogę pojąć. Nie godzę się na wychowywanie moich dzieci w atmosferze zawiści. Odcinam się grubą kreską. Jedna pani drugiej pani oczy wydłubała w imię idei. Są różne drogi... cel jeden - szczęście i dobro dziecka. Kocham moje dzieci, dokładam wszelkich starań, by zapewnić im harmonijny rozwój, kiedyś one wystawią mi świadectwo... Moje dzieci, tylko one, nie pani Jadzia z warzywniaka, matka trójki dzieci spod Warszawy, samotna matka ze Śląska, czy inna wszystkowiedząca Matka Polka...  Nie jestem idealna, ale nie muszę się dowartościowywać obrażając inne matki... Matko Polko nie musisz się ze mną zgadzać, ale uszanuj moje prawo do odmiennego zdania! Nie oceniaj, nie szufladkuj... Proszę... Odmienna wizja, nie musi być zła, gorsza, najgorsza... czyż nie nauczyła nas tego historia? Macierzyństwo to nie stopniowanie złego. Matki, wózkowe lwice terroryzują inne matki... Zew jajników, to bujda jest. Spotkajmy się w samo południe, jak dzieci maja drzemkę i stoczmy pojedynek na śmierć i życie butelka kontra cyc...

Masz inne zdanie wytłumacz mi, pokaż swoją wizję, uargumentuj... Konstruktywna krytyka, rzeczowe argumenty, kultura wypowiedzi! a nie obrażanie i napastliwa krytyka skłonią mnie bym zmieniła zdanie. Przecież mogę się mylić, mogę nieświadomie narażać dzieci na krzywdę. A tego bym nie chciała. Nie wiem wszystkiego, każdego dnia uczę się. Upokarzając mnie, mieszając z błotem, wyzywając nie przekonasz mnie bym karmiła piersią, butelką, spała z dzieckiem, z mężem, psem sąsiada, karmiła je słoiczkami, mięsnie, bezmięsnie, smarowała pupę sudocremem, zasypywała mąką ziemniaczaną, zakładała pampersy, dady, czy tetrę, spluwała przez lewe ramię, na grochu klęczała, jaglanką zapychała i parówek broń boże nie dawała... Rzucając kamieniem nie udowodnisz swojej racji... Wymierzając policzek Matce nie przekonasz jaj, że klaps to też bicie...

Swoją droga to niezły fenomen jest, by np sposób karmienia dziecka odbierać personalnie. Robisz inaczej? To robisz źle, jesteś złą matką! Robię jak chcę, wypchaj się, nie terroryzuj mnie! Matczyne krucjaty... wszystkie chwyty dozwolone.


Wiecie czym się różni Matka od Terrorystki? Z terrorystką można negocjować... z Matką Polką nie! Matka wie wszystko najlepiej... Sterroryzuje inne Matki by na świecie lepiej żyło się i dzieci szczęśliwsze były w oparach nienawiści, atmosferze zawiści ku chwale szczytnych idei. Matka Polka tolerancyjna jest, toleruje wszystkich, którzy myślą tak samo jak ona... całą resztę by do piachu wysłała babki robić i zamki budować. Ewentualnie na miejska paraolimpiadę z wózkiem- skok wzwyż przez krawężniki. Szacunek taki passe jest, niech rządzi strach, oceniajmy się niech jad strumieniami leje się... Niech dzieci uczą się, jak to w dorosłym życiu jest.

Homo homini lupus est


Wiecie ostatnio kłębi mi się pewna myśl w głowie...a le żeby nie zostać (again) posądzoną o trolling na moim( własnym i prywatnym/publicznym hulaj dusza) fanpage'u napiszę tutaj... bo wiem, że niewiele osób czyta... Homo homini lupus est, a matka matce wydłubałaby oczy. Zawsze lepiej dogadywałam się z kolegami dlaczego? Bo kobiety są zawistne, deprecjonują innych, by gloryfikować siebie... straszna prawda... Z jednej strony płeć piękna, empatyczne, wrażliwe, troskliwe, Matki rodzicielki opiekunki ogniska domowego... z drugiej jadowite żmije. Zew jajników to chyba jakiś mit, albo po prostu walka ze stereotypem Matki Polki, wielość zadań, obowiązków, konflikty ról społecznych, w które jesteśmy uwikłane sprawiają, że dla higieny  i zdrowia psychicznego popadamy w jadowitość względem innych matek...

Dlaczego nie mogę publicznie napisać, że jestem zmęczona? Że moje dzieci mnie denerwują? Przecież to prawda. Nie jestem robotem. Czy jedna i druga życzliwa, która zaraz rozpoczyna na mnie krucjatę nigdy nie bywa zmęczona? Matce nie wypada narzekać? Ja nie mam jak odpocząć od dzieci i to mój główny problem, nie mam niani, babci, która je weźmie na weekend... jestem z nimi 24h na dobę i to jest męczące... kocham je ale to mączące... Jak czytam siedź mniej na fb już mnie nawet nie śmieszy... irytuje do potęgi, bo że moim dziadkom i rodzicom nie umiem wytłumaczyć, że dziś nie trzeba mieć etatu w firmie tylko można prowadzić własną działalność w domu przez internet, to w pewien sposób zrozumiałe, różniąca pokoleń i te sprawy, ale że młode kobiety, często moje rówieśniczki nie rozumieją, że pracuję online to mi ręce opadają. Tak mam kompa włączonego prawie 24/7, różnica jest między nami taka, że ja zarabiam na chleb będąc online, a Ty masz rozrywkę ( bo Ci którzy pracują przez internet rozumieją sytuację). Napisanie postu na fb zajmuje mi kilka sekund, a jest powiązane z prowadzeniem bloga, którego się podjęłam i konsekwentnie realizuję ( jestem koziorożcem i jestem pracowita więc nie ma po łebkach staram się wszystko robić najlepiej jak potrafię). I nie nie mogę zrobić sobie urlopu, bo internet to nasz ( mój i męża) jedyny sposób zarobkowania. Śmieszą mnie akcje mama wraca do pracy, bo ja pracuję non stop, tydzień przed porodem zamykałam 3 projekty artystyczne, wróciłam do domu musiałam odpisać na tonę maili, nawet będąc bezrobotną prowadziłam agencję artystyczną z mężem... Własny biznes i jeszcze w branży artystycznej, gdy nie ma stałego dochodu uczy pewnej pokory i systematyczności... sama jestem szefem, pracuję w domu... ale to wymaga ode mnie ogromnej dyscypliny i samozaparcia. Nikt mnie nie rozlicza, ale nie pójdę na zwolnienie, bo mam chore dzieci, niestety u mnie sfera zawodowa( czytaj zarobkowa) i domowa idą równolegle i te dwie sfery bardzo się przenikają...

Jestem wielozadaniowa, nie chcę zaniedbywać dzieci, nie chcę zrezygnować z dziergania, prowadzenia bloga... dlatego czasem mnogość obowiązków mnie przytłacza i przerasta. Ale za Chiny Ludowe nie rozumiem po co te złośliwości i liczne " złote rady". Czasem czytając wypowiedzi niektórych mam ma straszny surrealistyczny obraz przed oczyma. Bo stwórzmy mozaikę "życzliwych rad". 3dni po porodzie jesteś piękna, niezaniedbana, codziennie ćwiczysz z Chodakiowską, jesteś na diecie chili3d da mam karmiących ( to oczywiście proforma, bo dobra karmiąca mam nie ma problemu z powrotem do formy po porodzie bo wielość obowiązków i karmienie piersią robi swoje, a jak jesteś gruba to twoja wina bo jesteś leniwa i to pop prostu twoja wina), przez co najmniej 2 lata karmisz piersią, bo butelkowe są gorsze, więc jak nie masz pokarmu to się tylko nie przyznawaj publicznie, bo nie wypada. W seksownej sukience( broń boże wyciągniętym dresie) gotujesz obiad z dzieckiem w chuście, a jak dziecko dużo płacze to w chuście nawet kupę idziesz zrobić, i masz wolne obie ręce. Nosisz seksowną bieliznę dla matek, używasz kosmetyków dla mam, czytasz prasę dla mam... Kochasz po równo nie zaniedbujesz, nie podajesz słoiczków, nie przekłuwasz uszu, nie pozwalasz dziecku oglądać tv tylko przesypujecie kolorowy ryż, chodzicie w śnieżnobiałych spodenkach na plac zabaw, rześka, uśmiechnięta,  nie spiąć wcale ( bo jakby zsumować wszystko co robisz to doby brakuje) nigdy nie jesteś zmęczona. Potem rozszerzanie diety BLW na porcelanie, parówek nie dajesz chyba, ze te po 35zł kg, co obok kawioru leżały, słodycze bez cukru. Leczycie choroby cywilizacyjne roznoszone w przedszkolu, bo dziecko ma dysleksję, adhd a rodzice śmią je posłać do przedszkola... Twoje dziecko jest grzeczne, nie brudzi się, jego kupa pachnie i jest nad wiek rozwiniete, uzdolnione w każdej dziedzienie, a jak nie to nawet się nie przyznawaj , że masz dziecko, popracuj nad tym bo przecież to świadczy o tobie , o twojej pedagogicznej porażce... nieudolności... ale jak, skoro jesteś idealna? Na pewno dziecko w szpitalu podmienili. Wiec dobra zarzynam się, pije redbula ( oczywiście po cichu bo wciąż udaję, ze karmię piersią) opowiadam  innej mamie jak to rosół z eko warzyw i eko kury ugotowałam, a ona phi ja to nawet makaron sama robię i mąkę sama mielę, ewentualnie sprowadzam najczystszą peruwiańską mąkę, jak nie mam akurat czasu zmielić, bo byłam w SPA. Oglądasz Supernianię i Surowych rodziców nie tam głupie seriale, przecież jesteś wykształcona masz magistra. W głowie masz litanię: nie mam pokarmu- moja wina, dziecko chore- moja wina, jestem zmęczona- moja wina... Jak one to wszystko robią?,w czym są lepsze? myślisz  przecież się staram... Chwalisz się innej mamie mój półtoraroczny synek mówi kocham cię mamo i robi już siusiu na nocnik i bum kubeł zimnej wody, a mój syn to już próbuje pisać i czytać, a nocnik opanował dawno temu (g... prawda bo widzę że ma pampersa, ale to tylko na wyjścia, żeby publiczne siusianie go nie stresowało, w domu jak nikt nie widzi to on już nawet klapę podnosi i sika na stojąco)... no i przestałam rozmawiać z mamami na placu zabaw, bo porównywania nie zdzierżę... Jesteś w ciąży jedziesz autobusem, pot po tyłku ścieka...nie łudź się miejsca to może ustąpi Ci młody mężczyzna, bo płeć żeńska to ma problemy z pamięcią i nie pamięta jak potrzebowała usiąść, gdy brzuch ciążył... Nie chodzi o kółko wzajemnej adoracji, ale krytykę konstruktywną i zwykłą ludzką empatię. Potrzebuję rady , to o nią poproszę, robię coś źle zwróć mi uwagę nie obrażając mnie. Nikt nie ma monopolu na rację, a szkół wychowywania jest wiele... często działam intuicyjnie, ale kocham moje dziecko i nie chciałabym go skrzywdzić...

Sytuacja abstrakcja jakiś czas temu napisałam, że nie mam wody ( rury zamarzły) i zimno ( jest zima) czytam odpowiedź dlaczego narażasz dzieci na mieszkanie na wsi, nie maja warunków ważne, że masz internet co? no błagam narażam dzieci na mieszkanie na wsi, bo w miejskim smogu lepiej... na pewno łatwiej jak masz centralne ogrzewania i podstawią beczkowóz... Kompletny brak logiki, ignoranctwo? Stereotyp Matki Polki wcale nie odchodzi do lamusa, walczymy z nim i pielęgnujemy... pardoks. Zakładasz rodzinę, rodzisz dzieci zamiast robić karierę? Nie masz ambicji jesteś za młoda, za głupa, za stara...zawsze jakieś ale więc walcz udowadniaj że jest inaczej...

Wiecie bycie Matką Polką to banał Ty musisz być Superwomen- Super matka, super kucharka, super kochanka, super pracownik, super wykształcona, super oczytana, super chuda, super zadbana...cyborg, robot... Tylko wiesz co jak będziesz się zarzynać słuchając życzliwych rad pamiętaj, że Superbohaterowie nie istnieją... to fikcja literacka. Czy ktoś tak jak ja widzi te sprzeczności? Niby rozprawiamy o macierzyństwie bez lukru, równych prawach, ale tkwimy w błędnym kole matki idealnej... Jak wiatr zawieje... Na fb matka życzliwa lubi milion stron raz jest eko, raz psycho, raz sexi., raz szczepi, raz wege, raz modna.... i zawsze jest naj hop do przodu i zawsze innym udowadnia jak się do niczego nie nadają. Pewne jest jedno, innej matce zawsze można dowalić, pokazać innym jaka jestem idealna, jak inni w to uwierzą, to mi będzie lżej... A i tak czego zrobisz wszystkim nie dogodzisz, zawsze na twoje działanie, postawę, będzie kontra...

Ostatnio czytałam o pomalowanych paznokciach... szczyt paradoksu i złośliwości prosty przykład... pomalujesz paznokcie jesteś złą mamą, bo poświęcasz czas na głupoty, masz za dużo czasu, nic nie robisz skoro masz czas na malowanie paznokci, no i kobieta pracująca w domu nie ma pomalowanych paznokci bo lakier odpryskuje jak zmywasz naczynia, w lakierze jest chemia nie dbasz o zdrowie dziecka, kupujesz tani jesteś tandetna, drogi jesteś rozpieszczona i takiej to dobre siedzi w domu maluje paznokcie a mąż zarabia...nie pomalujesz paznokci jesteś złą mamą bo nie dbasz o siebie, dajesz zły przykład córce, będziesz mogła mieć pretensje tylko i wyłącznie do siebie, jak twoje dziecko będzie się wychowywać w niepełnej rodzinie, bo maż cie zostawił dla innej, bo o siebie nie dbasz po porodzie...



Człowiek człowiekowi wilkiem, a matka matce jadowitą żmiją.