Kiedy 4 lata temu kompletowałam wyprawkę dla Vi znajoma powiedziała mi, że najdroższa rzecz oprócz wózka to termometr... hmmm zwariowała pomyślałam. Po co to komu i na co? Zresztą termometr wydawał mi się totalnie niepotrzebny, odkąd wyprowadziłam się z domu takiego ustrojstwa nie używałam... mierzenie temperatury? Przecież wiem kiedy mam gorączkę, a ile stopni nie muszę wiedzieć... Pojawienie się dziecka szybko zweryfikowało to podejście.. dziecko ciągle ma podwyższona temperaturę, gorączkę, ząbkuje...a i babcia zdradziła, że przy problemach z wypróżnianiem warto dziecku termometrem pomóc... Nawet nie próbuję zliczyć ile termometrów przerobiłam...ech, chińskie elektryczne, co po kilku pomiarach żyją własnym życiem, w smoczku, w papierku... nawet taki szklany kupiłam ( jak rtęciowy, ale nie rtęciowy) i niestety był jednorazowy, bo się go nie da strzepnąć, albo ja nie umiem... O ile przy Vi jeszcze jakoś dawałam radę, to z ruchliwym Igorem noway, on nawet pieluchę ma zmienianą w biegu... Dzięki uprzejmości
projektu wyprawka odkryłam nową jakość pomiaru:) Testuję z dzieciakami termometr Topcom TH-4655. Czy jest jakiś super niezwykły? Nie, termometr jak termometr, lekki, poręczny... ale jedno jest ważne działa i jest łatwy w użyciu. Elektroniczny termometr 5 w 1 czyli wielofunkcyjny gadżet... Termometr ten mierzy temperaturę powietrza, temperaturę ciała dziecka w uchu i na czole, a także jedzenia i wody. Mierzy on temperaturę w uchu i na czole i robi o bardzo szybko. W zaledwie 2 sekundy, co przy ruchliwym, albo rozdrażnionym choroba dziecku, jest na zdecydowanie na plus. Nie wiem jak jest z jego dokładnością... ale przy kolejnych próbach konsekwentnie pokazuje tą sama temperaturę, więc na pewno nie mierzy jak mu się podoba. Dla młodych rodziców na pewno fajna opcją jest pomiar temp jedzenia i wody bo te opcje z łokciem i nadgarstkiem to nie każdy lubi. Z funkcji dodatkwych, z których skorzystamy lub nie... pokazuje datę (rok, dzień i miesiąc), godzinę na przemian z temperaturą powietrza oraz zapamiętuje wyniki pomiarów. I akurat ta ostatnia funkcja bywa dość przydatna, gdy dziecko jest chore i trzeba kontrolować temperaturę. Cóż więcej... termometr jest zgrabny, estetyczny, lekki i cena również jest do przełknięcia. Stacja dokująca jet taki nawet ładny ten termometr jest, no i przetrwał pomiary temperatury u wszystkich lalek i miśków Vi więc zapowiada się w miarę wytrzymale.