• Koniec niewinności

    Muszę ją uczulić na zagrożenia i dla jej dobra zburzyć bajkowy mit beztroski i bezgranicznej względem dorosłych ufności. Subtelnie wskazać nieakceptowalne zachowania, bestialskie gwałty dorosłych na dziecięcej niewinności. Nigdy nie skąpiąc córce czułości powiedzieć, że dotyk bywa zły, krzywdzący... że nikt nie ma prawa dotykać jej intymnych części ciała...

  • Prawa Murphy'ego dla rodziców

    Dopóki nie zostałam mamą, nie rozumiałam ich potęgi :) Dziś Prawa Murphy'ego pozwalają mi do macierzyństwa podejść z dystansem i uśmiechnąć się w najbardziej absurdalnej sytuacji... Bo przecież prawdopodobieństwo zdarzenia się czegoś jest odwrotnie proporcjonalne do pożądania tego zdarzenia... i rodzice, to wiedza najlepiej...

  • Wychować Chłopca

    Podobno aby "dobrze" wychować chłopca matka musi być szczęśliwa, silna, pewna siebie...

  • Cyberpacjenci Dr Google

    Już 8 mln polskich internautów poszukuje w sieci informacji na temat zdrowia, chorób i ich leczenia. Zanim odwiedzą lekarza najpierw szukają w internecie informacji o objawach, z którymi mają do czynienia

Twoje DIY



Pierwsza książka Kasi Ogórek, najpopularniejszej blogerki DIY, to zbiór pomysłów na dekoracje do wykonania dla każdego – amatorów i profesjonalistów, dzieci i dorosłych, według zasad: bez użycia narzędzi, bez szablonów, łatwe do powtórzenia, ale zaskakujące, nieszablonowe wykorzystanie znanych technik, odmienianie banalnych przedmiotów i tworzenie nowych, unikatowych. 

Posiadanie hobby daje psychiczne poczucie komfortu, bo wyzwala aktywność, którą sami wybieramy, a ona daje nam tak dużo satysfakcji, że czujemy szczęście. Dlatego tak ważne jest, aby znaleźć pasję, w której najlepiej się realizujemy. W tej książce znajdziemy wielką pasję Kasi Ogórek do tworzenia w myśl zasady "zrób to sam", a jej pomyslowe tutoriale pozwolą nam zacząć przygodę z własnoręcznym tworzeniem dekoracji, prezentów, elementów świątecznego wystroju mieszkania czy rzeczy pomagających w wygodnej organizacji domu. Autorka wierzy, że wystarczy dobra instrukcja, aby każdy zaczął wykonywać coś handmade. "Krok po kroku do zrób to sam" przedstawia 60 kreatywnych tutoriali dla każdego oraz motywuje do stawiania coraz śmielszych kroków w DIY. To doskonała pozycja zarówno do zabawy dla początkujących, jak i osób, które mają już doświadczenie w pracach ręcznych.



Zastrzyk inspiracji bywa motywujący... zwłaszcza gdy szukamy pomysłu na unikalny prezent, który ma sprawić radość bliskim. Słyszeliście o słoikach pozytywnych myśli ? Pomysł banalnie prosty, a jednak potrafi wywołać uśmiech na twarzy. 365 pozytywnych myśli w słoiczku, na każdy dzień roku... Zamknięte w szklanej oprawie cytaty, hasła przewodnie dnia codziennego.





Naturalne, ekologiczne... MYDŁO


Mydło wszystko umyje, nawet uszy i szyję Mydło, mydło pachnące jak kwiatki na łące... Ostatnio stanęłam przed półką z mydłami w drogerii i postawiłam sobie za punkt honoru znaleźć bezpieczne mydło w kostce. Jak najbardziej naturalne, nie drażniące skóry, nie wywołujące reakcji alergicznej... Prawdziwe szare mydło do kąpieli odeszło już dawno do lamusa... 

Mydła to nic innego jak sole sodowe lub potasowe kwasów tłuszczowych, wzbogacone o substancje pielęgnujące skórę. Zależało mi, żeby mydła nie miały w składzie produktów pochodzenia zwierzęcego, więc w pierwszej kolejności wyeliminowałam te z napisem Sodium Tallowate (sól sodowa tłuszczu zwierzęcego) na etykiecie. Zdziwiłam się, bo w przedbiegach odpadł Biały Jeleń ( poza tłuszczem zwierzęcym mydło zawiera potencjalnie niebezpieczne związki i drażniące detergenty syntetyczne...). Nie znalazłam na sklepowej półce mydła stricte glicerynowego. Skupiłam się na produktach, na których etykiecie skład zaczynał się od: Sodium Cocoate (sól sodowa oleju kokosowego), Sodium Palm Kernelate (sól na bazie oleju palmowego). Kolejnym pożądanym składnikiem, który na etykiecie miał się znaleźć zaraz po wodzie była gliceryna. Szukałam mydła nie zawierającego składników ropopochodnych, barwników, nieperfumowanego.


Komercyjni producenci zastępują naturalne roślinne oleje pochodnymi ropy naftowej, które są tańsze, ale niebezpieczne i rakotwórcze. Wypisałam sobie kilka składników drogeryjnych mydeł, którymi nie chcę traktować skóry mojej, a tym bardziej dzieci... Parabeny, PEGi, Lauryl Methyl Gluceth-10 Hydroxypropyldimonium Chloride, Sodium Dodecylbenzinesulfonate, Penta Sodium Pentatate, parafina, olej mineralny... Czarna magia, niezrozumiała terminologia... I wicie co? Załamałam się... Postanowiłam zamówić mydło marsylskie online, a w drogerii wybrałam rossmanowe mydło dla dzieci, mniejsze zło z ogólnodostępnych tanich mydeł...

Skład mydła dla dzieci Babydream:
Sodium palmate – sól sodowa oleju palowego
Sodium cocoate – sól sodowa oleju kokosowego
Aqua – woda
Glycerin – gliceryna
Parfum – substancja zapachowa (niestety)
Simmondsia chinensis oil – olejek jojoba
Glycine soja oil – olej sojowy
Bisabolol – naturalny składnik rumianku o właściwościach kojących, łagodzących i przeciwinfekcyjnych
Chamomilla RecutitaFlower Extract – wyciąg z kwiatu rumianku pospolitego
Lanolin – lanolina
Sodium chloride – chlorek sodu
Phytic acid – kwas fitowy; składnik naturalny
CI 77891 – dwutlenek tytanu.


Kolejnym etapem mydlanego badania rynku było zrobienie mydła w domowym zaciszu... Bo stwierdziłam, że nie chcę żeby mój organizm wychodził na myciu jak Zabłocki na mydle... Do początków XX wieku, mydła wyrabiano w domu, więc stwierdziłam, ze i ja mogę:) Robiąc mydło samodzielnie możemy kontrolować zawartość składników i dokonywać wyborów zgodnych z naszym upodobaniem co do składu lub zapachu, a także działania mydła. Pierwsze mydło zrobiłam... z mydła ( wyselekcjonowanego z gamy dostępnych na rynku), kolejne będzie z glicerynowej bazy mydlanej, bo zabawy w małego chemika, zmydlanie, itp to nie dla mnie.

Peelingujące mydło kawowo-owsiane krok po kroku, czyli jak sobie (prawie) sama zrobiłam mydło:)


2 kostki mydła
esencja kawowa z fusami
płatki owsiane
cynamon
olejek cynamonowy


Mydło trzemy na tarce, rozpuszczamy w kąpieli wodnej, dodajemy esencję kawową z fusami, cynamon, olejek eteryczny o zapachu cynamonu i płatki owsiane, mieszamy i przekładamy do pojemniczków wysmarowanych tłuszczem ( u mnie oliwa z oliwek, żeby łatwiej wyjąc potem mydło). Odstawiamy w chłodne miejsce do zastygnięcia





Domowa Sól Kąpielowa

Sobota, to dla mnie dzień domowego SPA, cotygodniowy rytuał łechtania swego ciała i kobiecości gorącą kąpielą z dużą ilością piany, maseczkami upokarzającymi i pachnącymi smarowidłami... Jak jakiś czas temu byłam na spotkaniu blogerek w Evi Medi Spa przeszłam przyspieszony kurs jak samemu przygotować sól do kąpieli. Postanowiłam w tedy spróbować swych sił w przemyśle kosmetycznym:) Nie dostałam rekomendowanej soli himalajskiej, ale poczytałam o właściwościach gruboziarnistej soli morskiej i w domowym zaciszu przygotowałam lawendową sól morską z rozmarynem do kąpieli.


Sól morska zawiera ponad 37 mikroelementów i minerałów: m.in. magnez, potas, żelazo, wapń, miedź, brom, jod i krzem. Dzięki temu wzmacnia i ujędrnia skórę. Regularne stosowanie takiej soli działa wyszczuplająco i antycellulitowo. Przeciwdziała wysuszaniu się skóry, ponieważ taka kąpiel pozwala soli odkładać się w wierzchnich warstwach naskórka i wiązać tam wodę, co pomaga utrzymać naturalny, ochronny płaszcz na skórze dzięki czemu skóra nie wysycha. Morska sól i olejek lawendowy posiadają właściwości którym poddają się takie dolegliwości jak łuszczyca, egzema, zapalenie skóry. W czasie kąpieli w soli, toksyny opuszczają organizm a minerały zawarte w solance przedostają się do skóry. Obniża to kwasowość i równoważy pH skóry, dodany do niej olejek lawendowy relaksuje, a zapach lawendy kojąco wpływa na zmysły... Olejek lawendowy jest jednym z najbardziej wartościowych olejków eterycznych działa uspokajająco, wycisza, łagodzi bóle głowy. Kąpiele z dodatkiem morskiej soli lawendowej, znacznie łagodzą napięcia nerwowe, migreny, bóle menstruacyjne, i mięśniowe. Wykazuje ponadto właściwości antyseptyczne, hamuje nadmierną potliwość i zmiękcza skórę...

jak zrobić sól do kapieli

  • 1 kg gruboziarnistej soli morskiej 
  • 1 łyżka oleju migdałowego, albo oliwki kosmetycznej 
  • 1 łyżeczka naturalnego ojejku eterycznego 
  • 1/3 szklanki bezzapachowego mydła w płynie 
  • dodatki, np zioła lub suszone płatki kwiatów 

lawendowe pole

Przygotowanie:
W jednym pojemniku energicznie mieszamy wszystkie płynne składniki, powinniśmy uzyskać konsystencję majonezu. W drugim pojemniku szykujemy sól. Łączymy sól i płynne dodatki i odstawiamy na ok. 10 minut, aby sól dobrze nasiąkła olejkami eterycznymi. W tym czasie szykujemy blaszkę wyłożoną pergaminem. Sól rozsypujemy na blaszce, rozkładamy równomiernie i odstawiamy w ciepłe i suche miejsce na ok 24 godziny ewentualnie podgrzewamy w piekarniku ( 10 minut 200 stopni)  w celu utrwalenia aromatu. Do tak przygotowanej soli dodajemy suszone kwiaty, zioła i przekładamy do słoiczka. Sól gotowa do użycia... przyjemnej kąpieli :)





Tablica kredowa DIY


Mały żółty pojemniczek, z którym wyszłam z ostatniego spotkania Mam Ekspertek, a jaki impuls do kreatywnego działania:) Farba tablicowa marki Benjamin Moore to wodorozcieńczalna, lateksowa farba akrylowa o półmatowym wykończeniu, która przekształca powierzchnie ścian i innych elementów wewnątrz pomieszczeń w tablicę po której można pisać i rysować kredą. Produkt dostępny jest w pełnej gamie kolorów... więc kredowa tablica nie musi być już czarna, czy zgniło zielona... jak ze szkolnego wspomnienia... 



Farba jest bardzo wydajna i dobrze kryje. Żółta farba tablicowa bez problemu pokryła fioletowy lateks na ścianie. Wykonanie naszej tablicy kredowej, to była chwila malowania i czekania, aż farba wyschnie... A wyschła bardzo szybko i nie wydzielała drażniącego zapachu. Jak zapewnia producent farba jest w pełni bezpieczna dla domowników i charakteryzuje się bardzo niską zawartością lotnych związków organicznych (LZO). Farba tworzy wyjątkowo trwałe warstwy malarskie o doskonałej odporności na zmywanie.  






Farba tablicowa, to fajna sprawa zastosowanie znajdzie w każdym pomieszczeniu i na różnorodnej powierzchni. Może pełnić rolę tablicy w pokoju dziecięcym, ale również kalendarza w domowym biurze czy planu dnia w przedpokoju lub kuchni. Ja mam swój kredowy notatnik nad blatem w kuchni, ale planuję jeszcze ozdobić tą farbą doniczki na zioła... Inspiracji w internecie jest bez liku. Tak sobie myślę, że może stolik dziecięcy również dostanie nowy design i przeciągnę blat farbą tablicową... Dzieci będą mogły po nim mazać do woli:)






Walentynkowe DIY



Ci, którzy znają Dziecięce Klimaty ciut dłużej, wiedzą, że szydełkuję... Ostatnio mniej, bo doba za krótka...ale jednak. Dziś chciałabym się z Wami podzielić pomysłem na szydełkową Walentynkę...


Potrzebujemy 2 kolory włoczki szydełko i chwilę czasu:) Duńskie serduszka możemy również szybciutko przygotować z kolorowego papieru lub filcu



Zainteresowanym chętnie podeślę szydełkowy pattern ( piszcie klimaty.dziecice@gmail.com), tym którzy mają dwie lewe ręce do robótek polecam wersję papierową:)





Kalendarz Adwentowy


Święta coraz bliżej, gdzieś od połowy listopada w marketach i sklepach spożywczych wysp adwentowych kalendarzy... Moje dzieciaki pewnie jak co roku babcia obdaruje, a ja będę musiała pilnować, żeby Igor nie zjadł wszystkich czekoladek jednego dnia... Wiecie, że pierwszy Kalendarz Adwentowy, który został zrobiony ręcznie pochodzi z 1851 r? Pomysł na specjalny kalendarz do odliczania dni od pierwszego dnia grudnia do Wigilii Bożego Narodzenia pochodzi z XIX wieku od niemieckich luteranów... tą miła tradycję zawdzięczamy protestantom... Kalendarze umilają dzieciom oczekiwanie, odliczanie dni do Świąt... ale mogą być również dekoracją... Kupne ogólnodostępne, ale muszę w końcu pomyśleć o własnoręcznym przygotowaniu kalendarz ze zdrowymi smakołykami w pięknej odsłonie...

Blogplanner


Ostatnio postanowiłam zrobić coś dla siebie... Ponieważ aktualnie blog awansował do top ten rzezy priorytetowych... więc zamarzył mi się planner blogera... bo jestem koziorożcem, takim poukładanym, zorganizowanym jak trzeba:) hmmm.... i tu chyba był palec opatrzności, bo dziś moja nokia wylądowała w serwisie razem z organizerem wypełnionym datami, terminami... Robótki ręczne lubię, nie koniecznie w papierze... Z oszczędności drukowałam dwie strony na jednej... i przypomniałam sobie, że nie umiem prosto ciąć dopiero jak zobaczyłam jak koślawo to robię:) W pocie czoła, drżącymi rękami z nożyczkami... organizer/planner zrobiłam. Ma mi pomóc garnąc czasoprzestrzeń... a podczas wyjazdu po prostu o niczym nie zapomnieć... bo blog to przyjemność pisania, ale również zobowiązania...