• Koniec niewinności

    Muszę ją uczulić na zagrożenia i dla jej dobra zburzyć bajkowy mit beztroski i bezgranicznej względem dorosłych ufności. Subtelnie wskazać nieakceptowalne zachowania, bestialskie gwałty dorosłych na dziecięcej niewinności. Nigdy nie skąpiąc córce czułości powiedzieć, że dotyk bywa zły, krzywdzący... że nikt nie ma prawa dotykać jej intymnych części ciała...

  • Prawa Murphy'ego dla rodziców

    Dopóki nie zostałam mamą, nie rozumiałam ich potęgi :) Dziś Prawa Murphy'ego pozwalają mi do macierzyństwa podejść z dystansem i uśmiechnąć się w najbardziej absurdalnej sytuacji... Bo przecież prawdopodobieństwo zdarzenia się czegoś jest odwrotnie proporcjonalne do pożądania tego zdarzenia... i rodzice, to wiedza najlepiej...

  • Wychować Chłopca

    Podobno aby "dobrze" wychować chłopca matka musi być szczęśliwa, silna, pewna siebie...

  • Cyberpacjenci Dr Google

    Już 8 mln polskich internautów poszukuje w sieci informacji na temat zdrowia, chorób i ich leczenia. Zanim odwiedzą lekarza najpierw szukają w internecie informacji o objawach, z którymi mają do czynienia

Mirosław Huszcz Skąd się biorą dzieci?

Maciek ma pięć lat i chodzi do przedszkola. Jest w grupie starszaków. Często bywa smutny, zamyślony. Czuje się samotny, bo w domu nie ma się z kim bawić.


Zazdrości innym dzieciom, mającym braciszka lub siostrzyczkę: Marek może bawić się z Alą, Ewa z Gosią, Karolinka z Jasiem. Nawet ten rudy Krzyś ma siostrzyczkę Kasię o marchewkowych włosach i wszystkim się chwali, że jest tak do niego podobna.


I wreszcie dzisiaj Maciek postanowił, że zapyta mamusię, dlaczego nie ma siostrzyczki albo braciszka.
   Nie od razu otrzymał odpowiedź...
   Pewnego dnia rodzice długo rozmawiali w kuchni, a później przyszli do niego do pokoju.


Mamusia wzięła Maćka na kolana, przytuliła do siebie i poważnie powiedziała:
   - Wiesz kochanie, będziemy mieli dzidziusia.
   Najpierw zdziwił się, potem ucałował mamę i tatę, i skacząc z radości głośna wołał:
   - Będziemy mieli dzidziusia! Będziemy mieli dzidziusia!
   Miał wielką ochotę pobiec od razu na dwór i wszystkim kolegom oznajmić wielką nowinę. Oni chyba nie wyobrażają sobie, jak to przyjemnie mieć brata, razem z nim biegać po podwórku, grać w piłkę, bawić się wspólnymi zabawkami. Albo siostrzyczka - taka mała, ze śmiesznymi warkoczami - będzie jej opiekunem, będzie mógł jej bronić. No i wreszcie nie będzie sam.
   Maciek wydał okrzyk wojenny Apaczów i aż zasapał się z radosnego podniecenia.
Nagle stanął i zamyślił się:
"Ale gdzie on będzie spał? Nie mamy przecież malutkiego łóżeczka i wózka?"


- Synku, na razie łóżeczko nie będzie potrzebne, na dzidziusia musimy przecież jeszcze długo poczekać.
   Chłopiec zmartwił się. Myślał, że zaraz będzie mógł się z nim bawić. 
   Od tego czasu często rozmawiali o dzidziusiu. Mama szykowała malutkie kaftaniki, obrębiała pieluszki. Pewnego dnia tatuś kupił małe, drewniane łóżeczko.
   - Łóżeczko postawimy w naszym pokoju, aby maleństwo nie przeszkadzało Maćkowi - powiedział tatuś.
   - Tak - odpowiedziała mamusia - do niemowlęcia trzeba będzie wstawać w nocy.
   - Mamusiu, a skąd weźmiesz dzidziusia? - spytał Maciek.
   - Urodzę go.
   - A co to znaczy urodzić?...


 W moim brzuszku, w specjalnym woreczku, podobnie jak w ciele każdej kobiety, są malutkie jajeczka, mniejsze niż główka szpilki. Aby jajeczko to mogła rozwinąć się w małego dzidziusia, musi się ono połączyć z nasionkiem, które nazywamy plemnikiem. Plemniki są bardzo małe, jeszcze mniejsze niż jajeczko.


  Jak ci już powiedziałam, jajeczko znajduje się w ciele mamusi, natomiast nasionko, czyli plemnik, powstaje w ciele tatusia. 
Tak więc do tego, aby powstał mały dzidziuś, potrzebna jest mamusia i tatuś. 
W brzuchu mamusi, w tym woreczku, rośnie i rozwija się mały dzidziuś. Trwa to dość długo, prawie dziewięć miesięcy. 
Dziecko jest najpierw bardzo maleńkie i rozwija się stopniowo. Powoli rosną mu nóżki, rączki, nos oczy i buzia. Wyobraź sobie, że teraz jest wielkości ziarenka groszku.
   - A wiesz, że taki mały dzidziuś ma już serce? Słyszał jego bicie lekarz, gdy mnie badał.


- A czy dzidziuś je? - spytał Maciek.
- Wszyscy musimy jeść, aby żyć. Zauważyłeś na pewno synku, że jem teraz więcej twarożku, warzyw i owoców; muszę bowiem jeść to, co potrzebne jest maleństwu. Odżywia się ono w moim brzuszku prze specjalną rurkę, którą nazywamy pępowiną.
- Mamusiu, a czy mnie, gdy byłem dzidziusiem i żyłem w twoim brzuszku, też karmiłaś przez pępowinę?
   - Tak, Maćku. Pępek, który masz na brzuszku, stanowi po niej ślad. Zresztą ma go nie tylko każdy człowiek, ale również psy, koty, morskie świnki, hipopotamy, tygrysy, a także i inne zwierzęta, których dzieci rozwijały się w ciele matki.


Upłynęło znowu trochę czasu. Pewnego dnia mamusia usiadła w fotelu i przywołała synka. Gdy podszedł, powiedziała:
   - Dotknij rączką mojego brzucha, czy czujesz?
   W brzuszku mamy jakby coś się poruszyło.
   - Czy wiesz co to jest? To nasze małe dziecko rusza się. Niedługo już się urodzi.


Któregoś dnia tatuś przyszedł odebrać Maćka z przedszkola.
- Rano odwiozłem mamę do szpitala, w którym urodzi dzidziusia - powiedział
W domu tatuś wziął go na kolana, przytulił do siebie i głaskał po głowie. Był bardzo zdenerwowany, nic nie mówił, tylko spoglądał na zegarek.


Nagle ciszę przerwał dzwonek telefonu. Tatuś słuchał przez chwilę, wreszcie zawołał wesoło:
   - Dziewczynka! Masz siostrzyczkę. Ponieważ jesteś już prawie mężczyzną, będziesz musiał się nią opiekować.
   - Oczywiście - odpowiedział Maciek dumnie i dodał - będzie miała na imię Ania... 
   Tatuś napisał do mamy list i taksówką pojechali do szpitala. Było to ogromne przeżycie. Szkoda tylko, że nie mogli zobaczyć mamusi i małej Ani.
   W ciągu Następnych dni sprzątali mieszkanie. Myli drzwi i okna. Tatuś wziął nawet kilka dni urlopu.
   Wreszcie nadszedł oczekiwany dzień. Bardzo przejęci, odświętnie ubrani, zabrali rzeczy dla dzidziusia i pojechali do szpitala. Maciek nie mógł się doczekać, kiedy zobaczy małą Anię. Po krótkim oczekiwaniu ujrzał nadchodzącą mamusię. Podbiegł do niej. Mamusia przytuliła go do siebie i przez łzy powiedziała:
   - Tak się cieszę, że już jestem z wami!


   Maciek zobaczył tatusia, który niósł zawiniątko, a w nim - Anię. Ucieszył się bardzo i krzyknął z radości. Na to mamusia powiedziała:
   - Nie budź jej, ona śpi.
   Maciek wspiął się na palce i z ciekawością zajrzał do zawiniątka. Mógł zobaczyć tylko malutką główkę.
   W domu Ania obudziła się i głośno zapłakała.
   - Ona na pewno jest głodna - powiedział tatuś.
   Mamusia wzięła ją na ręce i zaczęła karmić piersią.
   - Ale ona ma apetyt - zauważył Maciek.
   - Tak, karmię ją co trzy godziny.
   Podczas karmienia obserwował Anię. Miała maleńkie rączki, nosek i lekko przymrużone oczka.
   Mamusia patrzyła na Maćka z uwagą.
   - Zobaczysz ją za chwilę przy przewijaniu - powiedziała.
   Po karmieniu mama położyła Anię na stole i odwinęła z pieluszek.
   - Jakie ona ma maleńkie rączki i nóżki - zdziwił się Maciek.


 Chwilę popatrzył na nią uważnie.
   - Ale ona jest inna niż ja - powiedział zdziwiony. 
   - Maćku, chłopcy i dziewczynki, podobnie jak mężczyźni i kobiety, różnią się między sobą. Dziewczynki pod brzuszkiem mają otworek, który jest zakończeniem pochwy, natomiast u chłopców pod brzuszkiem jest prącie. Malutkie dzieci prącie nazywają kranikiem lub siusiakiem, bo robią nim siusiu.
   - A jak ja mam mówić?
   - Jesteś już prawie dorosły, wszystko więc chyba będziesz nazywał "po dorosłemu".
   - Czy ja też byłem w brzuszku u mamusi i wyszedłem na świat przez pochwę?
   - Naturalnie synku. Wszystkie dzieci najpierw znajdują się w brzuszku u swoich mam, a potem wychodzą przez pochwę, która bardzo się wtedy rozciąga; jest jakby z gumy, bo przecież musi przez nią przejść cały dzidziuś. Rodzenie dziecka nazywa się porodem.


- A czy wiesz, czym różni się dorosły mężczyzna od dorosłej kobiety? - spytała mamusia. - W kobiecych piersiach wytwarza się mleko, którym karmią małe dzieci, tak jak ja Anię.


W piersiach ojców mleko nigdy się nie pojawia.
   - Ale mamusia nie ma wąsów jak tatuś - zawołał Maciek.
   - Tak wąsy i broda rosną tylko dorosłym mężczyznom.
   -Ja też jak dorosnę, będę nosił brodę i wąsy, tak jak wujek Olek.
   - I wtedy, gdy będziesz już dorosłym mężczyzną, ożenisz się i będziecie mieć z żoną dzieci, tak jak ja z tatusiem. Stworzycie nową rodzinę.
   - A ty mamusiu będziesz wtedy babcią, a tatuś dziadkiem?
   - I wtedy na pewno zapuszczę brodę - wtrącił tatuś zza gazety - bo jak by wyglądał dziadek bez długiej brody.


Ilustracje: Wanda Orlińska













„Bestie z południowych krain”


„Bestie z południowych krain” został okrzyknięty najlepszym amerykańskim debiutem ostatniej dekady i sensacją festiwalu w Sundance w 2012 roku. Został laureatem głównej nagrody tej imprezy, był także najwyżej oceniony przez krytykę i publiczność. „Bestie z południowych krain” to fascynujące wizualnie połączenie realistycznej opowieści, kina fantasy i baśni. Film rozgrywa się w krainie zalanej przez powódź o apokaliptycznych rozmiarach. Grupa ocalonych zamieszkuje skrawki suchego lądu i szykuje się do walki z bestiami, które pod wpływem kataklizmu przebudziły się z tysiącletniego snu. Główną bohaterką jest mała dziewczynka, mająca wyjątkowy kontakt ze światem natury. Swój dar przetrwania i niezwykłą mądrość przeciwstawi nadciągającemu niebezpieczeństwu...