Muszę ją uczulić na zagrożenia i dla jej dobra zburzyć bajkowy mit beztroski i bezgranicznej względem dorosłych ufności. Subtelnie wskazać nieakceptowalne zachowania, bestialskie gwałty dorosłych na dziecięcej niewinności. Nigdy nie skąpiąc córce czułości powiedzieć, że dotyk bywa zły, krzywdzący... że nikt nie ma prawa dotykać jej intymnych części ciała...
Dopóki nie zostałam mamą, nie rozumiałam ich potęgi :) Dziś Prawa Murphy'ego pozwalają mi do macierzyństwa podejść z dystansem i uśmiechnąć się w najbardziej absurdalnej sytuacji... Bo przecież prawdopodobieństwo zdarzenia się czegoś jest odwrotnie proporcjonalne do pożądania tego zdarzenia... i rodzice, to wiedza najlepiej...
Już 8 mln polskich internautów poszukuje w sieci informacji na temat zdrowia, chorób i ich leczenia. Zanim odwiedzą lekarza najpierw szukają w internecie informacji o objawach, z którymi mają do czynienia
Krytykiem filmowym nie jestem, ale filmy pochłaniam, namiętnie oglądam...i jeżeli film oglądam bez przewijania, albo nie wyłączam po 7 minutach, to film najgorszy nie jest... A ostatnio nadrabiam trochę zaległości... Niestety stwierdzam, że lipa... gdzie są zapierające dech piersi filmy? Takie, które się ogląda dla doznań przemyśleń, przyjemności...a nie samego oglądania?
Niebezpieczna metoda
Historia przyjaźni Zygmunta Freuda i Carla Junga oraz ich relacji z pacjentką, Sabiną Spielrein. Carl Jung jest uczniem doświadczonego uczonego Zygmunta Freuda. Pod opieką starszego mentora poznaje techniki pozwalające na zaglądanie w głąb ludzkich umysłów i wyłanianie z nich najmroczniejszych pragnień. Pewnego dnia do szpitala psychiatrycznego, w którym pracuje Jung, przywieziona zostaje młoda i piękna pacjentka – Sabina. Wkrótce relacja między nim a nowoprzybyłą zacznie wykraczać daleko poza zwyczajny schemat leczenia. Rodzący się między tą parą ognisty romans staje na drodze dalszej współpracy Junga z jego dotychczasowym przełożonym – Freudem. Obaj zaczynają między sobą ostro rywalizować. Dzięki Sabinie, Carl staje u progu odkrycia całkowicie nowatorskiej i niezwykle kontrowersyjnej metody leczenia ludzi chorych psychicznie. Dzięki niej będzie mógł poznać głęboko skrywane i nigdy niewypowiedziane sekrety
Wielki Gatsby
Nowa kinowa adaptacja powieści F. Scotta Fitzgeralda pt. „Wielki Gatsby” . Baz Luhrmann stworzy własną, szczególną interpretację wizualną tej klasycznej opowieści, przywracając epokę do życia w sposób, jakiego wcześniej nie widzieliśmy. W tytułową postać wcieli się Leonardo DiCaprio. Nowy Jork, rok 1922. Milioner Jay Gatsby spotyka po pięciu latach swoją wielką miłość, Daisy, z którą wcześniej rozdzieliły go koleje losu...
Czas Zemsty
Colin Farrell i Noomi Rapace. Beatrice jest z pozoru delikatną, subtelną dziewczyną. W rzeczywistości kobieta owładnięta jest żądzą zemsty na człowieku, który kiedyś okrutnie ją skrzywdził. Pewnego dnia obserwując mężczyznę z okna naprzeciwko, Beatrice jest świadkiem dokonanego przez niego zabójstwa. Postanawia go wykorzystać do realizacji swoich planów. Nie wie, że szantażowany przez nią Victor akże skrywa mroczną tajemnicę.
Sęp
Sęp – policjant o wyjątkowych zdolnościach dedukcyjnych – dostaje zlecenie poprowadzenia dochodzenia w sprawie znikających przestępców. W centrum Europy nagle, bez śladu, zaczynają znikać ludzie. Śledztwo trafia w ręce Sępa (Michał Żebrowski) - policjanta, który wydaje się być pozbawiony uczuć. Twardy, nieprzekupny, bez zobowiązań i przysług do wyświadczenia innym. Do czasu, aż poznaje Nataszę (Anna Przybylska) - kobietę inną niż te, które spotykał do tej pory. Sęp rozpocznie niebezpieczną grę z przeciwnikiem wyprzedzającym go wciąż o krok. Odkryje świat, w którym ludzie prowadzą podwójne życie. Pierwszy raz, logiczne myślenie wpędzi go w pułapkę bez wyjścia. Nagle z łowcy zamieni się w zwierzynę. Balansując na granicy namiętności i rozumu, świata logiki i sprytnej manipulacji, będzie musiał odpowiedzieć na pytanie: czy jest coś ważniejszego niż życie?
Kac Vegas 3
Trzeci i ostatni film z bijącej wszelkie rekordy serii komedii w reżyserii Todda Phillipsa. Tym razem nie ma ślubu ani wieczoru kawalerskiego. Nic więc nie może pójść nie tak, prawda? Ale kiedy słynna wataha wyrusza w podróż, wszystko może się zdarzyć. Po śmierci ojca Alana Phil, Stu i Doug postanawiają pocieszyć kumpla z watahy. Za sprawą Chowa, który ukradł sporo kasy, znów wpadną w tarapaty.
Trener bardzo osobisty
Film opowiada historię byłego piłkarza George'a (Gerard Butler), który wraca do domu, by spróbować naprawić stosunki z synem (Noah Lomax) i żoną, z którą jest w separacji (Jessica Biel). Okazuje się, że syn nie ma zamiaru wybaczyć ojcu, a żona planuje wesele z innym mężczyzną. George nie chcąc stracić syna, zatrudnia się jako trener piłki nożnej. Po pewnym czasie staje się obiektem fascynacji i pożądania każdej znudzonej żony w mieście, zwłaszcza pięknej Patti (Uma Thurman), której misją staje się uwiedzenie trenera. George musi starać się przeżyć w wojnie pomiędzy zafascynowanymi nim kobietami oraz spróbować ożywić relacje z synem.
Musisz być mój
17-letnia Devon jest piękna, zarozumiała i rozkapryszona, zawsze stawia na swoim, z nikim się nie liczy. Nastolatkę samotnie wychowuje ojciec - pochłonięty pracą i romansami biznesmen, który spełnia każdą zachciankę jedynaczki. Podczas imprezy tanecznej dla uczniów Devon dostrzega przystojnego mężczyznę. Zauroczona od razu go zagaduje. Dowiaduje się, że obiekt jej zainteresowania to Jim Wilkes, nowy nauczyciel matematyki. Dziewczyna postanawia podbić jego serce. Od tej chwili całą jej uwagę zajmuje osaczanie młodego mężczyzny.
Cosmopolis
W blasku świateł, po ulicach Nowego Jorku przetacza się ekskluzywna limuzyna. W środku jedzie Eric Parker – 28-letni milioner, "złote dziecko" Wall Street i niekwestionowany król światowej finansjery. Jadąc przez Manhattan, spostrzega nagle tablicę z kursami walut. Cyfry bardzo szybko idą w górę, a to może oznaczać tylko jedno – finansowe imperium Erica Parkera z każdym ruchem wskazówki zegara zbliża się do upadku. Atmosfera na ulicach staje się nieznośna. Przed Erikiem 24 najdziwniejsze godziny jego życia – czeka go podróż przez miasto ogarnięte chaosem. Wkrótce jednak elementy układanki złożą się w niepokojącą całość: ktoś czyha na jego życie.
Do tej pory Vi była wielka fanka tabletu taty...odkąd mama została szczęśliwa posiadaczką nokii lunii..."mały tablet" również cieszy się jej uznaniem. Szykujemy się do wyprawy do Krakowa, wieziemy Vi do prababci na wakacje...bijemy się z myślami, czy autem, którego stan techniczny podważamy, czy pociągiem, co dla dzieciaków fajną przygodą...bo jakby nie było 550km to już jakiś dystans z dwójką małych podróżników. Na którą opcję się nie zdecydujemy muszę się zaopatrzyć w prowiant i czasoumilacze... więc aplikacje na telefon dla Vi... Tradycyjne gry powoli odchodzą do lamusa. Teraz, w podróży triumfy świecą aplikacje dla dzieci. Proste w obsłudze, często edukacyjne, częściej niestety monotematyczne i na jedno kopyto gry na smartfony.
Dzieci dziś chyba rodzą się z wrodzoną umiejętnością obsługi smartfonów, tabletów i generalnie szerokiej maści urządzeń elektronicznych... Ja fanką aplikacji nie jestem, dla mnie telefon jest do dzwonienia, ostatnio trochę do odpisywania na maile... Ale nie oszukujmy się znaczna część miejsca na telefonie zajmują gry i aplikacje Vi... Wasze dzieci też czekają, kiedy tylko będą mogły porwać Wasz telefon i pograć? Na Windows Phone niestety większość aplikacji jest angielskojęzycznych... Ale cóż poniżej nasza pokaźna kolekcja...znamy i polecamy
Nie wiem jak było u Was...ale moje dzieci to pewnego momentu nie wykazywały najmniejszego zainteresowania zabawkami... A Vi będąc jedynaczką przez kilka lat miała problem żeby się samodzielnie bawić...Wszystko zależy od dziecka, bo Igor umiał się zająć sam sobą od małego... Grzechotki, maty edukacyjne, był to wydatek zbędny, na początku uznawali tylko karuzelę do łóżeczka. Vi kupowaliśmy duuużo zabawek...i większość lądowała w kącie... musiał przyjść czas na zabawę. Igor miał od małego zabawki po siostrze w zasięgu ręki i wybierał... teraz musieliśmy kupić mu kilka autek, bo chłopak się nimi pięknie bawi, na kolanach jeździ po dywanie i robi brruum ( może kiedyś uda mi się uchwycić zabawę...ale lekko nie jest, bo przyszedł ten czas, gdy Igor na większości w fotek zamazany, w biegu...). Mnie jednak cieszy fakt, ze moje dzieci zaczynają się pięknie bawić razem, klocki zdecydowanie ich jednoczą:) Vi buduje, Igor burzy. Razem bawią się kuchenką i plastikową zastawą ... Vi gotuje Igor konsumuje. Lalki barbie świętość Igor nie może dotykać, ale wózek już czasem siostra pożyczy. Kredki i puzzle Vi chowa...bo Igor mógłby zjeść...ale generalnie nauczyła się dzielić, co wcześniej przychodziło jej z trudem... Fajne z nich rodzeństwo stwierdzam zupełnie nie obiektywnie, ale jako mama mam do tego pełne prawo. Ciekawe jak to będzie jak Vi zostanie u prababci na tydzień wakacji? Pewnie będą tęsknić do siebie...a i ja nie wiem jak się odnajdę w tej sytuacji. V i 500km ode mnie, ja tylko z Igorem...
Wiecie jak się pracuje w domu i ma małe dzieci, to czas się zaciera... złośliwi powiedzą, że mam cały czas wakacje, highlife... więc dlatego zacierają mi się dni tygodnia, miesiące... tak jak umknął mi fakt, że są wakacje:) Chociaż słowo wakacje chyba straciło na znaczeniu, gdy skończyłam liceum... A więc tak mamy WAKACJE, lipiec, lato w pełni... Nienormowany czas pracy pozwala nam jechać ad jezioro w środę w południe, na maile odpisać leżą na kocu pod drzewkiem , nogi mocząc w jeziorze... No i mieszkam na Warmii, więc zgęszczenie jezior znaczne... a my wstyd się przyznać w tym sezonie letnim nad jeziorem nie byliśmy... więc dziś to nadrobiliśmy, zebraliśmy się, wyplażowaliśmy się... nawet przed deszczem zdarzyliśmy... plus dowiedziałam się że przez najbliższe dni ma padać... świetnie, bo ja mam w łazience tonę prania... Igor po szczepieniu kiepski się czuję, więc skupił się na siedzeniu na trawie, konsumpcji i lekturze, Vi siedziała w wodzie, aż zsiniała z zimna... Wymoczeni, dotlenieni, wpałaszowali kolację i śpią... A ja staram się nadrobić zaległości...bo niebawem wieziemy Vi na wakacje do prababci i będę kilka dni offline...
A tak na marginesie Vi to ma wakacje od 4 lat non stop:) I pewnie Igor też będzie tak miał:)
Nie wiem, czy powstanie dziś post wieczorowa porą, bo mam plan ( tak, mimo bez sensu planowania, popełniłam dziś plan), zrelaksować się w wannie z gorącą wodą, dużą ilością piany i Wielkim Gatsby w tle... A skoro dzieciaki i pan mąż śpią piję zieloną herbatę i piszę do Was...
Czas płynie,ja stoję w miejscu. Dzieci upalne zrzędy, za to mama, w refleksyjnym nastroju... Igor dla odmiany znów cierpi z powody ząbkowania, Vi strzela fochy od rana... Nowe perspektywy, światełka w tunelu, klucze do nieotwartych jeszcze bram... Burzowe błyski, pomysłów przebłyski...
Pensjonarskie kołnierzyki, spirulina, odrosty, zdarty lakier na paznokciach... Przed oczyma obrazki, ilustracje zakłamania, babskiej zawiści i tyłka obrabiania, za plecami knowania... Życie... Niewyregulowane brwi, sublimacja, błędy wychowawcze, empatyczna edukacja... Pagórki, zakręty, wzloty, upadki, dylematy każdej matki. Miłość platoniczna, mamona, piwo wieczorowa porą i dieta arbuzowa... Bakłażanów grillowanie, niestrawne myśli, zgaga emocji...
Czas ucieka, przecieka... mija mnie...mija szybciej niż ja przemijam. Pewnych decyzji nie podejmę,bo nie umiem... bo w moim życiu paradoksalnie, nie ja jestem najważniejsza... Ambiwalencja stosowana, peeling myśli, odsysanie tłustych nadziei. Brudów pranie, wywlekanie...Życie...Trud istnienia...nieznośne obcieranie butów.
Samodzielność mego syna jest zatrważająca...wszędzie go pełno, wdrapie się po bułkę na blat, picie sam sobie w nocy do łóżeczka przyniesie... jak chce gdzieś jechać idzie do auta, jak chce zakończyć kąpiel zadziera nogę do góry i wychodzi z brodzika. Szlifuje dwunożne przemieszczanie... i nie ma litości dla nerwów mamy... wstaje, otwiera drzwi, wychodzi, idzie przed siebie.. nawet się za siebie nie ogląda... całe szczęście, że daleko w tej naszej wiejskiej głuszy nie zajdzie:)
Pojawienie się dziecka wywraca naszą codzienność do góry nogami... Po porodzie zmienia się optyka. Wychowuję w duchu rodzicielstwa bliskości, ekologicznie, ekonomicznie... Śledzę nowinki, szukam wszystkiego, co najlepsze i najpiękniejsze dla moich dzieci...a przy tym odkryłam radość dzielenia się tym z innymi rodzicami...