• Koniec niewinności

    Muszę ją uczulić na zagrożenia i dla jej dobra zburzyć bajkowy mit beztroski i bezgranicznej względem dorosłych ufności. Subtelnie wskazać nieakceptowalne zachowania, bestialskie gwałty dorosłych na dziecięcej niewinności. Nigdy nie skąpiąc córce czułości powiedzieć, że dotyk bywa zły, krzywdzący... że nikt nie ma prawa dotykać jej intymnych części ciała...

  • Prawa Murphy'ego dla rodziców

    Dopóki nie zostałam mamą, nie rozumiałam ich potęgi :) Dziś Prawa Murphy'ego pozwalają mi do macierzyństwa podejść z dystansem i uśmiechnąć się w najbardziej absurdalnej sytuacji... Bo przecież prawdopodobieństwo zdarzenia się czegoś jest odwrotnie proporcjonalne do pożądania tego zdarzenia... i rodzice, to wiedza najlepiej...

  • Wychować Chłopca

    Podobno aby "dobrze" wychować chłopca matka musi być szczęśliwa, silna, pewna siebie...

  • Cyberpacjenci Dr Google

    Już 8 mln polskich internautów poszukuje w sieci informacji na temat zdrowia, chorób i ich leczenia. Zanim odwiedzą lekarza najpierw szukają w internecie informacji o objawach, z którymi mają do czynienia

Splash About


Podczas ostatniego spotkania Mam Ekspertek poznałam markę Splash About. W sumie nigdy nie interesowałam się akcesoriami do pływania dla dzieci... Vi niestety na basen nie chodziła, a teraz to już prawdziwa kobietka i ona musi na plaży się dobrze prezentować... a jakby to powiedzieć stroje Splash About... są specyficzne. Oczywiście specyficznie nie chcę nacechować negatywnie, to najwyższej jakości odzież, do pływania, kolorowa, wygodna. Kostiumy i kamizelki do nauki pływania mają wbudowany unikalny system regulowania wyporności. Pomagają dzieciom w nauce pływania i oswajaniu się z wodą dzięki wkładkom wypornościowym, które można stopniowo wyjmować, by dziecko stawało się coraz bardziej samodzielne w wodzie. Wszystkie stroje kąpielowe i pianki dla dzieci z linii Warm in water chronią przed słońcem, wiatrem i piachem. Produkty przeznaczone są dla dzieci od dnia narodzin do 6 lat. Zostały tak zaprojektowane, by zapewnić dziecku komfort ciepła w wodzie i by można je było bez trudu wkładać i zdejmować. W przeprowadzonych testach dzieci ubrane w kombinezony do pływania lub pianki  Splash About przebywały w wodzie dwa razy dłużej niż ich rówieśnicy. Kombinezony i stroje kąpielowe pomagają w utrzymaniu ciepła także poza wodą. Nawet w chłodniejsze dni możesz śmiało wybrać się z dzieckiem na plażę czy odkryty basen. 

Podobno te ubranka naprawdę pomagają dziecku nauczyć się pływać, więc chociaż jednorazowy wydatek znaczny, na pewno warto go przemyśleć.

Kids Konserve ekologiczna torba termiczna

Upały szaleją, dają się we znaki, wielogodzinna podróż pociągiem, którą ostatnio odbyliśmy była wątpliwą przyjemnością... Kto podróżuje z dzieckiem, wie że toboły i tobołki mnożą się, a prowiant dla 4 osób to pokaźnych gabarytów i ciężaru tobół... Kanapeczki, jogurciki, owoce, przekąski, napoje... i przy 30 stopniowym upale, temperatura odczuwalna w pociągu około 40, wszystko by w łeb wzięło... jednak na szczęście są sprytne wynalazki,  turystyczne lodówki, albo termotorby... I właśnie eko torba z izolacją termiczną Kids Konserve uratowała mi życie, bo Igor żarłok straszny i jego ulubione jogurty podczas podróży musiały być:) ( a gdyby, go zabrakło, biedna ja i współpodróżni:)


Eko torba z izolacją termiczną Kids Konserve, jest wykonana ze 100% z nietoksycznego PET z recyklingu. Powstała z przetworzonych plastikowych butelek, co jest wspaniałym dowodem na to, że recykling ma sens... z resztą, kto by pomyślał, że ta zgrabna, estetyczna torba w poprzednim wcieleniu była plastikowa butelką:). Torba jest mała i zgrabna, bardzo ładna... idealna na piknik, wycieczkę, na plażę czy inne wyjście, gdy temperatura na zewnątrz jest wysoka, a my chcemy zachować świeżość pokarmów. Myślę, że idealnie sprawdzi się jako torba na drugie śniadanie do szkoły. Do środka wkładamy żelowy wkład wykonany z polimeru sodu  i mamy mini lodówkę, która utrzyma nasze jedzenie w chłodzie przez około 5-8 godzin w zależności od temperatury na zewnątrz. Torba jest zaopatrzona w pasek z regulacją długości możemy ją nosić na ramieniu, trzymać w ręce lub powiesić na wózku. Dla mnie ważne jest, że torba jest ekologiczna nie zawiera bisfenolu A, ftalanów, PCV i ołowiu, wewnętrzna izolacja stworzona z nietoksycznego polietylenu. Nie mówiąc o tym ze łatwo ja utrzymać w czystości, nadaje się do mycia ręcznego w wodzie z mydłem, natomiast w przypadku uporczywych plam można ją uprać w pralce w możliwie najniższej temperaturze i wysuszyć na powietrzu. Jest stosunkowo niewielka więc idealnie nadaje się na prowiant dla 1 dziecka ( zmieściłam dwa jogurty, dwa soczki w kartoniku, dwie mleczne kanapki i zostało jeszcze miejsce na jogurt dla taty:), tym bardziej , że zamykający rzep, choć mocny jest idealnym rozwiązaniem dla dziecięcych rączek.


Żelowy wkład znalazł również inne zastosowanie podczas naszej podróży... Nie żebym podważała zgrabność mojej córki, ale gdy Vi zapomni się w szale wygłupów to... wypadki się zdarzają... i zimny wkład poszedł w ruch jako okład na obite czoło...

Zdecydowanie jest to jeden z tych gadżetów, bez których można żyć, ale zdecydowanie się przydają i bywają niezastąpione:) Ładna, zgrabna, poręczna, idealna dla aktywnych rodziców, przydatna podczas upałów.

Dziękujemy KrainieEkoZabawek, za udostępnienie torby na wakacyjne podróże

Kids of colours


Kids of colours to kolorowe i radosne ubrania dla dzieci... niepowtarzalne i wygodne, wytwarzane z naturalnych materiałów. To projekt zdolnej mamy Kasi, którą niektórzy kojarzą z Fabryki Słoni :). Maminy biznes z ogromnym potencjałem... Wika inspiruje, a mama kreuje... To ubranka jakich brakowało na polskim rynku proste, wygodne, a jednocześnie bajecznie kolorowe... bo przecież dzieciństwo takie własnie powinno być... przesycone barwami! Kids of colours to ciuszki kolorowe, oryginalne i wygodne... idealne ubranka dla małych elfów i rozrabiaków...soczyste i wesołe... powstają z miłością i z miłości... Pierwsza kolekcja elfich ubranek to kolorowe spodnie pumpy, hippie kamizelki, bluzy oversize z elfickim kapturem, i tęczowe owocowe koszulki. Magia koloru, dziecięcy optymizm i barwna beztroska...

sesja telefoniczna






A jak AMBIWALENCJA

jak


Jakby ktoś się mnie zapytał 5 lat temu jakie jest moje ulubione słowo, pierwsze skojarzenie, bez wahania odpowiedziałabym eudajmonia... Ale z momentem zajścia w ciążę ukochałam AMBIWALENCJĘ. Pojecie to stało się dla mnie kwintesencją macierzyństwa, drugim imieniem każdej matki. Z łac. ambo - obaj i valens, valentis - mocny... dwa sprzeczne, współistniejące emocje. Ciąża to był dla mnie najpiękniejszy i najtrudniejszy okres za razem. ChYba wiele kobiet dowiadując się, że jest w ciąży ma mieszane uczucia... ja miałam... choć teraz mi ogromnie wstyd, były momenty, ze ciąży nie chciałam... Kocham być mamą, nie lubię bycia w ciąży ( choć dla wielu to piękny stan). Analizowanie każdego działania, wyrzuty sumienia, że ciąża zagrożona,  że choć ciąża nie choroba mogłam się oszczędzać , bardziej uważać... i to poczucie, że jak coś się stanie złego, to nigdy sobie tego nie wybaczę... konspiracyjność działań, bo przecież ciąż miała być przeleżana... Magia oczekiwania, radość i momentami paraliżujący strach o szczęśliwe rozwiązanie. Nie żeby ciąża obudziła u mnie psychiczną dezintegrację, ale wyczuliła na relatywizm, sprzeczności i wpoiła, że nic nie jest czarne, albo białe. Poród najbardziej ambiwalentne z ambiwalentnych doznań ból, radość, strach, euforia... koktajl sprzecznych i jakże silnych emocji. Rytuał przejścia, dla matki istne katharsis w momencie pierwszego dziecka przytulenia... Radość z ciąży, cud narodzin i nowy wymiar kobiecej fizyczności... Zmiany w ciele często trudne do zaakceptowania...to "brzydkie ciało", które to piękne dziecko nosiło i na świat wydało. Macierzyństwo kalejdoskop myśli, karuzela uczuć, ambiwalencja stosowana. Jestem mamą, jestem szczęśliwa, spełniona... kocham moje dzieci, ale jednocześnie mnie irytują i jak nikt potrafią wyprowadzić z równowagi. Bywam zła, zmęczona, sfrustrowana... ale to nie czyni mnie złą matką. Macierzyństwo nie jest słodko-pierdzącą idyllą... jest ambiwalentne, jakże sprzeczne doznania przeplatają się, żyją w swoistej symbiozie. Dzięki moim dzieciom empirycznie zbadałam, czym jest koszmar ambiwalencji. Jednak można kochać i nienawidzić... kocham być mamą... nie nawiedzę strachu o, odpowiedzialności za, a najbardziej bezradności z którą czasem przychodzi mi się zmierzyć. Macierzyństwo nieustanna ambiwalencja uczuć...


Dlatego nie jemy zwierząt


Nie jem mięsa... tak niektórzy z Was wiedzą, że od 9 lat mięsa nie tykam wcale ( tzn. nie smakuję, bo mięso mężowi i dzieciom gotuję)... 9 bo wcześniej, nim osiągnęłam pełnoletność rodzice moi poszli na kompromis i jadłam mięso raz w tygodniu ( obiadowo, bo wędlin, kiełbas i parówek odmówiłam zdecydowanie wcześniej i nie było zmiłuj). Wielu wegetarianizm uważa za fanaberię, modę, sekciarstwo... coraz więcej osób podchodzi do niejedzenia mięsa jak do świadomego wyboru, wyboru etycznego i w trosce o własne zdrowie.

Dla mnie niejedzenie mięsa, to nie tylko dieta, to filozofia i sposób życia.  Dlaczego nie jem mięsa? A dlaczego moje dzieci mają wybór i powadze podwójną kuchnię ( podwójna bo mój mąż mięso je, a dzieci jak wolą)? Otóż dlatego, że tak wybrałam... Moja historia ciut odbiega od standardu, dlatego nie uważam jej za jakiś , czegokolwiek wyznacznik. Nie jem mięsa, bo nie jem przyjaciół, bo mięso jest dla mnie etycznie ciężkostrawne i mi nie służy. Nie jem mięsa, bo nigdy za nim nie przepadałam, nie miałam potrzeby jego spożycia, więc nie widzę sensu wspierania przemysłu mięsnego. Nie jem mięsa, bo dojrzałam do takiej decyzji na drodze samorozwoju... Nie jem mięsa, bo jako dziecko obejrzałam Folwark zwierzęcy, nie rozumiałam byłam mała, płakałam nad losem biednego konia... Nie jem mięsa, bo szanuję naturę, staram się żyć z nią w zgodzie i staram się by moje wybory były w myśl zasady ahinsy... zdecydowanie nie jestem drapieżnikiem, ani myśliwym z supermarketu. Nie jem mięsa, bo człowiek może żyć bez mięsa i mogłabym przytoczyć szereg argumentów, że homo sapiens mięsożercą nie jest. Ale przede wszystkim nie jem mięsa z pobudek bardzo osobistych. Jako nastolatka miałam problemy łaknienia. Nie chcę użyć słowa anoreksja, bo przed oczyma każdy widzi dramat, kościotrupa z telewizji, głupią nastolatkę głodzącą się by wyglądać jak gwiazdy photoshopa, czy zostać modelką... Ale faktem jest że miałam jadłowstręt psychiczny i niejedzenie mięsa było częścią mojej terapii, szukanie przyjemności jedzenia zaczęłam od mięsa wyeliminowania ( bo jedzenie go do przyjemności dla mnie nie należy), albo raczej wychodząc z choroby utwierdziłam się, że mięsa jeść nie będę. Kocham warzywa, owoce, mięso jest w mojej diecie zbędne. Wiele osób pyta to co ty jesz? Cóż gotuję przede wszystkim zdrowo, staram się by dieta była zbilansowana i różnorodna... Mięso to tylko mięso... Nie jem mięsa wielki mi halo, wielu mylnie myśli że jak nie jesz mięsa to na obiad jesz ziemniaki z surówką, standardowe danie skreślić kotleta.Błąd! Jesz męso, czy tez nie twoja dieta musi być racjonalna i dostarczać organizmowi niezbędnych witamin i mikroelementów. Kuchnie świata są różnorodne, bogate w warzywne rarytasy... moje niejedzenie mięsa było świadomym wyborem, dlatego się w tej materii kształciłam i tajniki kuchni bezmięsnej zglebiłam.

Jestem przykładem dwóch wegetariańskich ciąż... da się? Da się, paradoksalnie będąc w ciąży, tak bardzo chciałam dostarczyć dziecku składników potrzebnych do prawidłowego rozwoju, że miałam lepsze wyniki krwi niż standardowo nie będąc w ciąży. Jak byłam w ciąży z Vi położnik popatrzył w morfologię i powiedział, że skoro tyle lat nie jem mięsa, będąc w ciąży nie czuje takiej potrzeby, nie mam "smaka na", to lepiej żebym nie serwowała swojemu organizmowi szoku w postaci pędzonego hormonami kurczaka... I tu kolejna kwestia pytacie czemu nie jem mięsa? A czemu Wy jecie? I czy naprawdę możemy być pewni że mięso jest zdrowe, gdy jedna mięsna afera goni kolejną?

Mój mąż je mięso, twierdzi, że jego organizm potrzebuje i lubi... jego prawo, szanuję i jako odpowiedzialna za kuchnię, szykuję. Ale doprecyzujmy mięso nie jest podstawą naszej diety, nie gotuję zup na kości (choć mój rosół podobno jest pyszny), unikam sklepowych wędlin, staram się kupować mięso z pewnego źródła tzn wiejską kurę, jajka, mleko itp. preferujemy kuchnię śródziemnomorską, w okresie letnim żywimy się głównie sałatami i owocami... mój mąż woli flaczki wegetariańskie od babcinych i dzięki mnie zaakceptowała szpinak... Moje dzieci mają wybór, znają smak mięsa, ale jedzą je sporadycznie, bo bądźmy szczerzy są rzeczy smaczniejsze i znając kuchnię bezmięsną od małego, wykazują bezmięsne preferencje. Moje dzieci lubią kabanosy, grillowane udka kurczaka i te nieszczęsne parówki... Daję im wybór, bo sama wyboru dokonałam, bo nie toleruję żadnego terroru i nie chcę nikomu swoich racji narzucać. Moje dzieci mają wybór, bo sama wróciłam do spożycia nabiału po leczeniu hematologicznym, dokonałam wyboru: nabiał, a nie tabletki. I choć podobno mam typowo rolniczą grupę krwi okazało się że wyniszczony studenckim życiem organizm nabiału potrzebuje choć sporadycznie... Vi ma 4 latka dla niej naturalne jest, że mama nie je mięsa, naturalne jest też, że nie zjadłaby swoich zwierzęcych przyjaciół niestety chów zwierząt jest jeszcze dla niej abstrakcją... choć obiektywnie rzecz biorąc przemysł mięsny abstrakcją jet również dla mnie...

Pierwsza rozmowę o niejedzeniu mięsa z moją córką odbyłam, wyjaśniłam jej dlaczego nie jem mięsa, a ona stwierdziła, że to, co mówię o klatkach i tuczeniu jest niemożliwe, że ja dobrze gotuję i ona je mięso, a nie zwierzęta, bo naszego psa, albo kota to by nie zjadła, bo kocha Chałkę i Kicię... Logika dziecięca jest pokrętna... Ostatnio Vi musi się upewnić czy mleko, jest od krowy, czy z kartonu, bo ona lubi to od krowy i czy jajko jest to od kury, bo nie lubi ze sklepu. Igor ma roczek i jest obżartuchem, ale jego dieta opiera się na warzywach, wybierze panierowaną cukinię od schabowego i może jest dziwny, ale lubi kaszę jaglaną ( Vi jadłaby tylko pęczak). Nie wiem jakich wyborów dokonają moje dzieci, ale wiem że są smakoszami i mają sprecyzowane preferencje żywieniowe. Wiem też, że wychowują się w zupełnie innej kuchni niż ja się wychowywałam, mięso nie jest dla nich synonimem dobrobytu i umieją się jedzeniem delektować ( nawet Vi która jest niejadkiem)