• Koniec niewinności

    Muszę ją uczulić na zagrożenia i dla jej dobra zburzyć bajkowy mit beztroski i bezgranicznej względem dorosłych ufności. Subtelnie wskazać nieakceptowalne zachowania, bestialskie gwałty dorosłych na dziecięcej niewinności. Nigdy nie skąpiąc córce czułości powiedzieć, że dotyk bywa zły, krzywdzący... że nikt nie ma prawa dotykać jej intymnych części ciała...

  • Prawa Murphy'ego dla rodziców

    Dopóki nie zostałam mamą, nie rozumiałam ich potęgi :) Dziś Prawa Murphy'ego pozwalają mi do macierzyństwa podejść z dystansem i uśmiechnąć się w najbardziej absurdalnej sytuacji... Bo przecież prawdopodobieństwo zdarzenia się czegoś jest odwrotnie proporcjonalne do pożądania tego zdarzenia... i rodzice, to wiedza najlepiej...

  • Wychować Chłopca

    Podobno aby "dobrze" wychować chłopca matka musi być szczęśliwa, silna, pewna siebie...

  • Cyberpacjenci Dr Google

    Już 8 mln polskich internautów poszukuje w sieci informacji na temat zdrowia, chorób i ich leczenia. Zanim odwiedzą lekarza najpierw szukają w internecie informacji o objawach, z którymi mają do czynienia

Hektor o tolerancji

Odkąd Vi poszła do przedszkola, a to raptem tydzień... już wiem, ze dzieci bywają okrutne, a krytyczny wzrok dorosłych często wyczula dzieci na odmienność... Tłumaczę jej, że inny nie znaczy gorszy, powołuję się na bliskie Vi przykłady... a jednak gdy cała grupa zwróciła uwagę na czyjąś odmienność mogę mieć tylko cichą nadzieję, że może dziecko nie będzie prowodyrem drwin... Wiem, że tolerancji i szacunku dla odmienności muszę dziecko nauczyć w domu. Moja córka natomiast przekonała się, że to co dla niej jest naturalne... niekoniecznie jest takie oczywiste dla innych dzieci... Trudne to... i przykre zarazem jak mało wyrozumiałości jest w otaczającym nas świecie. Akceptacja czegoś, co pozornie odbiega od jakiejś umownej normy bywa trudna pod presją grupy rówieśniczej. Dzieci z natury są otwarte na odmienność i różnorodność... wynika, to z ich ciekawości.... często dopiero reakcja innych uświadamia im, że coś/ktoś jest inny. Dzieci nie rodzą się z negatywnymi przekonaniami co do różnic. Są ufne, akceptujące i tolerujące... ale słuchają, bacznie obserwują nas dorosłych... i od nas niestety uczą się nietolerancji.


Nakładem Wydawnictwa M ukazała się książka Steva Barnes Hektor. Tytułowy bohater jest inny niż pozostałe zwierzęta. Jego niezwykłe czarno-białe paski sprawiają, że jest obiektem kpin ze strony innych zwierząt. Przypadkowe spotkanie otwiera oczy Hektora na prawdziwą przyjaźń. Zaczyna dostrzegać i doceniać własne cechy charakteru, z których istnienia nie zdawał sobie sprawy. Kiedy niebezpieczne okoliczności wystawiają go na próbę, jest dzielny i odważny jak lew, chociaż nim nie jest! Wzruszająca i niezwykle mądra historia, pięknie ilustrowana wspaniałymi akwarelami, pozwala dziecku odnaleźć się w niezrozumiałym dla niego świecie. Niezwykła historia małego zwierzątka uczy i podkreśla wartość przebaczenia, szacunku dla odmienności oraz potrzebę spojrzenia poza zewnętrzne pozory! 

Prosta zwierzęca bajka, która przybliży maluchom pojęcie szacunku i tolerancji oraz rolę wybaczania. Wytłumaczy, że wygląd nie świadczy o wartości drugiego człowieka. Uczuli, że prawdziwi przyjaciele akceptują nas takimi, jacy jesteśmy. Różnimy się upodobaniami, pasjami, religią, wyglądem... Każdy z nas jest inny... Dzieci od najmłodszych lat trzeba uczyć szanować odmienność innych... Tolerancję wynosi się z domu. Nasze dziecko będzie wolne od uprzedzeń i nauczy się samodzielnie myśleć, gdy nauczy się od rodziców, że należy unikać pochopnego oceniania innych, obrażania, wyśmiewania odmienności





Dzięki uprzejmości Wydawnictwa M, mam dla Was egzemplarz Hektora. Zapraszam na szybki konkurs. Kto chętny pisze w komentarzu dlaczego chce by jego dziecko wyrosło na człowieka tolerancyjnego? Najciekawsza odpowiedź zostanie nagrodzona książką.


Różni, ale tacy sami



TOLERANCJA jakże ważne dziś słowo... patrząc na, to co się dzieje dookoła nas głośne i wyraźne powiedzenie ( najlepiej drukowanymi literami), że ludzie nie zawsze są tacy sami, jest niezbędne... Książka  " Różni, ale tacy sami" jest przystępna, dowcipna... w Szwecji dostaje ją każdy trzecioklasista... a nie oszukujmy się i w Polsce by się przydało... Książka zachęca do przemyśleń i dyskusji nad pojęciami tolerancja, współczucie, współistnienie, jakże w dzisiejszych czasach aktualnych. Niczego nie narzuca, nie propaguje czy indoktrynuje pokazuje podobieństwa i różnice... Pisarka nie pokazuje dziecku co ma akceptować, daje tylko bodźce do dyskusji w postaci rysunków... Rodzic nie powinien wartościować narzucać dziecku swoich uprzedzeń i upodobań... po prostu usiąść i razem z dzieckiem się zastanowić, czy różnice naprawdę są tak problematyczne?


Pernilla Stalfelt w książce „Różni, ale tacy sami. Książka o tolerancji”, podejmuje próbę wyjaśnienia dzieciom czym jest i na czym polega tolerancja. Zrobiła to w prosty i trafny sposób, a jednocześnie z dużym poczuciem humoru. Bardzo inteligentnie wystawia na próbę nasze uprzedzenia... ale nawet dzieci wiedzą, że sęk tkwi w różnorodności... wcale nie jest tak, że dwoje takich samych dzieci najlepiej się bawi razem... Strach przed nieznanym zaburza nasze postrzeganie, nie powinniśmy bać się odmienności, bo jest ona wpisana w nasza naturę... każdy z nas jest jedyny w swoim rodzaju... każdy z nas jest inny... ale jakże wiele rzeczy nas łączy mimo tych różnic... 


Kolor włosów, skóry, pochodzenie, upodobania... każdy jest inny.. ale też wszyscy mamy pępek, urodziliśmy się... po pierwsze jesteśmy ludźmi. Człowiek do człowieka niby podobny, a jednak zawsze znajdziemy różnice.  Współistniejemy w tej różnorodności i musimy być otwarci na odmienność drugiego człowieka.

 „Czasami pewnie się dziwisz, kiedy uświadomisz sobie, że nie wszyscy są tacy sami jak ty… Z wrażenia może ci nawet opaść szczęka.” Niemniej warto pamiętać, że że MY + WY + ONI może stać się jednym ogromnym MY