• Koniec niewinności

    Muszę ją uczulić na zagrożenia i dla jej dobra zburzyć bajkowy mit beztroski i bezgranicznej względem dorosłych ufności. Subtelnie wskazać nieakceptowalne zachowania, bestialskie gwałty dorosłych na dziecięcej niewinności. Nigdy nie skąpiąc córce czułości powiedzieć, że dotyk bywa zły, krzywdzący... że nikt nie ma prawa dotykać jej intymnych części ciała...

  • Prawa Murphy'ego dla rodziców

    Dopóki nie zostałam mamą, nie rozumiałam ich potęgi :) Dziś Prawa Murphy'ego pozwalają mi do macierzyństwa podejść z dystansem i uśmiechnąć się w najbardziej absurdalnej sytuacji... Bo przecież prawdopodobieństwo zdarzenia się czegoś jest odwrotnie proporcjonalne do pożądania tego zdarzenia... i rodzice, to wiedza najlepiej...

  • Wychować Chłopca

    Podobno aby "dobrze" wychować chłopca matka musi być szczęśliwa, silna, pewna siebie...

  • Cyberpacjenci Dr Google

    Już 8 mln polskich internautów poszukuje w sieci informacji na temat zdrowia, chorób i ich leczenia. Zanim odwiedzą lekarza najpierw szukają w internecie informacji o objawach, z którymi mają do czynienia

LOGISTYKA



W środę ruszam z dziećmi na tygodniowy krakowski urlop. Cieszę się niezmiernie na wizytę u prababci, na krakowską piękną jesień... ale stres dziś mnie zżera, bo pierwszy raz jadę sama z dwójką dzieci. Pociągiem przez całą Polskę... z przesiadką ( co dziś odkryłam). Cały dzień rozpracowuję wyjazd logistycznie... Mam czarne wizje, bo podobno ja z tych czarnowidzących... Jak pójdę siku? W co się spakować? Walizka? Plecak? Jak wziąć w sam raz bagażu? Co z prowiantem na drogę? Ruszam o 6ej rano, śniadanie i obiad dzieci muszą zjeść w pociągu, a opcji wars może nie być- wszystko zależy od współpodróżnych... Czym zając dzieci przez 7godzin w pociągu... LOGISTYKA...to dziś moje hasło przewodnie... Choć nieukrywam, że miły pan na trasie Olsztyn- Kraków, który pomoże z bagażami i dzieci chwile przypilnuje nie zawadzi...


Walizkę (12) mam za małą więc stanęło na plecaku ( Trochę boję się efektu wańki wstańki jak wsadzę Igora do chusty na brzuchy a plecak mnie przeważy...)... bo jak dziś wstępnie przygotowałam ubrania dzieciom na wyjazd ( wersja mocno okrojona) okazało się, że jest tego i tak tyle że chyba musiałabym chodzić przez tydzień w jednym ubraniu żeby wszystko zabrać. Przeprowadziłam ostrą selekcję- ubrania wygodne, uniwersalne, szybkoschnące i dowolnie łączące się ze sobą... bo przecież chcemy wyglądać ładnie... Do pociągu prowiant (9) dużo, smacznie...ulubiony bidon i sztućce(5) coby jogurt wygodnie zjeść...plus zapas niegazowanej wody mineralnej (2) do picia i do higieny. Niezbędne chusteczki nawilżane (1) i zwykłe higieniczne plus chyba pokuszę się o antybakteryjny żel do rąk (4). Normalnie nie używam, praktykuję naturalną ekspozycję na zarazki... ale pkp chyba wymaga szczególnych środków higienicznej ostrożności:) Nie zawadzi też torba śmietniczka (7), bo kosze w pkp gabarytami nie grzeszą... U nas obowiązkowy jest ulubiony kocyk Igora (13) i naładowany telefon z zapasem gier i aplikacji dla Vi (11). Telefon do łączności również się przyda... ale to chyba po naładowaniu jak wysiądziemy z pociągu:). Lekkie i ciekawe książeczki i kolorowanki (6), które zajmą chwilę dzieci. Dla mnie zapas tabletek przeciwbólowych (10), bo o ból głowy trudno nie będzie, sprzęt grający dla odprężenia (14) i kolorowe szmatławce magazynopodobne (3) do pooglądania. Gazetki, które na pewno kupię tylko nie koniecznie będę miała jak przejrzeć pilnując moich łobuzów.... Musze pamiętać o książeczce zdrowi lub innym dokumencie upoważniającym dzieci do zniżek (8)
Dam radę? Jasne... jak nie ja to kto?:)

Paranoidalne Koleją Podróżowanie - PKP

Cóż to będzie post bardzo subiektywny...bo do fanów PKP, nigdy nie należałam... Po prostu nie. Kocham podróże, ale pociąg nigdy nie był moja ulubiona formą transportu... Zanim zostałam mamą preferowałam podroż na stopa, odkąd rodzina nam się powiększyła i mieszkamy na wsi przesiedliśmy się do własnego auta, gdy jadę gdzieś sama ( prawo jazdy czas zrobić...) wybieram Polskiego czy innego busa z wifi, seansem filmowym i kawką... wolę to od możliwości rozprostowania nóg w pociągu, którą to, tak wychwala mój mąż, od autobusów stroniący... W sumie nie ważne jak... ważne byle wyjechać... i tak zdecydowaliśmy się do Krakowa wybrać się pociągiem. Stan techniczny naszego auta pozostawia wiele do życzenia, woleliśmy nie ryzykować... a dzieci podróż pociągiem uwielbiają. Vi jako dziecko trochę pociągiem się najeździła... a ja się już trochę za nią po wagonach nabiegałam... bo nie wiem, jak Wasze dzieci, ale moje jogging po wagonie, zaglądanie do sąsiednich przedziałów i robienie akuku współpodróżnym uwielbiają...



Dlaczego nie lubię PKP? Bo mnie irytuje, bo paradoksalnie niektóre dystanse szybciej można było pokonać przed wojną, bo wiecznie są utrudnienia, opóźnienia i abstrakcyjne sytuacje... Przedział dla matek z dzieckiem niby jest, ale częściej go nie ma, albo zamknięty albo konduktor ma to że go potrzebujesz w nosie...w sumie taki serialowy Lost Room. Bilet niby można kupić online ( super sprawa nie musisz stać w kolejce, stresować się...), ale już ze zniżki rodzinnej nie skorzystasz, bo takiej opcji nie ma... więc czeka cię stanie z tobołami i dziećmi w kolejce... a kasy uprzywilejowanej nie uświadczysz ani fizycznie, ani w mentalności większości Polaków... bo niby czemu matka z dziećmi, tudzież z brzuchem miałaby być obsłużona bez kolejki, równouprawnienia przecież chciałyśmy...