• Koniec niewinności

    Muszę ją uczulić na zagrożenia i dla jej dobra zburzyć bajkowy mit beztroski i bezgranicznej względem dorosłych ufności. Subtelnie wskazać nieakceptowalne zachowania, bestialskie gwałty dorosłych na dziecięcej niewinności. Nigdy nie skąpiąc córce czułości powiedzieć, że dotyk bywa zły, krzywdzący... że nikt nie ma prawa dotykać jej intymnych części ciała...

  • Prawa Murphy'ego dla rodziców

    Dopóki nie zostałam mamą, nie rozumiałam ich potęgi :) Dziś Prawa Murphy'ego pozwalają mi do macierzyństwa podejść z dystansem i uśmiechnąć się w najbardziej absurdalnej sytuacji... Bo przecież prawdopodobieństwo zdarzenia się czegoś jest odwrotnie proporcjonalne do pożądania tego zdarzenia... i rodzice, to wiedza najlepiej...

  • Wychować Chłopca

    Podobno aby "dobrze" wychować chłopca matka musi być szczęśliwa, silna, pewna siebie...

  • Cyberpacjenci Dr Google

    Już 8 mln polskich internautów poszukuje w sieci informacji na temat zdrowia, chorób i ich leczenia. Zanim odwiedzą lekarza najpierw szukają w internecie informacji o objawach, z którymi mają do czynienia

#WolneodGMO Chcę wiedzieć!


Dotychczasowe znakowanie produktów z GMO nie jest czytelne, a co najważniejsze pomija kwestię pasz zawierających GMO. W Polsce ponad 90% pasz to pasze z GMO,a zatem konsumenci nie mają informacji o tym, że produkty mięsne, mleczne, a także jaja w większości pochodzą od zwierząt karmionych paszami z GMO. Polscy konsumenci chcą czytelnego znakowania żywności „wolne od GMO”.


Aż 73,1% Polaków domaga się takiego znakowania, a wśród rodziców dzieci poniżej 2 roku życia znakowania chce 9 na 10 osób. Polscy konsumenci chcą wiedzieć, które produkty powstały bez udziału organizmów genetycznie zmodyfikowanych. Mamy się na kim wzorować. Kupując, np. niemiecki produkt spożywczy oznakowany naklejką „Ohne Gentechnik” mamy pewność, że w procesie produkcji nie została wykorzystana pasza modyfikowana genetycznie. Europejscy przedsiębiorcy idą nawet dalej. Duże sieci handlowe wspólnie wspierają uprawy soi niemodyfikowanej genetycznie w Brazylii oraz tworzenie korzystnych warunków biznesowych sprzyjających rozwojowi tych upraw


„Wolne od GMO? Chcę wiedzieć!” to nowa kampania o charakterze obywatelskim i edukacyjnym zainicjowana przez Instytut Spraw Obywatelskich. Akcja ma zwrócić uwagę na niedostateczne znakowanie produktów spożywczych w obrębie stosowania składników modyfikowanych genetycznie w procesie wytworzenia. Prawo do informacji jest jednym z najważniejszych praw konsumenckich. To fundament wolności wyboru. Konsumenci kupując produkty, w szczególności żywność, powinni mieć dostęp do kluczowych informacji na temat zawartości, sposobu i miejsca produkcji (w tym składników wykorzystywanych na wszystkich etapach łańcucha produkcyjnego), daty ważności oraz innych cech istotnych ze względów zdrowotnych, jak również światopoglądowych, czy religijnych. Żeby i młodzi, i nieco starsi konsumenci mogli wybierać świadomie, potrzebna jest pełna informacja o produktach. Tymczasem na etykietach żywności pewnych danych, po prostu, brakuje. Genetycznie modyfikowane organizmy (GMO) są jednymi ze składników, coraz częściej dodawanych do żywności. Nie wszyscy je akceptują. Dlatego etykiety powinny informować zarówno o obecności, jak i braku GMO, w produkcie


Sprawa oznakowania produktów nabiera szczególnego znaczenia zwłaszcza teraz, kiedy mamy do czynienia z coraz szybciej rozprzestrzeniającymi się globalnymi uprawami GMO i coraz powszechniejszym stosowaniem modyfikacji genetycznych w hodowli zwierząt i produkcji spożywczej. Należy jednak podkreślić, że w największych gospodarkach Unii Europejskiej na półkach sklepowych pojawia się coraz więcej produktów oznaczonych, jako te wytworzone bez udziału GMO.


Na stronie internetowej www.chcewiedziec.pl można wypełnić deklarację poparcia dla kampanii. Popieram wszelkie inicjatywy mające na celu zwiększenie świadomości konsumenta i zachęcam do zdrowego odżywiania oraz do podpisania deklaracji.


GMO to nie to!

opublikowane przez: Dzieci są ważne, dnia: 19. 07. 2011

Sprawa jest bardzo poważna – dotyczy przyszłości środowiska, naszej i naszych dzieci. 27 lipca 2011 Senat RP będzie głosował nad nową ustawą o nasiennictwie, która w sposób zawoalowany dopuszcza uprawy transgeniczne na terenie Polski, a jednocześnie wprowadza poważne ograniczenia dostępu do nasion tradycyjnych/regionalnych
.
Zagrożenie GMO

Obecnie w Polsce nie ma żadnych przepisów nakładających na producentów obowiązek znakowania żywności modyfikowanej genetycznie. Zostało również dowiedzione, że uprawy genetycznie modyfikowane w bardzo szybkim tempie są w stanie za sprawą zapylenia krzyżowego (wiatr, owady) zanieczyścić uprawy tradycyjne i ekologiczne. Nie ma żadnego sposobu kontrolowania pylenia upraw modyfikowanych genetycznie, a zatem utrzymania nieskażonych upraw tradycyjnych. Oznacza to utratę bioróżnorodności i dziedzictwa agrarnego, czyli wielu wyselekcjonowanych na przestrzeni stuleci odmian regionalnych.

Uprawy transgeniczne stanowią też poważne zagrożenie dla zdrowia ludzi i zwierząt. Nie ma danych na temat długotrwałego spożywania GMO przez ludzi, jednak doświadczenia na zwierzętach dowodzą, że spożywanie GMO prowadzi do poważnych problemów zdrowotnych, zwiększonej zachorowalności na raka, obniżenia płodności, a także negatywnych zmian w wątrobie, nerek i mózgu już w trzecim i czwartym pokoleniu myszy karmionych ziarnem transgenicznym.

Uprawy transgeniczne wbrew powszechnemu mniemaniu wymagają dużych ilości środków chemicznych. Badania dowiodły, że najczęściej stosowany przy uprawach GMO środek Roundup w stężeniu 800 razy mniejszym niż występujące w roślinach GMO zabija komórki człowieka w przeciągu 2-3 dni. Nawet w mniejszym stężeniu Roundup zaburza system hormonalny, blokując wydzielanie i działanie hormonów płciowych – mają one kluczowe znaczenie dla rozwoju płodu ludzkiego. Bez nich nie jest możliwe ukształtowanie się narządów płciowych noworodka. Roundup zaburza przebieg ciąży i powoduje poronienia – mówi Gilles-Eric Seralini, biolog molekularny z Uniwersytetu w Caen.

Długotrwały wpływ GMO na środowisko jest bardzo słabo przebadany, wiadomo jednak, że stosowane przy uprawie roślin modyfikowanych genetycznie środki chemiczne na bazie glicerofosfatu powodują choroby układu pokarmowego pszczół, co prowadzi do masowego wymierania tych owadów. W tym kontekście należy pamiętać, że uwolnienie genetycznie zmodyfikowanych organizmów do naturalnego środowiska jest procesem nieodwracalnym. Pozwalając na zanieczyszczenie naszych pól przez GMO, skazujemy siebie, nasze dzieci i przyszłe pokolenia na skażone biologicznie żywność i środowisko.
Nowa ustawa

Wielu rządowych i okołorządowych specjalistów od tematu GMO jest mniej lub bardziej oficjalnie sponsorowanych przez ponadnarodowe koncerny. Przy braku jakiejkolwiek publicznej debaty na ten temat powstaje poważne zagrożenie – tak jak dzieje się to w przypadku ustawy o nasiennictwie.
 
W nowej ustawie w art. 104 ust. 2 zapisano, że materiał siewny GMO nie może być dopuszczony do obrotu. Oznacza to, że zapis z poprzedniej wersji ustawy z roku 2006 (choć w nieco zmienionym brzmieniu) pozostał. W nowej wersji ustawy wykreślono jednak zapis z poprzedniej, że materiał odmian GMO nie będzie wpisywany do krajowego katalogu. Oznacza to, że zakaz art. 104 ust. 2 jest pozorny. Skoro można będzie wpisywać odmiany GMO do katalogu, to automatycznie są one dopuszczone do upraw na terytorium RP. Odrzucono również poprawkę dotyczącą doprecyzowania pojęcia „obrót” tak, aby nasiona przywożone na własny użytek też stanowiły obrót. Wówczas powyższy art. 104 ust. 2 odnosiłby się również do obrotu na własny użytek.

Jeśli połączymy to z umieszczeniem odmian GMO w katalogu, w rezultacie mimo zapisu o zakazie obrotu z art. 104 każdy użytkownik będzie mógł uniknąć odpowiedzialności za łamanie tego pozornego zakazu (żaden sąd administracyjny nie uzna naruszenia art. 104 ust. 2, jeśli rolnik będzie uprawiał odmianę GMO umieszczoną w katalogu).

Reasumując, po pierwsze nowa ustawa o nasiennictwie mówi, że GMO można wpisywać do katalogu krajowego (bo wykreślono zakaz), a po wtóre choć utrzymano zakaz obrotu (zawarty w poprzedniej ustawie), to jednak brak zgody na doprecyzowanie pojęcia „obrót” o „użytek własny” skutkuje dopuszczeniem do upraw nasion GMO.
Ustawa jest bardzo pokrętnie skonstruowana, ale efekt osiągnięto: dezinformacja społeczeństwa i przyzwolenie na uprawy GMO pomimo pozornego zakazu.
Protest przeciwko GMO

Oprócz tego, że długotrwały wpływ GMO na środowisko jest bardzo słabo przebadany, oprócz braku jakiejkolwiek publicznej debaty na ten drażliwy temat, dochodzi bardzo ważne pytanie o licencjonowanie życia i monopolu na rynku żywności.Wzorem wielu innych krajów europejskich nie powinniśmy godzić się na GMO w Polsce. Dlatego jeśli jesteś przeciwny/-a wprowadzeniu upraw modyfikowanych genetycznie na terenie Polski, przyjdź pod Senat w dniu głosowania (27 lipca) i wyraź swój protest! Protestujemy w godzinach od 8.00 do 13. Pokażmy, że nie chcemy milcząco akceptować tej ustawy i sposobu, w jaki jest wprowadzana!

Więcej informacji na temat tego wydarzenia znajdziesz na: http://www.facebook.com/event. GMO TO NIE TO! Szukaj nas na Facebooku. Zapraszamy także do akcji pisania listów protestacyjnych do senatorów: http://www.facebook.com/event.

Autorka:
Klaudia Wojciechowicz, inicjatorka akcji „GMO to nie to”, organizatorka manifestacji w sprawie nowej ustawy o nasiennictwie. Fotografka kształcąca się na psychoterapeutkę, na co dzień zajmuje się gotowaniem i fotografią, prowadzi apetycznego bloga: akuakanmemasak.blogspot.com.