• Koniec niewinności

    Muszę ją uczulić na zagrożenia i dla jej dobra zburzyć bajkowy mit beztroski i bezgranicznej względem dorosłych ufności. Subtelnie wskazać nieakceptowalne zachowania, bestialskie gwałty dorosłych na dziecięcej niewinności. Nigdy nie skąpiąc córce czułości powiedzieć, że dotyk bywa zły, krzywdzący... że nikt nie ma prawa dotykać jej intymnych części ciała...

  • Prawa Murphy'ego dla rodziców

    Dopóki nie zostałam mamą, nie rozumiałam ich potęgi :) Dziś Prawa Murphy'ego pozwalają mi do macierzyństwa podejść z dystansem i uśmiechnąć się w najbardziej absurdalnej sytuacji... Bo przecież prawdopodobieństwo zdarzenia się czegoś jest odwrotnie proporcjonalne do pożądania tego zdarzenia... i rodzice, to wiedza najlepiej...

  • Wychować Chłopca

    Podobno aby "dobrze" wychować chłopca matka musi być szczęśliwa, silna, pewna siebie...

  • Cyberpacjenci Dr Google

    Już 8 mln polskich internautów poszukuje w sieci informacji na temat zdrowia, chorób i ich leczenia. Zanim odwiedzą lekarza najpierw szukają w internecie informacji o objawach, z którymi mają do czynienia

nazwij genitalia swe!



- Jak możesz ją uczyć tak brzydko mówić?
- Czyli jak?
- No wiesz nie wypada, żeby dziewczynka TAK nazywała TO!
- Ale, że co CIPKA? To jak ma nazywać?
głucha cisza...
- Na pewno nie jak margines społeczny...

AHA...Nie wiem tłumaczenie dziecku anatomii i seksualności potrafi być bardzo pokrętne...więc po co jeszcze wszystko utrudniać nomenklaturą? Czy to jak nazywamy nasze genitalia świadczy o naszym być lub nie być marginesem społecznym? Vi ma cipkę jej brat fiutka, zdrobniale... jak dla mnie jakieś zwierzęce nazwy są infantylne, nie wyobrażam sobie żeby moja niespełna 4latka operowała łacina i mówiła o Vaginie, clitoris, sromie, prąciu... Na biologiczne nazewnictwo jeszcze przyjdzie czas, nie uczę jej wulgarnych określeń... nie sprowadzam intymnych stref ciała do sikania nazywając siusiakiem i sikulą, a udawanie że TAM jest niezręczna cisza i konsternacja...to nie w moim stylu. A przede wszystkim uczę Vi , że seksualność nie jest wstydliwa, tylko naturalna, chcę, żeby moja córka czuła się komfortowo z własnym ciałem , a nie chichotała i mówiła o swojej muszelce czy ogródku i wężu ogrodowym... Na razie Vi to wystarcza, interesuje się anatomią, więc za jakiś czas podam jej fachowe nazewnictwo. Jak dla mnie nazwa ma być wygodna w komunikacji, neutralna i nie trzeba do niej dorabiać ideologii. W każdym domu powstają jakieś dziwne nazwy...ja się śmieję, ale jaki mętlik w głowie ma dziecko żyjące w przekonaniu, że ich genitalia to: biedronka, kokoszka, kaczuszka, ptaszek, kwiatuszek, pietrucha, pałka, myszka, żółwik, robaczek, sisiunia, sikula, siuśka, sika, sisia, pusia, fifulka, kuciapka, śmojda, pisiak, pituch, perełka, muszelka ... przecież dzieci nie są głupie...wiem cipka trochę źle się kojarzy  nie mówię, że to określenie jest super, ale nie chcę dorabiania historii i marginesie od osób, które swoje genitalia wolą przemilczeć... Nic , co ludzkie nie jest mi obce...porozumiewamy się kodem językowym, przekaż on musi być jasny, zrozumiały i dostosowany do małego odbiorcy...mamo jak będziesz milczeć, to i tak twój syn będzie miał penisa , a córka pochwę, więc może naucz się o tym rozmawiać, zanim Twoje dziecko wyedukuje, podwórko, koleżanki czy internet...