• Koniec niewinności

    Muszę ją uczulić na zagrożenia i dla jej dobra zburzyć bajkowy mit beztroski i bezgranicznej względem dorosłych ufności. Subtelnie wskazać nieakceptowalne zachowania, bestialskie gwałty dorosłych na dziecięcej niewinności. Nigdy nie skąpiąc córce czułości powiedzieć, że dotyk bywa zły, krzywdzący... że nikt nie ma prawa dotykać jej intymnych części ciała...

  • Prawa Murphy'ego dla rodziców

    Dopóki nie zostałam mamą, nie rozumiałam ich potęgi :) Dziś Prawa Murphy'ego pozwalają mi do macierzyństwa podejść z dystansem i uśmiechnąć się w najbardziej absurdalnej sytuacji... Bo przecież prawdopodobieństwo zdarzenia się czegoś jest odwrotnie proporcjonalne do pożądania tego zdarzenia... i rodzice, to wiedza najlepiej...

  • Wychować Chłopca

    Podobno aby "dobrze" wychować chłopca matka musi być szczęśliwa, silna, pewna siebie...

  • Cyberpacjenci Dr Google

    Już 8 mln polskich internautów poszukuje w sieci informacji na temat zdrowia, chorób i ich leczenia. Zanim odwiedzą lekarza najpierw szukają w internecie informacji o objawach, z którymi mają do czynienia

FOCHOLOGIA

Ostatnio z Vi mamy na bakier... jesteśmy na wojennej ścieżce... mam nadzieję, że to jakaś kumulacja buntów i fochów z racji nadchodzących 4 urodzin... i minie... Oby, bo oszaleję... Z drugiej strony czym jest FOCH? Zapytamy pana Miodka? Może to jakiś wymysł naszego pokolenia mający zatuszować wychowawcze błędy i niedociągnięcia? Słowo frazes, którym tłumaczymy sobie, dlaczego nie radzimy sobie z dzieckiem? Podobnie bunty 2,3,4,...latków i tak do momentu wkroczenia dziecka w dorosłość, przechodzi ono kolejne stadia buntu... Czy moja mama, która wychowała 3 córki zna słowo FOCH? I jak to jest, że ja i moje siostry uchowałyśmy się nie przechodząc buntów małolatka? Kiedyś było inaczej ktoś powie. Dzieci się chowało, a nie wychowywało... No ale skoro nie było FOCHA, to jak dla mnie chyba było jednak lepiej. Byłam buntowniczką, rodzice nie mieli ze mną lekko... ale heloł ja byłam nastolatką... czy ktoś z Was mając niespełna 4 lata pertraktował z rodzicami? Licytował się? Pyskował ( nie lubię tego słowa). Ja wiem Vi nie uczy się tego nigdzie indziej tylko w domu...czyli co? Moja wina, nie jakiś tam FOCH. Co ze mnie za matka? Ale pocieszam się...nie jestem sama...co drugi rodzic mówi o FOCHACH swojego dziecka i jak sobie z nimi (nie)radzi... Czytam, edukuję się, staram się prowadzić dialog... hmm to może jednak dzieci i ryby głosu nie mają? Kocham ją nad życie, rozmawiam, tłumaczę... ale może za dużo mówię do mego dziecka? Może jednak trzeba postawić granicę między mamą, a przyjaciółką? Podobno to mnie? Podobno mi nie wystarcza, widzę, że moim dzieckiem miotają emocje, że walczy.... a nie chcę żeby walczyła... Nie chcę tych potyczek słownych FOCHÓW, buntów...nawet jeżeli wiem, ze za 5 minut przyjdzie i powie: Mamo przemyślałam sobie pewne kwestie, chciałam Cię przeprosić...