• Koniec niewinności

    Muszę ją uczulić na zagrożenia i dla jej dobra zburzyć bajkowy mit beztroski i bezgranicznej względem dorosłych ufności. Subtelnie wskazać nieakceptowalne zachowania, bestialskie gwałty dorosłych na dziecięcej niewinności. Nigdy nie skąpiąc córce czułości powiedzieć, że dotyk bywa zły, krzywdzący... że nikt nie ma prawa dotykać jej intymnych części ciała...

  • Prawa Murphy'ego dla rodziców

    Dopóki nie zostałam mamą, nie rozumiałam ich potęgi :) Dziś Prawa Murphy'ego pozwalają mi do macierzyństwa podejść z dystansem i uśmiechnąć się w najbardziej absurdalnej sytuacji... Bo przecież prawdopodobieństwo zdarzenia się czegoś jest odwrotnie proporcjonalne do pożądania tego zdarzenia... i rodzice, to wiedza najlepiej...

  • Wychować Chłopca

    Podobno aby "dobrze" wychować chłopca matka musi być szczęśliwa, silna, pewna siebie...

  • Cyberpacjenci Dr Google

    Już 8 mln polskich internautów poszukuje w sieci informacji na temat zdrowia, chorób i ich leczenia. Zanim odwiedzą lekarza najpierw szukają w internecie informacji o objawach, z którymi mają do czynienia

Kraków my Love

Cóż powrót do rzeczywistości, codzienności... wiejskiego bytowania... Wsi spokojna, wsi wesoła... a do Krakowa tęskno... miało być kilka dni, mieliśmy zostawić Vi u prababci i wracać... znacie moją teorią planowanie czas stracony z kilku dni zrobiły się dwa tygodnie, a Vi za Chiny Ludowe zostać sama z babciami nie chciała... Kraków to mój drugi dom... rodzinne miasto męża mego... więc bądźmy szczerz...żadne z nas turistas... ale zauważyłam pewną prawidłowość... zawsze gdy gdzieś jedziemy włącza mi się jakaś nieodparta potrzeba pokazania Vi zabytków, lokalnego kolorytu... nadania rodzinnemu wypadowi edukacyjnego wymiaru... cóż tak mam, męża mego bardzo to śmieszy, ale dzielnie z nami spacerował i Kraków ten turystyczny dzieciom pokazywał ( tylko na zoo nie dał się namówić, bo po Gdańskim maratonie powiedział, że ma dość ogrodów zoologicznych na czas najbliższy:)... Vi urodziła się w Krakowie, mieszkała rok, Igor pierwszy raz widział, go po drugiej stronie brzucha...  Rynek, Wawel, Kazimierz, nasze małe tajemnice, szlaki w przewodnikach nieopisane... Kocham to miasto... Magiczny był to czas, pogoda dopisała, ja wypoczęłam, bo prababcia dzieci od roku nie widziała... więc mieli dużo do nadrobienia, omówienia przy porannej owsiance, na spacerze... co rano babcia powtarzała, że już więcej z nimi w nocy nie zostanie, że już za stara... a potem i tak tuliła wnuki do snu... co rano dumnie z Igorem alejkami spacerowała... a ja w końcu mogłam się wyspać (względnie:). Gdy oczy świata zwrócone były na królewską porodówkę, nas babcia gościła po królewsku w Grodzie Kraka... Kraków nas pochłonął... my chłonęliśmy... i ciężko było wrócić... paradoksalnie trudniej go opuścić teraz, niż rok temu, gdy się przeprowadzaliśmy na Warmię... fenomen miejsc znaczących, na mapie naszej podróży przez życie...