Lato w mieście...

Upał w mieście jest inny... już trochę zapomniałam...stary, poniemiecki dom daje chłód... lato w mieście jest inne stoi łupem gęstego parnego powietrza... ale jak się chce to i piknik można zorganizować, w cieniu drzewa się schować... arbuza zajadać i  się poopalać...




2 komentarze :

Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie

Są takie miejsca, których normalnie nie miałabym potrzeby odwiedzić... ale wiadomo dzieci i ta nieodparta chęć wycieczek edukacyjnych:) Muzeum Lotnictwa to jakiś urywek mojej krakowskiej historii, mój mąż zna je jak własną kieszeń, bo w pobliżu mieszkał, na pasie startowym jest miejsce spacerowe, które wiele razy obeszłam z wózkiem, gdy Vi była malutka. Na terenie samego muzeum Vi szlifowała pierwsze kroczki podczas pikniku lotniczego... niby nic, a jednak wspomnienia. I pewnie nie wybrałabym się tam po raz kolejny, ale we wtorki wstęp jest bezpłatny,  Igor chłopiec uwielbia maszyny wszelkiego rodzaju, a mieliśmy rzut beretem...


Muzeum Lotnictwa Polskiego,  gromadzące eksponaty związane z historią rozwoju lotnictwa,  funkcjonuje na terenach dawnego lotniska Rakowice-Czyżyny (jednego z najstarszych lotnisk wojskowych na świecie). Lotnisko to powstało w 1912 roku w związku z rozwojem lotnictwa Austro-Węgier :) Liczba eksponowanych obecnie statków powietrznych przekracza 200 (Większość eksponatów stanowią przekazane do muzeum egzemplarze wycofane z użytku przez wojsko lub władze państwowe. Część eksponatów trafiła do muzeum dzięki wymianie z innymi muzeami na świecie.)...niestety Vi była bardzo zawiedziona, ze do samolotów nie można wejść...chociaz z drugiej strony jest, to jedno z nielicznych muzewów, w którym eksponatów mozna dotykać... To takie " męskie" muzeum, dla tatusiów i chłopców marzących, by zostać lotnikiem... Idealne miejsce dla wszystkich, których fascynują samoloty... ale też kawał historii warty zobaczenia


1 komentarze :

Caretero TurboSport czyli bezpieczeństwo i komfort podróży za rozsądną cenę ( recenzja)

Właśnie dobiega końca nasza współpraca z firmą Caretero i przyszedł czas na podsumowanie... czyli pokrótce fotelik TurboSport naszym okiem:). 



Igor ma roczek, od dawna siedzi stabilnie i jest fanem motoryzacji, ponieważ wyrósł ze swojego pierwszego fotelika przyszedł czas rozejrzeć się za kolejnym... Zaczęłam szukać, czytać, znalazłam kilka typów i  nie ukrywam, że możliwość wypróbowania faworyta była mi na rękę:) Fotelik Caretero SPORT Turbo to najnowsza odsłona tego popularnego i sprawdzonego modelu z kategorii 9-25 kg. Firma Caretero cieszy się na polskim rynku dobrą opinią. 


16 komentarze :

Ciekawe, co myśli o tym królowa


Oczy wszystkich ostatnimi czasy zwrócone są na Royal Baby... Podczas naszego krakowskiego urlopu i ja dałam się wciągnąć w wyczekiwanie i myśli jakoś same krążyły wokół królewskiej porodówki... nawet na tvp 2 ckliwe dokumenty o Kate i Williamie obejrzałam... ech. Ciekawe zjawisko... Ciekawe co o tym zbiorowym szale myśli Królowa?:)


"Ciekawe, co myśli o tym królowa". to uroczo absurdalna książeczka  Pawła Mildnera. To jedna z tych pozycji Wydawnictwa Dwie Siostry, które dzieci uwielbiają... a rodzice nie do końca rozumieją dlaczego... Książka, ta jest ulubienicą mojego rocznego Igora i wciąż głowię się dlaczego... bo żeby chociaż o motoryzacji była:) Barwne ilustracje w stylu retro, to debiut wrocławskiego rysownika, który, jak czytamy na stronie wydawnictwa, fascynuje się grafiką z połowy XX wieku i międzynarodową sceną graffiti. Wierszowany tekst, gra słów, skojarzeń...

2 komentarze :

Paranoidalne Koleją Podróżowanie - PKP

Cóż to będzie post bardzo subiektywny...bo do fanów PKP, nigdy nie należałam... Po prostu nie. Kocham podróże, ale pociąg nigdy nie był moja ulubiona formą transportu... Zanim zostałam mamą preferowałam podroż na stopa, odkąd rodzina nam się powiększyła i mieszkamy na wsi przesiedliśmy się do własnego auta, gdy jadę gdzieś sama ( prawo jazdy czas zrobić...) wybieram Polskiego czy innego busa z wifi, seansem filmowym i kawką... wolę to od możliwości rozprostowania nóg w pociągu, którą to, tak wychwala mój mąż, od autobusów stroniący... W sumie nie ważne jak... ważne byle wyjechać... i tak zdecydowaliśmy się do Krakowa wybrać się pociągiem. Stan techniczny naszego auta pozostawia wiele do życzenia, woleliśmy nie ryzykować... a dzieci podróż pociągiem uwielbiają. Vi jako dziecko trochę pociągiem się najeździła... a ja się już trochę za nią po wagonach nabiegałam... bo nie wiem, jak Wasze dzieci, ale moje jogging po wagonie, zaglądanie do sąsiednich przedziałów i robienie akuku współpodróżnym uwielbiają...



Dlaczego nie lubię PKP? Bo mnie irytuje, bo paradoksalnie niektóre dystanse szybciej można było pokonać przed wojną, bo wiecznie są utrudnienia, opóźnienia i abstrakcyjne sytuacje... Przedział dla matek z dzieckiem niby jest, ale częściej go nie ma, albo zamknięty albo konduktor ma to że go potrzebujesz w nosie...w sumie taki serialowy Lost Room. Bilet niby można kupić online ( super sprawa nie musisz stać w kolejce, stresować się...), ale już ze zniżki rodzinnej nie skorzystasz, bo takiej opcji nie ma... więc czeka cię stanie z tobołami i dziećmi w kolejce... a kasy uprzywilejowanej nie uświadczysz ani fizycznie, ani w mentalności większości Polaków... bo niby czemu matka z dziećmi, tudzież z brzuchem miałaby być obsłużona bez kolejki, równouprawnienia przecież chciałyśmy...

4 komentarze :

Kraków my Love

Cóż powrót do rzeczywistości, codzienności... wiejskiego bytowania... Wsi spokojna, wsi wesoła... a do Krakowa tęskno... miało być kilka dni, mieliśmy zostawić Vi u prababci i wracać... znacie moją teorią planowanie czas stracony z kilku dni zrobiły się dwa tygodnie, a Vi za Chiny Ludowe zostać sama z babciami nie chciała... Kraków to mój drugi dom... rodzinne miasto męża mego... więc bądźmy szczerz...żadne z nas turistas... ale zauważyłam pewną prawidłowość... zawsze gdy gdzieś jedziemy włącza mi się jakaś nieodparta potrzeba pokazania Vi zabytków, lokalnego kolorytu... nadania rodzinnemu wypadowi edukacyjnego wymiaru... cóż tak mam, męża mego bardzo to śmieszy, ale dzielnie z nami spacerował i Kraków ten turystyczny dzieciom pokazywał ( tylko na zoo nie dał się namówić, bo po Gdańskim maratonie powiedział, że ma dość ogrodów zoologicznych na czas najbliższy:)... Vi urodziła się w Krakowie, mieszkała rok, Igor pierwszy raz widział, go po drugiej stronie brzucha...  Rynek, Wawel, Kazimierz, nasze małe tajemnice, szlaki w przewodnikach nieopisane... Kocham to miasto... Magiczny był to czas, pogoda dopisała, ja wypoczęłam, bo prababcia dzieci od roku nie widziała... więc mieli dużo do nadrobienia, omówienia przy porannej owsiance, na spacerze... co rano babcia powtarzała, że już więcej z nimi w nocy nie zostanie, że już za stara... a potem i tak tuliła wnuki do snu... co rano dumnie z Igorem alejkami spacerowała... a ja w końcu mogłam się wyspać (względnie:). Gdy oczy świata zwrócone były na królewską porodówkę, nas babcia gościła po królewsku w Grodzie Kraka... Kraków nas pochłonął... my chłonęliśmy... i ciężko było wrócić... paradoksalnie trudniej go opuścić teraz, niż rok temu, gdy się przeprowadzaliśmy na Warmię... fenomen miejsc znaczących, na mapie naszej podróży przez życie...

9 komentarze :

...






5 komentarze :

Nasz Kraków


No to ruszamy... przez najbliższe dni będzie nas znacznie mniej, bo wieziemy Vi na wakacje do prababci... Tata krakus, mama najlepsze studenckie lata wiąże z Krakowem... więc nie łudzimy się... Kraków na pewno nas wciągnie... i nawet nie planujemy kiedy wrócimy... znajomi ludzie, znajome miejsca, wspomnienia, obiecana randka... zapiekanki z Placu Nowego, grill u wujka Szymy, rajd po taniej książce... A Igorowi smoka koniecznie trzeba pokazać.. i  w ogóle "nasz Kraków", bo po tej stronie brzucha, go jeszcze nie widział... Kocham Kraków już czuję motyle w brzuchu jak przed ważną randką... będę trzymać rękę na pulsie na mym mądrym telefonie, będę Was podglądać i czasem może napiszę...ale generalnie chcę się odciąć, pobyć offline, i chłonąć...krakowski smog i przepędzać gołębie:)

3 komentarze :

Młoda stylistka

Jak dziś patrzyłam, jak Vi wybiera ubrania na wakacje u prababci, kompletuje swój krakowski outfit, dobiera pasowne buty...to przypomniało mi się, ze nie pisałam Wam o warsztatach modowych, na których była Vi. Nie wiem, co tam się dokładnie działo... bo moja niespełna 4 latka dzielnie została sama, ze starszymi koleżankami... Miałyśmy nasze babskie popołudnie, burzę, i masę przygód... ale to dzięki cioci Agacie z Caribu Vi postanowiła zostać stylistką. Warsztaty "Młoda Stylistka" odbyły się 2 lipca w  Playschool... bardzo ciekawym miejscu dla dzieci w moim rodzinnym Olsztynie. Ciocia Agata, którą mama zna jeszcze z czasów liceum zaraziła moją małą Vi fascynacją światem mody i jak dziś zapytacie Vi kim chce zostać w przyszłości odpowie, że stylistką:) Cóż jakoś mnie to nie dziwi... bo Agata, to cudowna osoba... i znając jej sumienność, warsztaty były przeprowadzone na najwyższym poziomie. Czekamy następnych i wszystkim plecamy








fot. Caribu

P.S. Ciociu Agato, pan wujek będzie dobrym tatą...Vi wciąż wspomina jak miły wujek jej pomagał i jak to mówi mogła na niego liczyć:)

2 komentarze :

Klub Mam Ekspertek

Szybka relacja na gorąco... bo skoro złośliwość rzeczy martwych ( auto u mechanika) pokrzyżowała plany wyjazdowe... mam dziś taki extra dzień, z którym kompletnie nie wiem, co mam zrobić... a szkoda, żeby relacja umknęła... A więc pewnie wiele z Was widziało w czerwcu enigmatyczne wzmianki o Elitarnym Klubie Mam... ja na pierwszy spotkaniu nie byłam... Klub zmienił nazwę, a ja zaległości wczoraj nadrobiłam:) Klub Mam Ekspertek to miejsce spotkań mam piszących blogi, szukających ciekawych pomysłów na rozwój i wychowanie dzieci, a inicjatorem całego zamieszania jest znany chyba wszystkim portal Zabawkowicz.pl. W miłym gronie mam blogerek przy kawce dyskutowałyśmy na temat: "Lato z dzieckiem". Oczy moje chłonęły piękne dziecięce gadżety, a portfel płakał, nad swoimi możliwościami... Dla mam przygotowano warsztaty decoupagu, a mojej Vi przywiozłam walizkę skuter, w którą córka od rana pakuje się do Krakowa. Uwielbiam nowinki i gadżety dla dzieci, więc byłam w siódmym niebie. Więcej takich spotkań poproszę. Podczas spotkania odbył się panel o bezpiecznym przewożeniu dzieci i przyznam, że na wiele kwestii otworzyły mi się oczy... już wiem, że jednak najbezpieczniej tyłem do kierunku jazdy i że wchodzą nowe rozporządzenia unijne regulujące kwestie bezpieczeństwa dziecka w aucie, a słownictwo poszerzyłam o montaż ISOFIX.... Więc niedziela bardzo udana. Przyjemne z pożytecznym w doborowym towarzystwie rzec mogę. Mam nadzieję, że wrześniowe spotkanie datą mi podpasuje i snów nawiedzę Stolycę... miło czasem się wyrwać pospać w busie, pomyśleć kilometr, za kilometrem z filmem z Polsatu w tle... nawiązać nowe znajomości, poplotkować z innymi mamami, doedukować się w kwestiach dziecięcych akcesoriów...



12 komentarze :

7...


7 lat minęło...7l at temu zaiskrzyło, zakochaliśmy się w sobie z panem tatą... Różnie u nas bywa... dat wiele znaczących mamy... Ta najważniejsza, bo początek naszej wspólnej drogi, potem rozstania powroty... burzliwie u nas... Nie wiem, co będzie dalej... czy się ze sobą zestarzejemy... ale Wiem że kocham...mimo wszystko... że wciąż potrafią w mym brzuchu zamieszkać motyle... i wiem, że chcę walczyć... bo gra nie świeczki, a dwójki cudownych dzieciaków warta! 7 lat temu, na letnim Jarmarku Sztuki, na Lawendowym Polu... z piosenką Sambora Dudzińskiego w tle zaiskrzyła... Oby kolejny rok był lepszy...







11 komentarze :

a jutro...

 
Mama ma jutro wolne... jedzie do Warszawy na spotkanie Klubu Mam Ekspertek pod agendą portalu Zabawkowicz.pl... Nie wiele więcej wiem:) Jutro wszystko się okaże, co i jak i z czym to się je...  Kilka mam z którymi się spotkam znam ze  Spotkania Rodzinnego w maju, resztę poznam jutro... Przebieram nóżkami , podekscytowana jestem bardzo... Głównie na spotkanie z Alą  Polisz mam i dzieciole chęć mam wielką, ale i cichą nadzieję, że przed busem w drogę powrotną uda mi się jakiś shopping uczynić, bo w poniedziałek ważna data... a spędzimy ją rodzinnie w pociągu relacji Olsztyn- Kraków. 

6 komentarze :

Rockefella



0 komentarze :

in the picture...

- Piękny obrazek Vi, opowiesz, co przedstawia?
- No co ty mamo nie wiesz? Za grosz wyobrażenia!





1 komentarze :

Life lately according to my photos


0 komentarze :

LEON I JEGO NIE-ZWYKŁE SPOTKANIA


Leon i jego spotkania to inicjatywa wydawnicza Fundacji Verba, książeczka edukacyjna dla najmłodszych, mająca na celu zapoznanie dziecka z tematyką niepełnosprawności. Przygody Leona to lekka i zabawna opowieść o tym, jak bardzo liczy się osobowość, a nie wygląd zewnętrzny.

0 komentarze :

Pierwsze dziecko, drugie dziecko, trzecie dziecko...

Natknęłam się dziś w necie na to zestawienie...i śmieje się sama do siebie... Tak, zdecydowanie przy drugim dziecku zmieniło mi się podejście do wielu spraw...

Twoje ubrania
Pierwsze dziecko: Zaczynasz nosić ciążowe ciuchy jak tylko ginekolog potwierdzi ciążę.
Drugie dziecko: Nosisz normalne ciuchy jak najdłużej się da.
Trzecie dziecko: Twoje ciuchy ciążowe stają się twoimi normalnymi ciuchami.

Przygotowanie do porodu
Pierwsze dziecko: Z namaszczeniem ćwiczysz oddechy.
Drugie dziecko: Pieprzysz oddechy, bo ostatnim razem nie przyniosły żadnego skutku.
Trzecie dziecko: Prosisz o znieczulenie w 8. miesiącu ciąży.

Ciuszki dziecięce
Pierwsze dziecko: Pierzesz nawet nowe ciuszki w cypisku w 90 stopniach, koordynujesz je kolorystycznie i składasz równiutko w kosteczkę.
Drugie dziecko: Wyrzucasz tylko te najbardziej usyfione i pierzesz ze swoimi ubraniami.
Trzecie dziecko: A niby czemu chłopcy nie mogą nosić różowego?

Płacz
Pierwsze dziecko: Wyciągasz dziecko z łóżeczka jak tylko piśnie.
Drugie dziecko: Wyciągasz dziecko tylko wtedy, kiedy istnieje niebezpieczeństwo, że jego wrzask obudzi starsze dziecko.
Trzecie dziecko: Uczysz swoje pierwsze dziecko jak nakręcać grające zabawki w łóżeczku.

Gdy upadnie smoczek
Pierwsze dziecko: Wygotowujesz po powrocie do domu.
Drugie dziecko: Polewasz sokiem z butelki i wsadzasz mu do buzi.
Trzecie dziecko: Wycierasz w swoje spodnie i wsadzasz mu do buzi.

Przewijanie
Pierwsze dziecko: Zmieniasz pieluchę co godzinę, niezależnie czy brudna czy czysta.
Drugie dziecko: Zmieniasz pieluchę co 2-3 godziny, w zależności od potrzeby.
Trzecie dziecko: Starasz się zmieniać pieluchę zanim otoczenie poskarży się na smród, bądź pielucha zwisa dziecku poniżej kolan.

Zajęcia
Pierwsze dziecko: Bierzesz dziecko na basen, plac zabaw, spacerek, do zoo, do teatrzyku itp.
Drugie dziecko: Bierzesz dziecko na spacer.
Trzecie dziecko: Bierzesz dziecko do supermarketu i pralni chemicznej.

Twoje wyjścia
Pierwsze dziecko: Zanim wsiądziesz do samochodu, trzy razy dzwonisz do opiekunki.
Drugie dziecko: W drzwiach podajesz opiekunce numer swojej komórki.
Trzecie dziecko: Mówisz opiekunce, że ma dzwonić tylko jeśli pojawi się krew.

W domu
Pierwsze dziecko: Godzinami gapisz się na swoje dzieciątko.
Drugie dziecko: Spoglądasz na swoje dziecko, aby upewnić się, że starsze go nie dusi i nie wkłada mu palca do oka.
Trzecie dziecko: Kryjesz się przed własnymi dziećmi.

Połknięcie monety
Pierwsze dziecko: Wzywasz pogotowie i domagasz się prześwietlenia.
Drugie dziecko: Czekasz aż wydali.
Trzecie dziecko: Odejmujesz mu z kieszonkowego.


1 komentarze :

Przeprowadzka

Niektóre dzieci od maleńkości mieszkają we własnym pokoju, inne śpią z rodzicami w jednej sypialni tudzież łóżku... U nas zawsze była bliskość łóżeczka dziecięcego... tak na wyciągnięcie ręki i po serii nocnych pobudek wspólne spanie... Igor na swojej pierwsze urodziny przeprowadził się na łóżko piętrowe do pokoju starszej siostry, który teraz oficjalnie jest ich wspólnym królestwem. Obawiałam się jak to będzie i czy mały rozbójnik da spać Vi i nam... Ku memu zaskoczeniu wszyscy lepiej się wysypiamy:) Prawdą jest, że przeprowadzka była podyktowana względami bezpieczeństwa... Igor notorycznie wyskakiwał ze swojego łóżeczka i robiło się niebezpiecznie, łóżeczko nie miało wyjmowanych szczebelków i o ile w dzień kaskader robi rożne mrożąc krew w żyłach wyczyny, to w środku nocy, po ciemku, na śpiącego, na głowę... no strach... Decyzja zapadła, zmiana łóżeczka... a za ciosem idąc przeprowadzka. Łóżko piętrowe, bo dzieci chciały... Vi chciała... a i miejsca na zabawę szkoda zabierać. Najprostsze łóżko z barierką na dole... cóż Igor barierkę wyłamał dnia pierwszego... chyba producent nie przewidział, że roczne dziecko zacznie skakać radośnie i jednak mocowanie powinno być solidniejsze... Śpi bez barierki... jak dotąd nie spadł. Nie było żadnego rytuału przeniesienia, pan tata łózko złożył, kupiłam im nową pościel, przyszedł wieczór, po kąpieli i kolacji położyłam Igora w nowym łóżku...nie protestował. Bałam się nocnych migracji... nic z tych rzeczy... Oczywiście nie ma tak dobrze , że Igor przesypia całą noc, o nie! Ale to czy śpi koło nas, czy w osobnym pokoju nie ma na to wpływu, Igor dużo pije, kubek "niakapek" musi być w zasięgu ręki. Igor budzi się pije , śpi dalej, czasem zapłacze, żeby przyjść i się pokazać , że jesteśmy, mama zamelduje się da całusa plecki pomasuje i wraca do spania. Nad ranem przychodzi do nas i albo dosypia wtulony w swój prywatny , ukochany kocyk, albo domaga się śniadania:) Więc chyba moje obawy były zbędne i mój roczny syn był gotowy na przeprowadzkę "na swoje". Gorzej Vi... gdy fascynacja łóżkiem piętrowym i radość z nowej sytuacji minęła... okazało się, że nie chce spać na górze, szuka pretekstu... i tak od dwóch tygodni  śpi w łóżku z młodszym bratem. Jej górne łóżko jest jej azylem, gdy chce w spokoju, bez udziału Igora poukładać puzzle, albo pomalować, śpi na dole... Cóż nie naciskam, mamy umowę, że gdy będzie gotowa wróci do siebie... w końcu piękną pościel różową sobie wybrała i przytulnie sobie na górze zrobiła... I nie żebym była wredna, ale myślę tak sobie, że moment, gdy zacznę odpieluchowywać Igora, pomoże się jej przekonać do spania we własnym łóżku:)




1 komentarze :

New Generals SS2013









0 komentarze :